http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Dzień Otwarty w Lulkowie

Wyróżniony Dzień Otwarty w Lulkowie

Dzisiaj na terenie Zakładu Zagospodarowania Odpadów w Lulkowie zorganizowany został dzień otwarty dla zwiedzających. Wszystkich chętnych dowożono na miejsce specjalnie podstawionymi autokarami, a potem odwożono z powrotem do Gniezna. Na miejscu czekał przewodnik, który oprowadzał gości po wnętrzach poszczególnych hal segregacji, a na terenie miasteczka na zewnątrz czekała muzyka, plac zabaw dla dzieci oraz darmowy poczęstunek.


Taki dzień otwarty organizowany jest na terenie zakładu w Lulkowie kolejny rok z rzędu. Jest to okazja, aby zajrzeć do miejsca, w którym segregowane są śmieci wytwarzane przez nas każdego dnia. Przypomnijmy, że nowy system unieszkodliwiania odpadów komunalnych został uroczyście uruchomiony w tym miejscu przed rokiem. Aktualnie do ZZO w Lulkowie trafiają odpady z 14 gmin powiatu gnieźnieńskiego i wrzesińskiego. Przerabia się tu ok. 18 ton śmieci na godzinę, co dziennie daje ok. 200 ton. Pracują nad tym dwie 30-osobowe zmiany.

Nasza wycieczka rozpoczyna się w hali przyjęcia, gdzie rozładowuje się śmieciarki. - Następnie śmieci ładujemy do urządzenia, które nazywa się BRT, to jest rozrywarka worków. Potem śmieci rozścielane są na przenośniku poziomym. To wszystko idzie na przenośnik wznoszący i prowadzi do kabiny segregowania wstępnego – opowiada przewodnik. Schodkami w górę przechodzimy do kabiny, gdzie każdego dnia przy swoich stanowiskach stoi czterech pracowników. - Tu idzie komunalka, czyli odpady zmieszane. Stojące tutaj osoby wybierają wszelkiego rodzaju kamienie, szkło, folie, kartony, sznurki. To wszystko trafia do balastu, a następnie do ETF – dodaje.

Oprowadzający powiadamia, że kierujemy się teraz na sito. - Sito przypomina trochę sortownik ziemniaków i dzieli na trzy frakcje. Pierwsza to jest frakcja podsitowa, czyli najmniejsze gabarytowo odpady 0-80 trafiają na zewnątrz do kompostownika. Druga frakcja, która wybiera sito, to jest 80-340 i taśmociągiem trafia do góry do kolejnej segregacji. I jeszcze jest ta czerwona maszyna, która wybiera metal. Następny separator dzieli na plastik i na wszystko inne. Tu mamy dwie taśmy, po prawej stronie mamy plastiki, a po lewej papier – tłumaczy dalej.

Następnie słyszymy komunikat: - Idziemy teraz na separator balistyczny, który dzieli plastiki na 3D i 2D, tzn. na folie i materiały przestrzenne, czyli butelki, kartoniki itp. To jest najstarsza konstrukcja, to były pierwsze maszyny do sortowania plastików. To jest tak wszystko podbijane, że butelki i kartoniki idą na dół, a do góry idzie folia. Tu jest bardzo gorąco, ale za chwile wchodzimy do pomieszczenia klimatyzowanego – wyjaśnia.

- To jest kabina, w której jest główna sortownica i tutaj surowce już są wstępnie oczyszczane. Ten pierwszy taśmociąg, tj. PE i PP, tutaj idzie tzw. chemia gospodarcza. Na drugiej stronie taśmy idzie folia. W tym pomieszczeniu także rozdzielamy butelki na biały pet, zielony pet, niebieski pet i wybieramy tzw. „kubusia”. To jest butelka najczęściej biała owinięta tą termą kurczliwą, która powinna być ściągana przed wyrzuceniem – instruuje nasz przewodnik.

Większość wyselekcjonowanych odpadów plastikowych można sprzedać. - Najgorsza jest folia od żywności, której my nie możemy wykorzystać. Ona jest bardzo przydatna, bo dzięki niej można przechowywać żywność dłużej niż kiedyś. Dla nas jednak stanowi ona problem, bo ona powinna trafiać do RDF-u, który produkuje paliwo alternatywne. W tym zakładzie nie produkujemy tego paliwa alternatywnego, produkujemy PRO-RDF, czyli belujemy to i przygotowujemy do transportu, który trafia do miejscowości Wawrzynki, gdzie to się dobywa – podsumowuje.

Schodzimy znów na sam dół, ale już z drugiej strony zakładu. - Teraz jesteśmy pod kabiną główną i tu wszystko spada i w poszczególnych przegrodach mamy kolejno: pet-mix, papier, butelka bezbarwna, butelka niebieska, folia grubsza nieszeleszcząca, folia drobna, tetra-pak czyli opakowania wielowarstwowe, PE i PP czyli tzw. chemia gospodarcza i na końcu zielony pet – wymienia i zaprasza na zewnątrz.

Czy na zakończenie takiej lekcji można znaleźć odpowiedzi na pytania o najważniejsze zasady segregowania śmieci? Po opinie na ten temat zgłaszamy się do Edmunda Młodzikowskiego, prezes spółki URBIS. - Śmieci powinniśmy zbierać w ten sposób, by uniemożliwić zanieczyszczanie tych rzeczy, które są czyste. Jeżeli selektywnie zbieramy do pojemników żółtych, to muszą tam być odpady, które można wykorzystać, a jednocześnie nie może się z nich nic wysypywać i wylewać, bo wtedy cały ten efekt tracimy – przypomina E. Młodzikowski.

Co udało się osiągnąć przez ostatni rok? - To wszystko, co gromadziliśmy do ubiegłego roku na tej wielkiej górze, to tego już prawie nie ma. Trafia tam tylko ten kompost, który wygląda z daleka jak piasek. On ma wartości biologiczne, na tym będą rosły rośliny, a cała reszta jest zawrócona do wykorzystania lub odzyskania energii elektrycznej. Do momentu, gdy to było tylko składowisko, to trafiało tutaj tylko 25 tysięcy ton śmieci rocznie. Teraz przetwarzamy tego już ok. 60 tysięcy ton w ciągu całego roku  – wyjaśnia prezes URBIS-u.

Organizator zapewnił także dojazd autobusowy do miejsca zwiedzania. - Pierwsze dwa odjazdy, to były pełne autobusy. Później już trochę mniej chętnych było – raportuje kierowca prywatnego przewoźnika, któremu zlecono zorganizowanie przejazdów w jedna i druga stronę. Z takiego środka transportu skorzystała rodzina Heliaszów z Gniezna. - To jest duży zakład  i chcieliśmy zobaczyć, jak to wszystko wygląda, jak to jest sortowane. Dla dzieci to też jest pewnego rodzaju nauka, jak należy sortować śmieci. Przy okazji jest też plac zabaw, dmuchane zamki – mówią kolejno: tata Maciej, mama Katarzyna, syn Jakub. Gości częstowano ponadto napojami, drożdżówkami i kiełbasą z grilla. Kolejne takie zwiedzanie z pewnością zostanie zorganizowane w przyszłym roku.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.