http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Niewielka Zdziechowa – zmieniła wielką historię powstania

Wyróżniony Niewielka Zdziechowa – zmieniła wielką historię powstania

Zdziechowa, jak niewiele małych wsi, ma bogatą historię powstańczą. - To była niezwykle ważna dla losów powstania potyczka, bo tutaj sprowadzony został 400-osobowy oddział Grenzschutzu z Bydgoszczy i Koszalina, który zatrzymał się w pałacu Wendorffów. Losy tej potyczki nie tylko uchroniły Gniezno, ale prawdopodobnie wpłynęły i na dzieje Powstania Wielkopolskiego w ogóle – powiedział nam pod pomnikiem senator Robert Gaweł senator a jednocześnie prezes Towarzystwa Pamięci Powstania wielkopolskiego w Gnieźnie.


Uroczystości rocznicowe poprzedzające odsłonięcie pomnika, który stanął po środku wsi rozpoczęła eucharystia w tutejszym kościele. Mszy przewodniczył abp Wojciech Polak Prymas Polski. - 100. lat temu pośród nielicznych wtedy ofiar zwycięskich powstańczych walk pod Zdziechową był również Wincenty Dondajewski, który zginął zastrzelony przez Niemców, gdy jego wrzesiński oddział zbliżał się do tutejszego parku dworskiego. Był jednym z wielu, którzy wyruszyli wówczas pod Gniezno aby nie tylko ocalić nasze Miasto, ale usunąć również pośrednio, w ten sposób, być może nawet zagrożenie dla powstańczego Poznania jakie niewątpliwie szło z tej strony północno-wschodniej. Samo zwycięstwo pod Zdziechową stało się jak jemy nie tylko ocaleniem Gniezna czy Poznania, ale także ważnym impulsem do wyruszenia Powstańców na Kujawy i na Pałuki – powiedział w homilii abp Wojciech Polak, Prymas Polski.

Metropolita mówił także o pewnym charakterze rodzin wielkopolskich zanurzonych w naszej tożsamości. - Wspomniany już Wincenty Dondajewski, Jak czytamy w biogramach zebranych w tej najnowszej publikacji o Ziemi Gnieźnieńskiej w Powstaniu Wielkopolskim, żonaty z Rozalią Ziętek, był ojcem pięciorga dzieci. W swej rodzinnej historii, własnej, a jednak jakże podobnej do tak wielu innych historii rodzin powstańczych niósł doświadczenie charakterystyczne dla tamtego czasu: przynależność do Towarzystwa Gimnastycznego Sokół, organizacji związkowych, uczestnictwo w walkach na frontach pierwszej wojny światowej, a potem z początkiem grudnia 1918 roku - wstąpienie ochotniczo do Pierwszej Kompanii Wrzesińskiej, ojciec jednej z Wielkopolskich rodzin... Ponieważ chyba tak naprawdę nie było żadnej rodziny Wielkopolskiej, która nie miałaby jakiegoś związku z Powstaniem. Brało przecież w nim udział tak wielu naszych przodków. O czym świadczą również i przypominają nam, już oznakowane i wciąż nadal znakowane na naszych cmentarzach tak liczne groby Powstańców. Do powstania by walczyć, poszli przecież nasi dziadkowie, szli ówcześni ojcowie i synowie, a kobiety wspierały ich powstańczy wysiłek swoim zaangażowaniem i pomocą. Taki bowiem był duch tutejszych rodzin, w których w czasach zaborów nie tylko przetrwała myśl o wolnej Polsce, ale wraz z rozwojem i dojrzewaniem nowoczesnego społeczeństwa rozwijała się pamięć i troska o wychowaniu młodego pokolenia w duchu miłości ojczyzny i przygotowania ich do życia dla niej – przypominał prymas Wojciech Polak.

Prymas przywołał także fakt, że w tej samej rodzinie było więcej ofiar, więcej Wielkopolan, którzy byli gotowi oddać życie w obronie wolności. Prymas mówił nawiązując do czytań o jedności Świętej Rodziny, o tym, że mimo tego, że Maryja i Józef przeżywali dramat, gdy odkryli, że mały Jezus się zgubił, zostając w świątyni jego rodzice nie kłócą się o to kto zawinił, ale wspólnie Go szukają. Porównanie być może nie wprost nawiązywało jednak do jedności wielu wielkopolskich rodzin. Wielu, choć za przykład prymas podaje wciąż rodzinę Wincentego Dondajewskiego.

