Dokąd zmierza Kłecko? Sesja z chlewnią w tle

Wyróżniony Dokąd zmierza Kłecko? Sesja z chlewnią w tle

Projekt budowy w Kłecku – Kolonii wielkiej tuczarni świń od dłuższego już czasu bulwersuje mieszkańców miasta oraz najbliższej okolicy. Dla nikogo nie było więc chyba zaskoczeniem, że sprawa chlewni zdominowała obrady, odbytej w minioną środę, sesji Rady Miejskiej Gminy Kłecko.


Podczas wczorajszego posiedzenia w sali sesyjnej pojawiło się zdecydowanie więcej obserwatorów, niż zazwyczaj. Zawiedli się jednak wszyscy, którzy liczyli na jakąkolwiek awanturę, „pyskówki” czy wyzwiska. Było spokojnie, dyskusji towarzyszyły rzeczowe i merytoryczne argumenty, a emocje ani na chwilę nie wymknęły się spod kontroli.

O chlewni...
Wątek owej bulwersującej mieszkańców inwestycji po raz pierwszy pojawił się w sprawozdaniu burmistrza Gminy Kłecko, Adama Serwatki. Burmistrz A. Serwatka składając informację o swej działalności pomiędzy sesjami, poinformował zabranych, że na wniosek radnego Michała Stosia, 21 listopada odbyło się spotkanie w sprawie planowanej w Kłecku – Kolonii inwestycji. Szkoda, że w spotkaniu tym nie mógł wziąć udziału inwestor, który jednak przysłał pismo, tłumacząc powód swej absencji. Obecność inwestora z pewnością przyczyniłaby się do rozwiania wielu wątpliwości i niepotrzebnego (najczęściej w wyniku złej woli, plotek i pomówień) narastania nieporozumień. Adam Serwatka oświadczył także, że jest w stałym kontakcie z inwestorem, że trwają negocjacje, a także, że czeka na rozsądne propozycje z jego strony.

Ponadto burmistrz Serwatka zadeklarował też, że zrobi co tylko będzie w jego mocy, aby zbadać wszystkie aspekty tej sprawy – z ewentualnymi specjalistycznymi ekspertyzami włącznie – by w końcu wydać właściwą decyzję. Przy okazji A. Serwatka podziękował wszystkim za ogromne zainteresowanie (do urzędu wpłynęło już prawie 200 różnych pism i petycji) oraz obywatelską postawę, świadczącą o bardzo wysokim stopniu społecznego zaangażowania mieszkańców Kłecka i okolic.

Inne tematy
Dalsza część sprawozdania Adama Serwatki odbyła się niejako w cieniu problemu budowy tuczarni, a szkoda, bo Gmina Kłecko naprawdę ma się czym pochwalić. Zakończone zostały bowiem remonty dróg gminnych (Bojanice, Majdany), ukończono pierwszy etap budowy kanalizacji dla miejscowości: Wilkowyja, Brzozogaj i Dębnica, rozstrzygnięto przetarg na zimowe utrzymanie dróg gminnych, zakończono pierwszy etap budowy sieci gazowej w Kłecku (koszt 1,5 mln zł), trwa remont i przebudowa 1. piętra Żłobka Gminnego oraz budowa nowego parkingu przy obiekcie (a wszystko to przy normalnym funkcjonowaniu tej placówki), złożono dokumentację aplikacyjną na dofinansowanie budowy kanalizacji sanitarnej i przebudowy sieci wodociągowej w Kłecku – Kolonii wraz z zamontowaniem agregatu prądotwórczego w stacji uzdatniania wody w Świniarach. Ponadto Burmistrz Adam Serwatka przedstawił też wizualizację projektu nowoczesnego kompleksu rekreacyjnego w Działyniu, z możliwością jego rozbudowy, a nawet budowy nowego przedszkola. Projekt ów naprawdę robi spore wrażenie, a dotyczy on terenu wokół funkcjonującego już w tej miejscowości boiska typu Orlik.

Jeśli do sprawozdania tego dodać zakończoną właśnie termomodernizację (zewnętrzną) budynków oświatowych, projekt rozbudowy Szkoły Podstawowej w Dębnicy, plan budowy chodników i ścieżek rowerowych, to naprawdę widać rozmach, jaki towarzyszy działaniom urzędu gminy.

W dalszej części środowej sesji podjęto jeszcze kilka uchwał, w tym między innymi (bardzo ważną) w sprawie określenia średniej ceny skupu żyta, stanowiącej podstawę do obliczenia podatku rolnego, wysokości stawek podatku od nieruchomości i od środków transportowych, a także przyjęto program współpracy Gminy Kłecko z organizacjami pozarządowymi na rok 2017.

...i znowu o chlewni
W wolnych wnioskach, na sam koniec posiedzenia, niczym bumerang powróciła sprawa budowy wspomnianej już na początku tuczarni świń. W imieniu Komitetu Protestacyjnego głos zabrał Henryk Kaczor. Miejscowy przedsiębiorca naświetlił negatywne aspekty budowy chlewni (odór, skażenie wód powierzchniowych i gruntowych, zagrożenie bakteriologiczne), przedstawiając bardzo rzeczowe argumenty, po czym złożył na ręce Burmistrza Serwatki oraz radnych list protestacyjny, podpisany przez kilkuset mieszkańców Kłecka i Gminy Kłecko. H. Kaczor zaapelował także o jak najszybsze uchwalenie właściwego planu zagospodarowania przestrzennego gminy, co w przyszłości w naturalny sposób uniemożliwiłoby planowanie uciążliwych dla mieszkańców inwestycji w pobliżu ludzkich siedlisk. Na zakończenie swego wystąpienia Henryk Kaczor zadał pytanie o to, czyj interes jest ważniejszy, pojedynczego inwestora czy setek mieszkańców całego osiedla.

