http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

„Po owocach ich poznacie”

Wyróżniony „Po owocach ich poznacie”

Dzisiaj wieczorem odbyło się niezwykłe wydarzenie o charakterze kulturalnym - otwarcie wystawy prac Elżbiety Binkowskiej. Gnieźnieńska malarka i grafik dziś odebrała gratulacje z okazji 30-lecia swojego debiutu. Artystka została zasypana także kwiatami, a powitał ją tłum fanów, muzyka ulubionego Davida Bowiego i tort jubileuszowy.


O swoich pracach opowiada, że miesza różne style i widać, że lubi, gdy jest nazywana kolorystką. Jej prace właśnie przyozdobiły Dużą Galerię w Miejskim Ośrodku Kultury w Gnieźnie. To tutaj zresztą zorganizowano jej pierwsza wystawę - wczesną jesienią 1987 roku. – Muszę powiedzieć, że 30 lat temu ówczesna dyrektorka MOK-u, Krystyna Jóźwiak zaufała młodej 19-letniej dziewczynie, wtedy nawet jeszcze właściwie nie artystce, tylko dobrze malującej i rysującej. Okazało się, że miała rację, bo dziś poznajemy ją, jak głosi tytuł wystawy: po owocach – mówi Iwona Wiśniewska z MOK-u.

Jej prace przykuwają wzrok nawet niewtajemniczonych w świat malarstwa. - Po tych owocach dziś poznajemy Ewę Binkowską. Ta wystawa jest moim zdaniem odzwierciedleniem jej całej drogi życiowej, to taki pamiętnik jej twórczości, od pierwszych prac, tych najdawniejszych, gdy miała właśnie 19 lat, po te prace, które wykonała niedawno. To jest twórczość niesamowita, bardzo barwna i oryginalna – dodaje I. Wiśniewska.

Na wernisaż wystawy z okazji 30-lecia artystki przyszli jej koledzy i koleżanki z czasów szkolnych, rodzina, przyjaciele i byli uczniowie, a także miłośnicy jej prac. – Chodziłyśmy razem do szkoły podstawowej. Pamiętam, jak Ela szła do liceum plastycznego. Tam się dostać, to był wielki wyczyn, jak na tamte czasy, a były lata osiemdziesiąte – wspomina jej koleżanka.

Powitał ją tłum fanów, muzyka Davida Bowiego, tort urodzinowy i długa kolejka stojących z kwiatami i gratulacjami sympatyków. Z każdym przez chwilę porozmawiała i pozowała do wspólnych fotografii. – Jestem dzisiaj bardzo szczęśliwa i bardzo wzruszona. Wszystko jest doskonale przygotowane – mówi wyraźnie poruszona Ela Binkowska.

 – To  jest zrobione z taką wielką wrażliwością. Gdybym ja miała nad tym myśleć, to nie wykonałabym tej pracy, byłabym zbyt zestresowana, nie dałabym rady, nie miałabym dystansu. Nic więcej nie mogę powiedzieć – podsumowuje swoją benefisową ekspozycję.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.