http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Polityczna sensacja roku!

Wyróżniony Polityczna sensacja roku!

Jeszcze dwa - trzy miesiące temu nikt, kto się interesuje polityką, o niej nie słyszał. Znana była w środowisku gnieźnieńskich mediów (przed laty była dziennikarką lokalnego radia) i w kręgach finansowych (w bankowości). Mowa o 38-letniej Paulinie Henning-Kloska, która sprawiła największą sensację polityczną roku w powiecie gnieźnieńskim i jako liderka Nowoczesnej została posłanką! Pierwszą po 1989 roku posłanką z Gniezna!


- Stało się coś, czego Pani zapewne nie przewidywała w napiękniejszych snach – została Pani posłanką, po trzech-czterech miesiącach bycia w polityce. Jeszcze pół roku temu nikt, kto się interesuje polityką, nie wiedział kim jest Paulina Hennig-Kloska. Jak się Pani dzisiaj czuje w nowej roli?
- Czuję się szczęśliwa, że ciężka praca moja i pozostałych osób nie poszła na marne. Czuję także ogromną odpowiedzialność. Zaufanie wyborców to spory kredyt, zamierzam ten kapitał spłacić. Mam satysfakcję, pozbawiłam mandatu wicemarszałka Sejmu z ramienia PSL Pana Eugeniusza Grzeszczaka, wieloletniego parlamentarzysty, który przez dwie kadencje był senatorem, a kolejne trzy posłem i miał w naszym okręgu ogromne poparcie społeczne. Wiem, że to dla mnie ogromna szansa nauczenia się wielu rzeczy w życiu, rozwinięcia skrzydeł. Przyjmuję ten mandat z satysfakcją ale i pokorą.  

- Większość osób, które idą do polityki, wcześniej działało w radach miejskich, w stowarzyszeniach, czy innych organizacjach pozarządowych. Pani jest znana z pracy w mediach i w bankowości. Nie ma obaw, że zabraknie Pani doświadczenia w działalności publicznej, przynajmniej w tej pierwszej fazie pracy w sejmie?
- Całe moje życie czegoś się uczę, nie mając dużo czasu na rozgrzewkę. Jako studentka pierwszego roku politologii zaczęłam pracę w lokalnym radio, po paru tygodniach pracy musiałam zrobić wywiad z prezydentem miasta i był gotowy na czas. Po pięciu latach pracy w mediach lokalnych trafiłam do bankowości, wtedy nawet nie miałam wykształcenia ekonomicznego. Czułam od początku, że to będzie mój świat i intuicja nie zawiodła. Potwierdził to fakt, że  po niespełna trzech latach pracy zaproponowano mi objęcie stanowiska dyrektora w nowo powstającym oddziale w Koninie. Dziś czuje, że dojrzałam do polityki. Dawno temu wybrałam na swoje podstawowe wykształcenie politologię, takich wyborów nie dokonuje się przypadkiem. Wiele będę musiała się nauczyć, ale już widzę, że od biznesu do polityki jest bardzo blisko. Jestem pewna, że brak doświadczenia w działalności publicznej nie będzie większym problemem. Pięć miesięcy poświęcone na budowie nowej partii politycznej to dobra rozgrzewka. Budowałam struktury Nowoczesnej, listę w naszym okręgu, zbieraliśmy podpisy, a potem zrobiliśmy kampanię - popełniliśmy trochę błędów ale jest wynik. Ważne jest zaangażowanie.

- W kampanii wyborczej kandydaci Nowoczesnej z Gniezna przede wszystkim przedstawiali propozycje dotyczące Gniezna. Dotyczyły one m.in. gospodarki i turystyki. Jak będzie Pani chciała realizować te postulaty, skoro w Gnieźnie Nowoczesna nie ma żadnego przełożenia na samorząd?
- Będę chciała współpracować blisko z samorządem i wspierać ludzi, którzy mają fajne pomysły ale brakuje im siły przebicia. Tuż po zaprzysiężeniu, będę chciała spotkać się z lokalnymi włodarzami by porozmawiać o tym jak mogę pomóc, wesprzeć. Oczywiście, że mogą nie chcieć współpracować, na to już nic nie poradzę. Wierzę jednak, że samorządowcy to ludzie, którym przede wszystkim zależy na dobru lokalnej społeczności i potrafią podjąć współprace ponad podziałami partyjnymi. W kampanii spotkałam wiele osób, które maja ciekawe pomysły, będę starała się łączyć siły. Budowanie i organizacja to moje mocne strony, łatwo się też nie poddaję, jeśli jestem przekonana do idei. Chciałabym też wesprzeć swoją osobą Gnieźnieńska Izbę Gospodarczą, z Panem Prezesem jesteśmy już umówieni na pierwsze działania. Nie mogę, znaczy nie chcę - tak powtarzaliśmy sobie w trudnych momentach kampanii w moim sztabie - to bardzo prawdziwe słowa.

- Wkrótce zasiądzie Pani w ławach poselskich przy ul. Wiejskiej. W których komisjach sejmowych będzie chciała Pani pracować i dlaczego?
- Z uwagi na moje doświadczenie zawodowe, chciałabym zasilić komisję finansów publicznych i gospodarki. Zainteresowania i chęć wspierania samorządów wskazuje też na komisję samorządu terytorialnego i polityki regionalnej. Zdaję sobie sprawę, że wszystkie te komisje zawsze są dość oblegane, a moje ugrupowanie nie będzie rozdawało kart, niemniej powalczę.  

- Gniezno po raz pierwszy w historii ma aż pięciu parlamentarzystów, w tym po raz pierwszy po 1989 roku, posłankę. Czy tylu parlamentarzystów wpłynie, Pani zdaniem, na poprawę jakości życia w Gnieźnie, w powiecie gnieźnieńskim?
- Jestem pewna, że uda się połączyć siły, pomimo różnic zależy nam na tym samym - dobru Polski i regionu. Trzech z pięciu parlamentarzystów mamy z partii rządzącej, to wskazuje na spore możliwości. Wiem, że inne regiony potrafią świetnie pozyskiwać dodatkowe środki na lokalne inwestycje przy współpracy w parlamentarzystami, z tego co mi wiadomo w Gnieźnie tak zostały pozyskane np. środki na halę widowiskowo-sportową, takich przykładów musimy mieć więcej. Poseł to jednak ambasador swojego okręgu.   

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.