Z kolei radny Roman Winiarski, sam zachowując bezstronność, zaapelował o rozwagę przy podejmowaniu decyzji i przypomniał, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu w samym centrum Kłecka znajdowały się gospodarstwa rolne i, że ich właściciele (w tym ojciec inwestora chlewni) zbyli je, a sami przenieśli się poza miasto, notabene do Kłecka – Kolonii, by tam – nie szkodząc nikomu – prowadzić między innymi hodowlę zwierząt. Gdzie, jeśli nie na wsi, ma być prowadzona produkcja zwierzęca – zapytał radny.

Spośród wielu głosów, głównie krytycznych, jakie padały jeszcze podczas dyskusji, na uwagę zasługuje ten sformułowany przez Mieczysława Budnika, mieszkańca osiedla Glinki. M. Budnik, podobnie jak wcześniej Henryk Kaczor, w bardzo rzeczowy i obrazowy sposób przedstawił wszystkie zagrożenia, jakie mogą płynąć z umiejscowienia tak dużej tuczarni w pobliżu miasta, po czym zaskoczył wszystkich pytaniem, czy ktokolwiek zastanawiał się ile hektolitrów wody potrzebuje taka tuczarnia i czy gminna sieć wodociągowa w ogóle jest w stanie (zwłaszcza latem) tyle wody do chlewni dostarczyć. Mieczysław Budnik zapytał także, dlaczego inwestycja nie może być planowana tak, jak dzieje się to w zdecydowanie bardziej restrykcyjnej, jeśli chodzi o ekologię, Europie Zachodniej, gdzie przepisy nakładają na inwestorów obowiązek budowy specjalnych (nieprzepuszczalnych) szamb czy odstojników, oczyszczalni nieczystości (gnojowicy) czy bardzo wysokich kominów – wyciągów.

Swoje krytyczne wobec planowanej inwestycji głosy wyrażali także inni radni, w tym między innymi Waldemar Gołochowicz i Stanisław Borkowski. Dyskusję zakończyło natomiast wystąpienie Burmistrza Adama Serwatki, który jeszcze raz podziękował wszystkim za obecność i aktywność, po czym stwierdził, że szanuje zarówno prawa mieszkańców, jak i prawa każdego inwestora, że ma nadzieję na obopólne porozumienie, a także, że nigdy nie pozwoliłby sobie na zlekceważenie jakichkolwiek procedur czy też wydanie decyzji, która byłaby niezgodna z prawem.

3 komentarzy

  • Patryk
    Patryk czwartek, 01, grudzień 2016 23:47 Link do komentarza Raportuj

    O czym Ty człowieku piszesz?
    Budujmy więc hipermarkety na wsi, a obory i chlewnie w mieście. Najlepiej w okolicy zabudowań mieszkalnych, w sąsiedztwie szkół, przedszkoli, domów kultury, żłobków i kościołów. Przecież smród jest nam wpisany w życie.
    Ty, który teraz tak bronisz takich inwestycji, postaw świniarnię u siebie pod domem.
    Wiesz dobrze, że nikt nie chce tego pod nosem. Tym bardziej w mieście.

  • Roman
    Roman czwartek, 01, grudzień 2016 23:28 Link do komentarza Raportuj

    Ale działka na której planowana jest inwestycja leży w MIEŚCIE. Tak, w granicach terytorialnych MIASTA. Więc argumenty o rozwoju wsi na wsi są nie na miejscu. Drogi Kacperku, nie wiem czy jesteś mieszkańcem miasta czy wsi, ale wydaje mi się, że jeśli ktoś mieszka w mieście to ma prawo zaprotestować przeciwko budowie chlewni w tym samym MIESCIE.

  • Kacper
    Kacper czwartek, 01, grudzień 2016 21:01 Link do komentarza Raportuj

    To już się robi dom wariatów. Dawniej każdy rolnik na wsi hodował świnie i krowy (ponad 100% więcej niż obecnie) i śmierdziało w całej wsi. Dzisiaj próbuje jeszcze walczyć dwóch czy trzech we wsi i każdemu to przeszkadza. Z artykułu wynika, że już raz gospodarstwo przeniesiono z Kłecka na wieś i na wsi ta inwestycja ma powstać. Planem zagospodarowania można zabronić takich inwestycji, to ten gospodarz ma przenieść się na Białoruś czy gdzie. Czy on nie jest mieszkańcem tej gminy i można nim pomiatać poprzez plan bo jeszcze chce mu się pracować. Bo w Polsce, w każdym miejscu będą protestować. To staje się naszą cechą narodową. Protestuje się że kogut pieje, pies szczeka, kombajn młóci po 22-giej, na zapach z wędzarni,na pszczoły a nawet że rzepak zbyt intensywnie "śmierdzi" jak kwitnie. Dla jednych jest to smród a dla innych normalny zapach towarzyszący danej produkcji. Może tak dla wszystkich chcących wybudować się na wsi należy wprowadzić zapis, że mogą się liczyć z powstaniem inwestycji związanej z hodowlą i zapachami czy odgłosami z nią związanymi. Ale przecież to takie nowomodne wybudować się na wsi gdzie powietrze czyste i trawa zielona.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.