Zabawy z ogniem

Wyróżniony Zabawy z ogniem

Na Rynku wystąpił dzisiaj Teatr Ognia z pobliskiego Trzemeszna, który zaprezentował imponujący spektakl. W krótkiej rozmowie artyści opowiedzieli, na czym polega ich profesja i czy zabawa zawiera w sobie jakieś niebezpieczeństwo. To nie jedyne działania, które mogli ujrzeć odwiedzający kończący się powoli Jarmark Bożonarodzeniowy w Gnieźnie.


W sobotnie popołudnie na Rynku gnieźnieńskim przechodniom zafundowano kolejną garść atrakcji i niespodzianek. Pomiędzy straganami Jarmarku Bożonarodzeniowego przechadzał się dudziarz Mikołaj Woźniak razem ze swoim współtowarzyszem. Wśród wystawców natomiast pojawiło się Stowarzyszenie „Światowid” ze swoimi naturalnymi produktami spożywczymi. Na scenie miejskiej tymczasem, nieopodal wystąpił zespół Czarna Mandolina, w składzie którego ujrzeliśmy dobrze znanych muzyków: Andrzeja Jankę, Andrzeja Andrzejewskiego, Artura Franczaka i Pawła Brylewskiego.

Później przed widownią wystąpił Teatr Ognia z Trzemeszna, gdzie dwóch artystów tańczyło wśród palących się pochodni. - Mamy różny sprzęt, bo to jest kevlar, czyli jeden z siedmiu materiałów, z którego wykonywane są kamizelki kuloodporne i z którego wykonane są nasze kule czy liny, a to polewamy naftą i podpalamy. On jest łatwo palnym materiałem, ale też wolno spala się i dlatego używamy go w naszych pokazach – tłumaczy Hubert Kamyszek, który występuje wspólnie z  Arturem Kisielem.

Skąd pomysł na Teatr Ognia? - To jest bardzo widowiskowe i ten powód zapewne zdecydował, że zaczęliśmy występować i pokazywać to na żywo. Chcemy przekazać publiczności coś takiego, z czego będą czerpać radość. Łączymy nasze umiejętności machania ogniem z muzyką i oddajemy publiczności cała swoją energię, którą w te akrobacje wkładamy. Dzisiaj towarzyszy nam muzyka świąteczna, co chyba dodatkowo podkreśli klimat zbliżających się świąt – opowiada H. Kamyszek.

Pokaz nie jest niebezpieczny dla publiczności, ale żonglerzy muszą zachować pewne środki bezpieczeństwa. - No tak, podpalić można się, bo kolega już miał kiedyś taką sytuację, że sobie podpalił koszulkę i był lekko poparzony w okolicy klatki piersiowej. Musimy bardzo intensywnie trenować i przede wszystkim w dniu występu, bo trzeba omówić dokładnie, co kto robi i jak robi. Aby unikać podpalenia, to sobie jeszcze polewamy koszulki wodą, aby żadne odpryski z tej nafty nie spowodowały żadnego podpalenia – dodaje członek zespołu.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.