http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Debata referendalna, czyli JOW-y dzielą polityków

Wyróżniony Debata referendalna, czyli JOW-y dzielą polityków

Chociaż w dzisiejszej „Debacie referendalnej” udział wzięli wszyscy gnieźnieńscy parlamentarzyści, sala Miejskiego Ośrodka Kultury świeciła pustkami. Politycy siłą rzeczy toczyli więc dyskusję między sobą, przytaczając znane już argumenty za i przeciw wprowadzeniu Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.


W Debacie udział wzięli: senator Piotr Gruszczyński (PO), posłowie: Paweł Arndt (PO), Zbigniew Dolata (PiS), Jacek Kwiatkowski (Twój Ruch), Tadeusz Tomaszewski (SLD), a także radny miejski Rafael Wojciechowski i Michał Pilc, przedstawiony jako specjalista od spraw JOW-ów. Każdy z uczestników debaty przedstawił swoje stanowisko w sprawie referendum, zaplanowanego na 6 września oraz zadeklarował, jak będzie głosował,wyjaśniając dlaczego. Był też czas na pytania, nadesłane do organizatorów Debaty i zadawane z sali.
    
Jak można było przypuszczać, zdecydowanymi zwolennikami Jednomandatowych Okręgów Wyborczych są politycy Platformy Obywatelskiej. Zarówno senator Gruszczyński, jak i poseł Arndt odpierali zarzuty oponentów, którzy podnosili, że PO nic nie zrobiła w sprawie JOW przez ostatnie 8 lat, a ogłoszenie referendów przez prezydenta Komorowskiego po przegranej pierwszej turze wyborów było wyłącznie zagrywką obliczoną na pozyskanie wyborców Pawła Kukiza. – Zrobiliśmy wszystko, co możliwe było do zrobienia. Mamy wybory jednomandatowe do Senatu, a od ubiegłego roku także do rad gmin. Niestety, zmiana ordynacji wyborczej do Sejmu wymaga zmiany Konstytucji, a Platforma nie ma większości konstytucyjnej w Sejmie. Nie było takiej woli politycznej w parlamencie – podkreślił poseł Paweł Arndt. Obaj parlamentarzyści PO zadeklarowali, że pójdą n referendum i zagłosują za Jednomandatowymi Okręgami Wyborczymi w wyborach do Sejmu, przeciw utrzymaniu dotychczasowego sposobu  finansowania partii politycznych z budżetu i za rozstrzyganiem sporów na linii Urząd Skarbowy – podatnik na korzyść podatnika.
    
Poseł Zbigniew Dolata ocenił, że pytania referendalne były „pisane na kolanie”. – Pierwsze pytanie o JOW-y jest niekonstytucyjne. Nie można pytać o zmianę ordynacji, skoro to wymaga zmiany Konstytucji. Drugie pytanie jest niezrozumiałe, bo pytają nas, czy jesteś za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii z budżetu.  Teoretycznie ktoś, kto jest przeciw może oczekiwać na przykład zwiększenia budżetowej dotacji dla partii. Trudno więc będzie w przypadku wiążącego wyniku referendum sprostać oczekiwaniom wyborców, skoro nie wiadomo do końca czego oczekują. Trzecie pytanie jest natomiast nieaktualne, bo Sejm przyjął już ustawę regulującą tę kwestię – wypunktował poseł Zbigniew Dolata. Poseł nie wypowiedział się jednoznacznie, czy pójdzie na referendum i jak będzie głosował, chociaż zdecydowanie wypowiadał się przeciw JOW-om.
    
Przeciwnikami Jednomandatowych Okręgów Wyborczych są przedstawiciele Zjednoczonej Lewicy. – To referendum to czysty element walki politycznej Komorowskiego po przegranej pierwszej turze wyborów. Nagle sobie przypomniał o JOW-ach i teraz politycy toczą walkę, jak się mają politycy wybierać. Jestem przeciw temu rozwiązaniu, bo to oznacza, że wiele głosów po prostu trafia do kosza i ludzie nie mają swojego reprezentanta. Senator Gruszczyński wygrywając cztery lata temu zdobył około 40 procent głosów w swoim okręgu, to znaczy, że 60 procent wyborców zagłosowało przeciwko niemu i nie mają swojego senatora. Poważnym zagrożeniem jest też wejście do polityki dużych pieniędzy, pojawią się oligarchowie, którzy będą startowali, nie szczędząc pieniędzy na kampanię nie dla ludzi, tylko dla własnych interesów – uważa poseł Tadeusz Tomaszewski.
    
– Byłem zwolennikiem JOW-ów, ale po wielu rozmowach z ludźmi stwierdziłem, że to niebezpieczne dla polskiej demokracji. Jestem natomiast za utrzymaniem dotychczasowej ordynacji, z podziałem okręgów wyborczych na mniejsze. Nasz, koniński okręg powinien być podzielony na trzy mniejsze, trzymandatowe. Teraz wyborcy często nie znają swoich posłów, bo okręgi są zbyt duże. Ważniejsze od JOW-ów jest dla mnie zmniejszenie liczby posłów, maksymalnie do 300. Uważam też, że posłowie powinni pracować po 8 godzin dziennie w małych, zadaniowych komisjach. Teraz ich potencjał jest marnowany, bo praktycznie pracują dwa razy po trzy dni w miesiącu. Jestem też za dwukadencyjnością posłów. Dzięki temu pojawiliby się tutaj młodzi ludzie – podkreślił poseł Jacek Kwiatkowski.
    
Zwolennikami Jednomandatowych Okręgów Wyborczych są zarówno radny Rafael Wojciechowski, jak i Michał Pilc, który przypomniał, że ruch na rzecz JOW działa w Polsce już od 20 lat. – Zmiana systemu to fundament naprawy państwa. Nie zgadzam się natomiast z proponowaną tutaj kadencyjnością. To wyborcy decydują, kogo wybierają. Nie można im tego sztucznie ograniczać. Jeżeli jakiś poseł się sprawdza, ludzie mają do niego zaufanie, nie widzę powodu, dlaczego mieliby nie móc go już wybierać – uważa Michał Pilc. – Odpowiem: tak, nie, tak w referendum. Tematem tego referendum jest odebranie władzy partiom i przekazanie jej obywatelom. Nie ma systemu idealnego, ale tylko przy JOW-ach obywatel ma świadomość kogo wybiera. Poza tym autentycznie każdy, kto ma bierne prawo wyborcze może startować, a nie tylko przedstawiciele partii – podkreśla radny Rafael Wojciechowski.
    
Poseł Tadeusz Tomaszewski zwrócił uwagę na jeszcze jedno, jego zdaniem, niebezpieczeństwo Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. – Przy JOW-ach jak ktoś Kopacz, Millerowi, czy Kaczyńskiemu „fiknie” to go w wyborach po prostu nie będzie. Teraz taki ktoś jest przesuwany na dalszą pozycję, ale jest i wyborcy jak chcą, to go tam znajdą. Wiem coś o tym, bo sam ostatnio startowałem z trzeciego miejsca i zdobyłem jedyny dla lewicy mandat w okręgu. Koledzy też startowali z odleglejszych miejsc, i też ich wyborcy znaleźli. Przy JOW-ach być może nie mieliby takiej szansy. I nie mówmy, że w małym okręgu ludziom jest łatwiej nawiązać kontakt z posłem. Odbyłem w tej kadencji 1500 spotkań z wyborcami, 120 dyżurów poselskich, to ja do nich idę, a nie czekam, aż oni do mnie przyjdą – powiedział poseł Tomaszewski.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.