http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Mesabi - spełnianie marzeń

Wyróżniony Mesabi - spełnianie marzeń

Na taki koncert trzeba czasem poczekać i pół życia, bo tyle satysfakcji nie dadzą żadne inne występy, ponad ten, który można sprawić sobie przed własną publicznością („w domu”) wśród rodziny, przyjaciół, znajomych.


Z całą pewnością tego typu emocje i odczucia towarzyszyły członkom zespołu Mesabi, którzy zagrali chyba po raz pierwszy w swoim życiu taki koncert przed własną publicznością, która zareagowała chyba nawet ponad ich najśmielsze oczekiwania. - Rozpoczynaliśmy w 1984 roku, jako koledzy z liceum założyliśmy własny zespół. Nazwa powstała dziwnie, bo wówczas był taki popularny film i najpierw wymyśliliśmy sobie nazwę „Szogun”, ale dziewczyny w klasie powiedziały, że to jest taka nieciekawa nazwa. Zrobiliśmy więc konkurs w klasie i jedna z dziewczyn na geografii wymyśliła nazwę Mesabi, a to jest zagłębie rud żelaza w Stanach Zjednoczonych i to nam przypadło do gustu i tak zostało – mówi Dariusz Pajkert, założyciel oraz  wokalista i basista zespołu Mesabi.

Zespół grał na scenie przez ponad godzinę jako support przed występem gwiazdy sobotniego wieczoru, czyli zespołu Piersi. Biorąc jednak po uwagę specyfikę zespołu, to bliżej jest im do gonienia innych gigantów rock'n'rolla. - Rolling Stonesi mają razem chyba 300 lat, a my dopiero przekroczyliśmy 200 lat. Może kiedyś uda się nam taki rekord osiągnąć – opowiada dalej w lekko żartobliwej części naszej rozmowy D. Pajkert. Powraca jednak szybko do początków działalności grupy i swoich kolegów współzałożycieli. - Andrzej Janka, który znany jest z zespołu Zagrali i Poszli i Tomek Biłan, który na stałe mieszka w Stanach Zjednoczonych. To z nimi zakładałem ten zespół. Później doszli Radek Matyska, Sławek Grajek, Robert Kosicki i ta ostatnia dwójka ze starego składu jest dziś razem ze mną na scenie. W aktualnym składzie gra także nowy perkusista, Darek Pawlak – dodaje.

Pod sceną tymczasem rodzina, starzy przyjaciele, dobrzy znajomi, koledzy oraz koleżanki z pracy. W zasadzie chyba również nieznajomi, którzy pierwszy raz usłyszeli ponad trzydziestoletni dorobek artystyczny zespołu byli zaskoczeni, że oto występuje zespół z Gniezna. - Przygotowaliśmy ten starszy repertuar, który pewnie starszemu pokoleniu Gniezna jest znany, ale jest także trochę nowych rzeczy. Kiedyś porównywano nas do Lady Pank i lubiliśmy to porównanie, bo tamta muzyka przypadła nam do gustu brzmieniowo i zaczęliśmy jakoś w tym klimacie tworzyć. Podejrzewam, że dziś jest to momentami wyczuwalne – podsumowuje lider Mesabi.

Członkowie legendarnego gnieźnieńskiego zespołu nie mówią o tym zbyt głośno, ale ich nieśmiałym marzeniem jest wydanie pełnometrażowej płyty z największymi przebojami. Nie chcą jednak robić nic pochopnie, gdyż zależy im na dobrej jakości takiego nośnika. Niech zatem te marzenia się spełniają i nie każą zbyt długo czekać, tego życzymy muzykom Mesabi. Gnieźnieńskiej publiczności natomiast życzymy wielu podobnych do tych sobotnich muzycznych wrażeń w przyszłości.

Od autora:
To właśnie podczas tego występu za kulisami wspólnie z Jarkiem Mikołajczykiem zaczynamy dyskutować na temat możliwości zorganizowania w przyszłym roku festiwalu zespołów muzycznych pochodzących z Gniezna. Można zliczyć najważniejsze z nich na palcach obu rąk w kilka chwil, a po kilku następnych oddechach na myśl przychodzą kolejne. Nazw tych, które padły podczas tej rozmowy celowo nie podam, aby nikt nie poczuł się pominięty. Pomysł dotarł już gdzieś tam i kto wie, być może temat ten znajdzie swoją kontynuację, bo chyba byłoby warto zrobić coś takiego?

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.