„Po raz pierwszy słyszałem prezydenta, który w tak niecenzuralnych słowach wyraził się o postawie dyrektora PWiK”

Wyróżniony „Po raz pierwszy słyszałem prezydenta, który w tak niecenzuralnych słowach wyraził się o postawie dyrektora PWiK”

Podczas wspólnego posiedzenia członków Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego oraz Powiatowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego w Starostwie Powiatowym w Gnieźnie omawiano wczoraj m. in. skutki braku właściwego działania ze strony Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji podczas niedawnej awarii i przerwie w dostawie wody dla mieszkańców naszego powiatu. Dyskusji przysłuchiwali się przedstawiciele policji, straży pożarnej, zakładu energetyki, gazowni oraz wszystkich innych służb i przedsiębiorstw użyteczności publicznej, a także szef prokuratury gnieźnieńskiej. Okazało się, że w sytuacjach nadzwyczajnych i rzadko spotykanych jedno drobne niedociągnięcie może nieść ze sobą dalekie konsekwencje.


Tematem jednej z dyskusji było omówienie procedur postępowania w sytuacjach planowych i awaryjnych, do których dochodzi w przypadku wystąpienia braku dostaw energii cieplnej, prądu, wody lub gazu. Omawiana sytuacja szybko zeszła na temat jednego wydarzenia, do którego doszło pod koniec stycznia. - W takich przypadkach trzeba skupić się na czterech obszarach: po pierwsze informacja, po drugie organizacja, po trzecie procedury postępowania i po czwarte działanie – tłumaczy Marek Kosmala, dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich i Zarządzania Kryzysowego w Starostwie Powiatowym w Gnieźnie. - Na podstawie obowiązującej ustawy w zakresie funkcjonowania Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego w roku 2013 zostało wystosowane pismo do 4 przedsiębiorstw komunalnych działających na terenie Gniezna z prośbą o udzielanie informacji  do PCZK w razie sytuacji kryzysowych – dodaje.

Przypomnijmy, że na początku tego roku doszło w Gnieźnie do dwóch awarii: awaria energii cieplnej oraz awaria w dostawie wody dla mieszkańców. - Jeśli chodzi o tę awarię związana z energią cieplną, to tutaj Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej przysłało nam pełną informację, którą potem przekazaliśmy naszym mieszkańcom. O tej drugiej awarii potem informowały nawet media ogólnopolskie, bo objęło to ok. 80 tysięcy mieszkańców, ale niestety ze strony Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji nie przekazano tej informacji do nas. W tej sytuacji Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego nie mogło podjąć żadnych działań – twierdzi M. Kosmala.

Co mogło w takiej sytuacji zaradzić PCZK, oprócz przekazania informacji do mediów lokalnych  w formie komunikatu? - Naszym obowiązkiem jest także przekazanie takich informacji do starosty powiatowego, wójtów gmin i służb wojewódzkich. Od roku istnieje również Centralna Aplikacja Raportująca i dana informacja jest przesyłana do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa w Warszawie. My musimy z tego obowiązku się wywiązywać, tak się nie stało, bo był brak tej informacji i nie zwrócono się do nas o żadną pomoc, a było można – wyjaśnia dyrektor Wydziału Spraw Obywatelskich i Zarządzania Kryzysowego.

- Nasza praca to jest służba dla mieszkańców, która zazwyczaj polega na przekazywaniu informacji na temat anomalii pogodowych, ale są to także jakieś pożary, katastrofy czy takie zdarzenia, które właśnie ostatnio miały miejsce na naszym terenie. Gdyby ta informacja do nas wpłynęła, to na pewno podjęte zostałyby zadanie, które by w jakimś stopniu zminimalizowały uciążliwość tej awarii dla mieszkańców, ale także instytucji, jak np. szpitale. Dwa beczkowozy, które posiada Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Gnieźnie, zostały oczywiście tam skierowane, ale mieszkańcy pozbawieni zostali wody na wiele godzin – mówi M. Kosmala.

