http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Dzieci z tej samej rodziny w innych szkołach i na dwie zmiany?

Zdaniem lokalnej opozycji, to były pierwsze konsultacje społeczne, które zorganizowano na terenie powiatu gnieźnieńskiego w celu omówienia z władzami samorządowymi wprowadzanej obecnie reformy oświatowej i planami likwidacji gimnazjów. Czego obawiają się w związku z planowanymi zmianami w oświacie miejscowi i okoliczni samorządowcy? Okazuje się, że zwrócono uwagę na drobne kwestie, które mogą być w konsekwencji dość niekorzystne dla naszych mieszkańców.


Biuro posłanki Pauliny Hennig-Kloski w Gnieźnie zorganizowało w miniony czwartek konsultacje na temat reformy oświaty, nad której wprowadzaniem pracuje obecnie ministerstwo edukacji. Z politykami .Nowoczesnej spotkali się z samorządowcy z 8 gmin powiatu gnieźnieńskiego, który liczy 10 gmin, w niektórych przypadkach byli to nawet wójtowie. - Okazuje się, że stan wiedzy samorządów na temat tego, co muszą wykonać w najbliższych miesiącach jest znikomy – uważa Paulina Hennig-Kloska, która  relacjonuje przebieg spotkania. - Nie ma na chwilę obecną żadnych informacji dotyczących siatki godzin, która jest dość kluczowa, żeby chociażby układać plan i etatyzację w poszczególnych placówkach oświatowych. Samorządowcy najbardziej czekają jednak na kwestie związane z podstawami programowymi. Obawiają się utraty paru lat w pracy nad jakością kształcenia młodych ludzi – mówi dalej posłanka .Nowoczesnej. Zaznacza, że jej goście nie kwestionują już nawet samej reformy, ale nie widzą celu wprowadzania jej w takiej formie i takim tempie. - Samorządowcy woleliby skupić się na kwestiach związanych z jakością nauczania. Dziś zamiast zastanawiać się, czy w szkołach gimnazjach tworzyć klasy dwujęzyczne lub klasy sportowe, nauczyciele skupiać będą się nad tym, który nauczyciel straci pracę, a który nie – dodaje.

Z tej relacji parlamentarzystki z Gniezna wynika również, że samorządowcy przygotowują się już do reformy, którą planują rządzący państwem. - To będzie wymagało wiele pracy ze strony samorządowców. Dla przykładu, w Gnieźnie analizowana jest obecnie demografia i tu pewnie dokładniej wypowiedziałaby się osoba, która zajmuje się tymi sprawami. To jest taki przykład pracy, jaka muszą wykonać urzędnicy, nie mając żadnej wiedzy dokładnej ze strony ministerstwa, bo taka analiza urodzeń miedzy 2002 a 2015 rokiem jest prowadzona. Jeżeli dzisiaj zostaną wprowadzone nowe obwody szkolne, to nie po to, żeby zmieniać je za dwa lub trzy lata. Faktycznie, mają być czynione kroki w takim zakresie, aby zwiększać liczbę obwodów, a nie likwidować poszczególne placówki. Niestety będzie się to wiązało z tym, że np. w dzisiejszych szkołach gimnazjalnych naraz będzie kształcić się dzieci z drugiej i trzeciej klasy szkoły gimnazjalnej oraz pierwszej klasy szkoły podstawowej. Inaczej formalnie nie da się tego zorganizować, żeby jednocześnie wygaszać gimnazjum i jednocześnie wprowadzać szkołę podstawową – podkreśla P. Hennig-Kloska.

Samorządowcy martwią się, czy znalezione zostaną ponadto dodatkowe środki w budżecie na przemodelowanie gimnazjów i dostosowywanie ich do kształcenia dzieci w klasach 1-3. - Niestety uznaliśmy, że tych pieniędzy faktycznie nie ma. Omawialiśmy również, gmina po gminie, jak sytuacja wygląda w poszczególnych miejscach, które szkoły w jaką stronę będą przekształcane i jest duże niestety prawdopodobieństwo, że jacyś nauczyciele stracą pracę – twierdzi posłanka .Nowoczesnej. Nowa reforma oznaczać może także zmartwienie dla rodziców. - Rodzice natomiast spodziewać się muszą dwóch rzeczy, że po pierwsze będzie dwuzmianowość w szkołach i tego w większości miejsc nie da się uniknąć. Druga kwestia analizowana na przykładzie Gniezna pokazuje, że tu zmiana obwodów może wiązać się z tym, że jedne szkoły będą przepełnione, bo mamy takie dzielnice, gdzie już dziś jest z tym problem (tj. Szkoła Podstawowa nr 3 i Szkoła Podstawowa nr 8), a inne będą puste. W takich placówkach dyrektor nie zawsze jednak będzie miał możliwość przyjęcia dziecka z innego obwodu. To może skutkować tym, że jedne dziecko z danej rodziny będzie chodziło do jednej szkoły, a drugie dziecko z tej samej rodziny pójdzie do innej szkoły – przewiduje.

Gnieźnieńska parlamentarzystka uspokaja jednak na koniec, że dyrekcje poszczególnych placówek zapewne będą chciały uniknąć takich sytuacji, na ile będzie to możliwe. - Jest jeszcze jeden problem, że obwody obejmują miejsce zameldowania, a nie zamieszkania i to też rodzi szereg wątpliwości i problemów w kalkulacji tego, kto i w jakim miejscu będzie chciał dane dziecko zapisać, bo tutaj samorządy mają wiedzę o zameldowaniu, a nie zamieszkaniu. Ten jeden przykład pokazuje, ile pracy jest do wykonania i jakiego typu jest to praca, że na nią jest potrzeba sporo czasu. To jest dokładna analiza, blok po bloku, klatka po klatce i mieszkanie po mieszkaniu, żeby tak te szkoły przygotować, by mogły one potem normalnie funkcjonować. Samorządy w najbliższych miesiącach czeka ogrom pracy i długie wakacje przed startem kolejnego roku szkolnego – zauważa P. Hennig-Kloska.

- Nowa ustawa oświatowa będzie procedowana na najbliższym posiedzeniu Sejmu i nie wydaje się, żeby można było jeszcze coś w tej sprawie zatrzymać. Dla nas przeprowadzone konsultacje społeczne były ostatnim momentem na zebranie niezbędnych informacji, które przydadzą się w  dyskusji na sali obrad. Tam będzie można jeszcze zgłaszać merytoryczne wątpliwości i uwagi, żeby jeszcze coś spróbować doprecyzować i poprawić – podsumowuje posłanka z Gniezna.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.