- Moi kochani, wielkopolskie rodziny mają też w swych historiach, w swych losach różne doświadczenia. Rozalia i jej dzieci przeżyli stratę ojca w Powstaniu. Musiało jednak coś nadal takiego w nich być, z tej wspólnej drogi, z tego podążania razem i zmierzania do tego samego celu, skoro jak mówi nam ten biogram powstańca syn Marian żołnierz Armii Polskiej we Francji, poległ nad Bzurą w Kampanii Wrześniowej. A jedna z córek Irena została stracona 15 Grudnia 1942 roku w więzieniu na ul. Młyńskiej za ukrywanie jeńców angielskich. Wielu Powstańców i wiele rodzin, zwłaszcza w czasach hitlerowskiej okupacji podzieliło los tych dwojga, byli skrzętnie zapamiętani przez hitlerowców. zapisani na liście do eksterminacji. W tym wszystkim jednak ujawniło się  i to, że społeczeństwo, jak mówił papież Franciszek, może wciąż czerpać z ducha rodziny, która jak ta jezusowa podąża razem i zmierza do tego samego celu – mówi abp Wojciech Polak.

Po uroczystej eucharystii uczestnicy przemaszerowali w miejsce odsłonięcia pomnika. Odsłonięcia dokonali członkowie Społecznego Komitetu budowy pomnika z obecną wójt gminy Gniezno Marią Suplicką i byłym wójtem Włodzimierzem Lemanem oraz tutejszym proboszczem ks. Pawłem Gronowskim.

Przedstawiciele parlamentarzystów, senator Robert Gaweł oraz poseł Krzysztof Ostrowski, a także przedstawiciel posłanki Nowoczesnej Pauliny Hennig–Kloski, oraz samorządowcy, starosta Piotr Gruszczyński z delegacją Rady Powiatu, prezydent Tomasz Budasz i inne delegacje złożyły pod odsłoniętym pomnikiem wiązanki.

Wśród gości odsłonięcia byli także przedstawiciele rodziny Wincentego Dondajewskiego. - Dla nas to ogromne przeżycie uczestniczyć w uroczystościach rocznicowych bitwy pod Zdziechową. Zacznijmy od tego, że dziadek Dondajewski był synem powstańca styczniowego, czyli ta postawa patriotyczna to u nas kontynuacja.  Tak jak powiedział prymas, jego syn Marian zginał nad Bzurą, a moja ciocia została zgilotynowana za ukrywanie żołnierzy alianckich. Wincenty wzrastał w pewnej atmosferze, ale też jego potomkowie wpisali się w jego myślenie o Polsce – powiedział nam Ireneusz Kallas, wnuk Wincentego Dondajewskiego. - Można powiedzieć, że to tradycja, ta miłość Dondajewskich do ojczyzny, myślę też, że więcej było w historii takich bohaterskich rodzin – dodaje wnuk Powstańca Wielkopolskiego.

- Pamiętamy o Zdziechowie, tak jak chyba o każdym miejscu walk powstańczych. Zdziechowa jednak była ważna ponieważ tutaj sprowadzony został 400-osobowy oddział Grenzschutzu z Bydgoszczy. Ten oddział był bardzo dobrze wyposażony. 30 karabinów maszynowych, tak zwanych kulomiotów, duża siła ognia i dobrze wyszkoleni żołnierze, zaprawieni w boju na frontach I wojny światowej. Oni mieli jedno zadanie iść i uderzyć na Gniezno. W Mącznikach postawiono pociąg na którym była zamontowana artyleria. Gdyby doszło do ataku tak dobrego oddziału na Gniezno, mogło by dojść do przełamania, które poszło by dalej w kierunku Poznania. Naprawdę gdyby nie zwycięska potyczka pod Zdziechową nie wiadomo jak dalej toczyło by się powstanie. Podkreślmy, że zdania o ataku na Grenzschutz w Zdziechowie były podzielone, np. Kitel dowódca z Gniezna był przeciwny, ostatecznie jednak wszystko potoczyło się dobrze i skutecznie – przypominał znaczenie Zdziechowy w rozmowie z nami Robert Gaweł.

Odsłonięcie pomnika, było zapewne od lat jednym z najważniejszych wydarzeń w Zdziechowie. To także wydarzenie istotne dla całości obchodów 100. rocznicy Wybuchu Powstania na Ziemi Gnieźnieńskiej.

Sam pomnik, być może jest trochę toporny, a w przypadku pomników tak istotnych warto pamiętać, że piękne jest to co jest piękne a nie to co się komu podoba, trudno mu jednak odmówić pewnej dynamiki i ekspresji. Teraz ważne jest już tylko to, jak bardzo weźmiemy sobie do serca szacunek do ofiar spod Zdziechowy, czy na tyle by szanować wywalczoną przez nich Wolność, czy ten szacunek zamkniemy tuż po zamknięciu obchodów rocznicowych.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.