http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Akademia Gitary - koncert w ciemnościach!

Wyróżniony Akademia Gitary - koncert w ciemnościach!

Ten koncert to już tylko historia, która jednak na długo pozostanie w dobrej pamięci jego uczestników. Gniezno znów stało się świadkiem inauguracji festiwalu Akademia Gitary, który potrwa do 10 września. O swojej współpracy opowiedzieli nam także artyści, którzy zagrali wspólnie w murach katedry po raz kolejny.


W katedrze gnieźnieńskiej zainaugurowano dziś Akademię Gitary, którą rozpoczął tradycyjnie koncert otwarcia, a jego gwiazdami byli Łukasz Kuropaczewski  i Marcin Wyrostek oraz berlińska Kammerorchester.  - Nie wyobrażamy sobie inauguracji tego festiwalu w innym miejscu niż w Gnieźnie i w tej katedrze, u źródeł. Tylko raz ta inauguracja odbywała się w innym miejscu i potem bardzo żałowaliśmy, że tak było – mówi Przemysław Kieliszewski, dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu, pomysłodawca i dyrektor festiwalu, który odbywa się już po raz dziesiąty. - To jest moment podsumowania i chcemy ten festiwal trochę inaczej programować, bo w tym roku mamy 100 imprez, to jest trochę dużo, ale teraz cieszymy się tym, że możemy się znów spotkać na początku tej drogi 5-tygodniowej w Gnieźnie – zapowiada P. Kieliszkiewicz.

Publiczność powitała starosta Beata Tarczyńska, która życzyła wszystkim niezapomnianych muzycznych wrażeń. Swoimi wrażeniami z próby generalnej  w rozmowie z nami podzielił się także dyrektor eSTeDe, Grzegorz Reszko: - Ja takie niezapomniane chwile przeżyłem w samo południe, kiedy do eSTeDe przyjechali na próbę muzycy filharmonicy z Berlina, po chwili pojawili się Łukasz Kuropaczewski i Marcin Wyrostek. Bez słowa weszli do sali i zaczęli grać, bez żadnych uzgodnień czy jakiś ustaleń. Miałem to wielkie szczęście usłyszeć i przeżyć prawdziwą muzykę, tworzoną prosto z serca, z głębi duszy i to było niesamowite – zauważa G. Reszko.

A co obecni w pełnej po brzegi katedrze usłyszeli? W pierwszej kolejności zabrzmiało chyba najbardziej rozpoznawalne dzieło Astora Piacollego, tj. „Libertango”, który brawurowo wykonała berlińska Kammerorchester. - To jest takie przeżycie i moje spostrzeżenie, że wśród tych muzyków berlińskiej filharmonii jest mnóstwo ludzi o innych rasach i różnych wyznaniach, czyli mówiąc potocznie multi-kulti i to nikomu, ani niczemu nie przeszkadza. To pięknie grało wszystko, ta muzyka, która jest takim językiem jednoczącym i jest ponad podziałami, to dało mi takie poczucie sensu tego, co się robi przez kulturę i życzę, żeby takie doznania dziś dotknęły wszystkich, którzy na ten koncert przyszli – dodaje dyrektor eSTeDe.

O swoim ponownym spotkaniu chętnie mówili również i sami główni bohaterzy, którzy pojawili się przez publicznością chwilę później. - Na pewno jesteśmy inni, Marcin gra jazz i dużo nowej muzyki, takiej folkowej, do tego lubi improwizację i dla niego zespół składa się z perkusji, skrzypiec elektrycznych itd. Ja w takich składach natomiast nie gram, jestem muzykiem klasycznym – tłumaczy Łukasz Kuropaczewski, wybitny gitarzysta pochodzący z Gniezna. - Połączenie tych światów w latach minionych wielokrotnie się spotykało, różni muzycy z tych dwóch światów tworzyli różne projekty muzyczne, a muzyka Astrora Piacolli jest moim zdaniem idealnym środkiem do zrobienia czegoś takiego – podkreśla Ł. Kuropaczewski.

- Ja myślę, że dużo mamy ze sobą wspólnego i to być może są inne światy muzyczne, ale tak naprawdę muzyka na świecie jest jedna; ona płynie z serca, płynie z kunsztu, warsztatu i z wieloletniej pracy; zależy przede wszystkim od stworzenia właściwego klimatu i dobrej atmosfery – uważa Marcin Wyrostek, akordeonista, który chwali geniusz swojego partnera, który całość koncertu skomponował. - Utwory, które dziś gramy, jak np. pierwsza z pór roku „Primavera” mają formę fugowaną. Na początku jest temat, który początkowo jest przeplatany przez różne głosy, jesteśmy w tangu, a mamy fugę, to są twory, które wychodziły spod reki Jana Sebastiana Bacha, czyli tutaj mamy muzyką imitacyjną wplecioną w tango i do tego jest ta niezwykła faktura, jeśli chodzi o wykorzystanie poszczególnych fraz, głosów, rytmów. To jest geniusz po prostu – zachwala M. Wyrostek.

Dzisiejszy koncert w katedrze gnieźnieńskiej zakończył się w niecodzienny sposób. Nawałnica, która przeszła nad Gnieznem spowodowała, że muzycy kończyli koncert w... ciemnościach! Jedyne co rozświetlało wnętrza katedry to blask błyskawic wpadający przez witraże. Zapewne ten koncert będzie na długo zapamiętany!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.