http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Felietony

Felietony (482)

Zdradzona koloratka

Wczoraj byłem na spotkaniu z panem Kryspinem Krystkiem, autorem „Zakochanej koloratki”, tudzież koloratki zatroskanej etc. Spotkanie odbyło się w Bibliotece Miasta i  Gminy Czerniejewo i było częścią ogólnopolskiej akcji „Noc bibliotek”. Dla każdego kto książkę czytał, tytuł który przyjąłem dla swojego felietonu - sam się tłumaczy, dla tych zaś którzy o sprawie nie wiedzą nic powiem, że Autor koloratki jest postacią o tyle nietuzinkową, że przez cztery lata swego życia nie był panem Krystkiem, tylko był księdzem…

Powyborcza niespodzianka

Tego się nikt nie spodziewał, a jeżeli ktoś przewidział nawet taki scenariusz, to osób takich z pewnością było niewiele. To zresztą jeden z wielu uroków naszego życia, ta jego... nieprzewidywalność. Co innego zamierzamy, a zupełnie co innego nam wychodzi. Planujemy, obmyślamy strategię, wprowadzamy nasze plany w życie, a tu nagle okazuje się, że wszystko przybiera całkiem inny od zaplanowanego obrót, ponieważ nie uwzględniliśmy wszystkich możliwych czynników, nie przewidzieliśmy czegoś tam. Jednym zdaniem, człowiek planuje, Pan Bóg krzyżuje.

„Jestem za, a nawet przeciw!”

Przyznaję, ze sławetna sentencja naszego klasyka, jest w sensie dosłownym bardzo oryginalna, ale cóż, nie mówił tego wcale elektryk, tylko nie tuzinkowy polityk, a oczekiwanie od wybitnego przedstawiciela tej oryginalnej profesji perfekcji wypowiedzi,  graniczy z cudem. Najlepszym dowodem na słuszność mojej tezy, jest zakończona właśnie kampania wyborcza, ale ja zamierzam pisać o czymś zupełnie innym.

Debata

Niedzielna debata Komorowski – Duda zgromadziła przed telewizorami prawie 11 mln Polaków. Uczciwie przyznaję, że i ja znalazłem się w tym gronie. Niczego nowego co prawda się nie dowiedziałem, nie zauważyłem żadnego przełomu, a tym bardziej (jak twierdzili niektórzy sztabowcy Prezydenta Bronisława Komorowskiego) nokautu, niemniej jednak urzędujący prezydent zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i to jemu przyznałbym minimalne zwycięstwo. I nie chodzi tutaj wcale o fakt, że Pan Prezydent debatę ową przeżył, że nie zasnął podczas jej trwania, że cały czas się ruszał itp. złośliwości.

Strasznie śmiesznie

Cieszy mnie bardzo rosnąca aktywność obywateli, wyrażających swoje opinie w każdy dostępny sposób. Śmieszy mnie natomiast wywoływane tym zdziwienie i zdenerwowanie polityków. Cieszę się i śmieję, czyli nie byłoby źle, gdyby nie pewien istotny szczegół...

Noblesse oblige

Piękne czasy hrabiów i swojskich „mocium panów” - których pierwszym skarbem był honor wprawdzie przeminęły, ale czasy, gdy każdy człowiek chcący uchodzić za reprezentanta jakiejś większej grupy - o całym narodzie nie wspominając - nie może bezkarnie swym zachowaniem i wypowiedziami konkurować z pospolitym prostakiem i gburem, nie miną nigdy.

Szczun z Kareji: Margaret, Bogaj z Turbo, bajki wew Jarocinie i Afromental

Zapraszamy na kolejne spotkanie ze Szczunem z Kareji. Jest to felieton gwarowy. Forma pisana nie oddałaby całego kolorytu pięknej gwary wielkopolskiej, tak dziś zapomnianej i przez lata dyskredytowanej. Dlatego zdecydowaliśmy się na formę audio. Mamy nadzieję, że ta trochę żartobliwa forma choć czasem sprawi, że się państwo uśmiechną, bo pewnie tego nam też potrzeba. W dzisiejszym wydaniu m.in. Dniach Gniezna.

Pozamiatane

Pierwsza tura wyborów prezydenckich 2015 już za nami. Śmiało można stwierdzić, iż zakończyła się ona sukcesem wszystkich kandydatów. Tak, wiem, że trudno w to uwierzyć, ale prawie wszystkie sztaby wyborcze odtrąbiły swój – mniejszy lub większy – sukces. Dla jednych tak wysoki wynik procentowy był ogromnym – oczywiście pozytywnym – zaskoczeniem, dla innych wynik osiągnięty w liczbach bezwzględnych świadczy o dużym poparciu społecznym, jeszcze inni nie spodziewali się, że aż tyle tysięcy ludzi popiera ich program. Jednym zdaniem wygrali wszyscy!

PRL wiecznie żywy

Różne, dziwne rzeczy z przeszłości chodzą człowiekowi po głowie w kontekście manipulacji władz województwa przy środkach dla naszego powiatu. Najpierw przypomniała mi się gospodarka centralnie planowana, później „towarzyszu, wicie, rozumicie, wy nam trochę, my wam nic”, a jeszcze później przykleił mi się pod czaszką chrapliwy głos Kazika i jego jakby wciąż aktualne „Wałęsa, dawaj moje sto milionów!”. Nie jest wesoło, bo nigdy nie jest wesoło, jak się zazwyczaj pięknie odzianą w politykę prawdę, nagle ujrzy zupełnie nagą.

Sport, to zdrowie!

Dla zdecydowanej ilości czytelników Informacjilokalnych.pl, słowo „sport”, kojarzy się jednoznacznie, ale dla ludzi mojego pokolenia – chociaż nigdy nie byłem smakoszem tej paskudnej używki, kojarzy się też ze „Sportami”. Produktem w białej wąskiej paczce, która kosztowała tylko złoty pięćdziesiąt, i co by nie powiedzieć, nie było to wiele nawet na kieszeń nastolatka, a o żadnym ograniczeniu dostępu do tego „sportu” - nie było. Dzisiaj i niestety, słowo sport kojarzy się często ze słowem „kibol”, Policja, „gumowa” kula, etc.

Subskrybuj to źródło RSS