W jaki sposób zmieniłby się obraz następstw tej awarii, gdyby informację przekazano do Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego? - My co kwartał prowadzimy takie ćwiczenia na wypadek wystąpienia różnego rodzaju zdarzeń i sytuacji kryzysowych, to jest tzw. trening wczesnego ostrzegania i alarmowania, o którym mówiłem podczas jednego z wcześniejszych sprawozdań. Taki trening mieliśmy w czerwcu, to dotyczyło klęski żywiołowej, skażeń i zakażeń, a my byliśmy podmiotem ćwiczącym. Następowało przekazanie informacji do gmin, powiatów sąsiednich i wojewody, wszyscy wykazali następnie, co jest potrzebne. Wtedy właśnie organizowaliśmy, jako powiat w ramach ćwiczenia zapotrzebowanie na 10-15 beczkowozów i powiaty sąsiednie, a także miasto Poznań nam takie beczkowozy zaoferowały. Tych beczkowozów mogliśmy mieć 15, a nawet więcej, a więc takie możliwości istniały, tylko nie było szansy z nich skorzystać – podsumowuje.

Sytuację próbowali tłumaczyć przedstawiciele Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, którzy pokrótce opowiedzieli, w jaki sposób przebiegało diagnozowanie, usuwanie awarii i przekazywanie informacji na ten temat do wiadomości publicznej. Z tej relacji wynika, że skala awarii została rozpoznana ok. 16.30 i wtedy dopiero zaczęto mieszkańców informować o tym, że problem jest większy poprzez niektóre media, a także powiadamiając rzecznika Urzędu Miejskiego w Gnieźnie. Przyznano także, że błędem było nie przekazanie informacji o awarii do PCZK, a sama awaria została usunięta dopiero późno w nocy.

Głos zabrał również przedstawiciel prezydent Gniezna: - Podczas spotkania, jakie miało miejsce po tym zdarzeniu, po raz pierwszy słyszałem prezydenta, który w tak niewyszukanych i niecenzuralnych słowach wyraził się o postawie dyrektora Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, który przeprosił następnie wszystkich mieszkańców, co uczynił za pośrednictwem środków masowego przekazu – mówi Waldemar Janusz z Biura Zarządzania Kryzysowego i Ochrony Informacji Niejawnych w Urzędzie Miejskim w Gnieźnie. - Prezes wodociągów potraktował to całe zdarzenie jako awarię i nie przewidział, że ta awaria może przejść do sytuacji kryzysowej, był szereg różnych czynników, którymi tłumaczył on swoją decyzję o nieinformowaniu o tym zdarzeniu do Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego. Na tej naradzie ustalono, że dokona się korekty i aktualizacji procedur w tym zakresie, a także podjęto działania, aby zakupić dwa dodatkowe beczkowozy. Dyrektor wodociągów wziął winę za całe zdarzenie na siebie i obiecał, że więcej sytuacji z brakiem informacji ze strony PWiK na terenie Gniezna nie będzie – dodaje W. Janusz.

1 komentarz

  • Papa Smerf.
    Papa Smerf. piątek, 10, luty 2017 17:07 Link do komentarza Raportuj

    Cytat z wypowiedzi p. M. Kosmali: "- Nasza praca to jest służba dla mieszkańców, która zazwyczaj polega na przekazywaniu informacji na temat anomalii pogodowych, ale są to także jakieś pożary, katastrofy czy takie zdarzenia, które właśnie ostatnio miały miejsce na naszym terenie." No właśnie. Od kilku już lat, w Powiecie, funkcjonuje SMS-owy system ostrzegania mieszkańców o różnego rodzaju zagrożeniach. Każdy kto wysłał odpowiedniego SMS zgłoszeniowego, jest zarejestrowany w Starostwie i otrzymuje z PCZK informacje ostrzegawcze. Niestety są to tylko ostrzeżenia o anomaliach meteorologicznych. Nigdy, przez cały czas funkcjonowania tego systemu, nie otrzymałem informacji o innych zdarzeniach mogących mieć wpływ na funkcjonowanie Powiatu, Miasta i jego mieszkańców. A dzieje się stale coś niebezpiecznego, o czym mieszkańcy winni być powiadamiani tym SMS-owym narzędziem. Mam tu na myśli poważniejsze wypadki drogowe i związane z tym blokady dróg, pożary (aby nie pchać się tam samochodem) i chociażby ostrzeżenia o przypadkach ostatnio nas nawiedzającej "ptasiej grypy" na Wenecji i innych. Przecież nie każdy i nie wciąż siedzi w internecie

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.