http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Felietony

Felietony (340)

Adam

To bardzo niesprawiedliwe, nieuczciwe i wręcz okrutne, że Adasia nie ma już wśród nas. Tak nie powinno być! Nie można wyrywać ludzi z życia, niczym marchewki z grządki. Nie zabiera się człowieka nagle, bez powodu i bez uprzedzenia. I to jeszcze takiego Człowieka!

Dzień dobry, Panie Prezydencie!

Wyobrażacie sobie minę człowieka, którego nad ranem budzi telefon, a w nim głos: „Pan zamawiał budzenie? Już czas!”? Wyobrażacie sobie minę podczas zaspanego bełkotu: „Ja?... budzenie?.. A która godzina?...”? Taką właśnie minę miał nasz prezydent w czasie spotkania z mieszkańcami Pławnika.

„Owoc zatrutego drzewa”

Tytułowego zwrotu z lubością używa pan poseł Ryszard Kalisz, w „cywilu” adwokat. Ja co prawda nie wiem o jakie drzewo chodzi, ale może jest to jabłoń, bo powszechnie wiadomo, że to właśnie owoc tego drzewa źle się nam kojarzy, było przecież (no, to akurat nie było zatrute) rajskie jabłuszko, oraz jabłko zatrute z popularnej bajki braci Grimm. Pan poseł używa jednak pewnej przenośni, bo chodzi mu faktycznie o zatruty dowód rzeczowy…

Niech nas wreszcie polubią!

Nie da się ukryć, że w priorytetowej dla samorządów kwestii pozyskiwania środków z zewnątrz nasz powiat nie może pochwalić się spektakularnymi sukcesami. Zresztą w innych dziedzinach też nie za bardzo. Coraz wyraźniej widać, że Gniezno to w Wielkopolsce przysłowiowy „ubogi krewny”. Nie lubią nas?

Szczun z Kareji: Lednica, rapy i szkudne klomby

Zapraszamy na kolejne spotkanie ze Szczunem z Kareji. Jest to felieton gwarowy. Forma pisana nie oddałaby całego kolorytu pięknej gwary wielkopolskiej, tak dziś zapomnianej i przez lata dyskredytowanej. Dlatego zdecydowaliśmy się na formę audio. Mamy nadzieję, że ta trochę żartobliwa forma choć czasem sprawi, że się państwo uśmiechną, bo pewnie tego nam też potrzeba. W dzisiejszym wydaniu m.in. o spotkaniu młodych na Lednicy i zmianach kadrowych w Starostwie Powiatowym w Gnieźnie.

Troszkę nieładnie to wyszło

Nie było mnie w Gnieźnie przez kilka dni, dlatego nie byłam na sesji Rady Miasta, a szkoda, bo jak donoszą koledzy po piórze, było ciekawie. Szkoda tylko, że cała para dyskutantów, jak zwykle poszła w gwizdek, a prezydenccy przyboczni zagłosowali tak, jak powinni, bez cienia emocji, o wątpliwościach nie wspominając.

Zdradzona koloratka

Wczoraj byłem na spotkaniu z panem Kryspinem Krystkiem, autorem „Zakochanej koloratki”, tudzież koloratki zatroskanej etc. Spotkanie odbyło się w Bibliotece Miasta i  Gminy Czerniejewo i było częścią ogólnopolskiej akcji „Noc bibliotek”. Dla każdego kto książkę czytał, tytuł który przyjąłem dla swojego felietonu - sam się tłumaczy, dla tych zaś którzy o sprawie nie wiedzą nic powiem, że Autor koloratki jest postacią o tyle nietuzinkową, że przez cztery lata swego życia nie był panem Krystkiem, tylko był księdzem…

Powyborcza niespodzianka

Tego się nikt nie spodziewał, a jeżeli ktoś przewidział nawet taki scenariusz, to osób takich z pewnością było niewiele. To zresztą jeden z wielu uroków naszego życia, ta jego... nieprzewidywalność. Co innego zamierzamy, a zupełnie co innego nam wychodzi. Planujemy, obmyślamy strategię, wprowadzamy nasze plany w życie, a tu nagle okazuje się, że wszystko przybiera całkiem inny od zaplanowanego obrót, ponieważ nie uwzględniliśmy wszystkich możliwych czynników, nie przewidzieliśmy czegoś tam. Jednym zdaniem, człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje.

Subskrybuj to źródło RSS