http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Plany już na jesień, ale bardzo precyzyjne

Wyróżniony Plany już na jesień, ale bardzo precyzyjne

To ma być wyjątkowe wydarzenie, które zbiega się przy okazji z 10. rocznicą śmierci jego patrona. Dziś odbyło się robocze spotkanie uczestników wydarzeń zaplanowanych w ramach popularnego Festiwalu Fotografii im. Ireneusza Zjeżdżałki.


Efektem spotkania zorganizowanego w Miejskim Ośrodku Kultury ma być wypracowanie uporządkowanego bloku wydarzeń gnieźnieńskich, który będzie częścią festiwalu i jest wstępnie planowany na 18 października 2018 roku w sześciu miejscach na terenie Gniezna. – Wydaje mi się, że to jest takie bardzo racjonalne rozwiązanie, aby w jednej miejscowości te imprezy, które się odbywają, były w tym samym dniu, bo to jest wygodne, i dla osób przyjeżdżających, które chciałyby skorzystać i zorientować się tutaj w danej miejscowości, co w tej fotografii się dzieje, jak również dla mieszkańców danego miasta, że nie będą odrywani od swoich codziennych zajęć sześć dni w tygodniu, tylko jeden dzień sobie poświęcą, by zwiedzić kilka wystaw – mówi Władysław Nielipiński, fotograf gnieźnieński, dyrektor IV Festiwalu im. Ireneusza Zjeżdżałki.

Cały festiwal ma potrwać w dniach 13-31 października w kilku miejscach na terenie województwa wielkopolskiego, m. in. w Środzie Wielkopolskiej, Poznaniu i Wrześni, a także Gnieźnie. Według wciąż jeszcze wstępnych ustaleń weźmie w tej akcji udział aż sześć podmiotów kulturalnych aktywnie działających na tym polu w naszym mieście. Na sam początek swoje wystawy otworzą najprawdopodobniej Biblioteka Pedagogiczna (godz. 10.00) i Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna (godz. 12.00). Później ok. godz. 15.00 – 16.00 zostaną uruchomione dwie kolejne ekspozycje, w Muzeum Początków Państwa Polskiego i Czytelni na Pietrze I LO, które znajdują się w tym samym budynku. W godzinach wieczornych są planowane jeszcze dwa inne wydarzenia, tj. wystawa Krzysztofa Owczarzaka w MOK-u i wystawa wspólna (m. in. fotografii 85-letniego Henryka Maćkowiaka) w Centrum Kulturalno-Rehabilitacyjnym „Promyk” w Gnieźnie.

Jedna z propozycji jest bardzo zaskakująca. – Krzysztof Owczarzak, to jest fotograf, który współpracował w czasach fotoklubu „Format”, kiedy jeszcze ja działałem w tym klubie, to były lata osiemdziesiąte XX wieku, wcześniej w Polani, a później w MOK-u. To był fotograf wyróżniający się bardzo, ze względu na swoja wrażliwość, na te techniki i technologie, których używał i był traktowany, z tego co pamiętam, np. przez Janusza Nowackiego, takiego inspektora wojewódzkiego, który wówczas patronował temu klubowi, za postać niezwykle utalentowaną. On potem wyemigrował do Kanady i słuch po nim zaginął, ale wiem, że ma kontakt z kolegami z Gniezna, przyjeżdża tutaj, bo ma rodzinę i wiem, że nadal fotografuje i w związku z tym aż mnie osobiście zaciekawia, co robi i czym w tej chwili się zajmuje fotograficznie. Jeżeli byłaby taka okazja, żeby zaprosić go na jakąś prezentację swojej twórczości tu, przy okazji tego naszego festiwalu, to wydaje mi się, że byłoby to bardzo wartościowe – uważa W. Nielipiński.

W holu muzealnym z kolei zostanie pokazana wystawa Interaktywnego Muzeum Gniezna. – To jest nasza inicjatywa, która polega przede wszystkim na tym, żeby dzielić się fotografiami poświęconymi historii naszego miasta i nie chodzi o to, żeby pokazywać tylko to, co ma w swoich zborach muzeum, ale zachęcamy też mieszkańców do tego, aby przeglądali też swoje domowe archiwa i dzielili się tym, co mają u siebie – tłumaczy Magdalena Robaszkiewicz z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. – To ma też taki walor edukacyjny, żeby wzbudzić w ludziach poczucie odpowiedzialności za to dziedzictwo historyczne i nie chodzi nam wcale o jakieś ważne dokumenty, bo czasami to, co mamy w domach też jest istotne, bo to też jest jakaś historia nasza wspólna i chodzi o to, żeby dbać o te nasze materiały i żeby się nimi dzielić. Na razie robimy to tylko w przestrzeni wirtualnej, powstała taka grupa na Facebooku, do której coraz więcej osób się zgłasza i tam publikowane są zdjęcia, ale być może w przyszłości uda się połączyć wszystkie lokalne siły różnych instytucji, żeby powstała taka strona internetowa, gdzie moglibyśmy publikować te zdjęcia, bo mamy świadomość, że Facebook to jest takie medium chwilowe, a te materiały, które do nas docierają mają ogromną wartość  historyczną – dodaje M. Robaszkiewicz.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.