http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Bez gier politycznych

Wyróżniony Bez gier politycznych

Czy reformę oświaty w każdym miejscu Polski da się przeprowadzić bez potrzeby likwidacji placówek szkolnych? Taką tezę lansuje poseł z Kukiz'15 – Bartosz Józwiak z Wrześni, który uważa, że skoro nie zmienia się liczba dzieci chodzących do szkół, to reszta jest tylko kwestią przesunięć, o co dziś zaapelował. Polityk również podsumuje i ocenia obecnie obowiązujący w Polsce system szkolnictwa, a także wytyka rządowi błędy, które zostały popełnione przy okazji przygotowania i wprowadzania w życie nowej reformy.


Nie milknie dyskusja na temat reformy w polskiej oświacie, która zakłada całkowitą likwidację szkół gimnazjalnych oraz powrót od 8-letnich szkół podstawowych, 5-letnich techników i 4-letnich liceów. Swoje stanowisko w tej sprawie zaprezentował parlamentarzysta ugrupowania Kukiz'15 w okręgu konińsko-gnieźnieńskim. - Jesteśmy już po sejmowych głosowaniach, reforma została przyjęta i wchodzi w życie, choć niektórzy mają swoje zdanie na jej temat – komentuje Bartosz Józwiak, który zwołał dzisiaj konferencję prasową w swoim biurze poselskim w Gnieźnie. - Ja jestem zwolennikiem tej reformy i od początku uważałem gimnazja za pomysł chybiony, bo było wprowadzane to na takiej zasadzie sentymentalnej, że kiedyś tak było się sprawdzało przed wojną, więc było trzeba je ponownie wprowadzić. To był błąd pana ministra Handke'go – dodaje.

Ten błąd jest dość widoczny, jego zdaniem z perspektywy każdego nauczyciela akademickiego. - Ja mogę podać z własnego przykładu, pracując na uczelni wyższej od dawna i naprawdę, ta zmiana programu nauczania spowodowała, że co roku na studia przychodzą roczniki coraz bardziej niewykształcone. Powiem brzydko, że ta materia, którą otrzymujemy po gimnazjach i szkołach średnich jest dramatyczna. Dramatyczne są potem również prace licencjackie, magisterskie i doktoraty, które dzisiaj powstają, a mają poziom wcześniejszych prac magisterskich albo nawet licencjatów – ocenia B. Józwiak, który jest doktorem archeologii i wykładowcą na Wydziale Historycznym  UAM w Poznaniu. - Do nas przychodzą studenci, którzy nie mają żadnej wiedzy historycznej, geograficznej, nieumiejący się pisemnie wypowiedzieć i są też zupełnie nieprzygotowani do życia. Ten system, w którym obecnie uczeń jest chroniony pod kloszem powoduje, że on potem przychodzi na studia kompletnie nieodporny na różne porażki naukowe – uważa poseł z Wrześni.

Inną kwestią natomiast jest tutaj sprawa, czy reforma ta jest dobrze przygotowana, czy też źle to zostało zrobione. - Mam jeden zarzut podstawowy do Ministerstwa Edukacji Narodowej, że mimo wszystko przez osiem lat, kiedy partia rządząca była jeszcze w opozycji, to nie potrafiła przygotować tego, tj. podstaw programowych, zarysów podręczników i całego projektu, żebyśmy dzisiaj mogli dostać gotowy model, gotowca, nad którym moglibyśmy dyskutować. Sprawa druga i też żal, czyli uparte trzymanie się rejonizacji, bo to jest niedobre z punktu widzenia samego rozwoju konkurencji w ramach szkół, bo skoro jednak nie wprowadzamy bonu edukacyjnego, to musimy znaleźć inny system motywacyjno-konkurencyjny dla szkół polskich. Rzecz trzecia i ostatnia, to jest zabicie tzw. edukacji domowej i to jest wielka porażka tej reformy, który jest świetny, bardzo pozytywny, bo te dzieci wszystkie mają jedne z lepszych wyników na testach i świetne rezultaty na polu socjalizacji, a jednocześnie mają dużo więcej czasu na rozwijanie swoich własnych zainteresowań pozaszkolnych – podsumowuje Bartosz Józwiak.

Kończąc, poseł apeluje jednocześnie do władz samorządowych: - By nie prowadzić gier politycznych na poziomie samorządów, tylko dlatego, że nie zgadzamy się z tą reformą. Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe przeprowadziły reformę, przymuszono sześciolatki, by one poszły do szkoły, nie pytając nikogo o zdanie, wbrew rodzicom i wbrew większości opinii publicznej. Ja musiałem moją córkę, jako sześciolatkę wysłać do szkoły i ja dziś widzę, że zrobiono temu dziecku wielką krzywd. Tak zrobiono, bo państwo potrzebowało tego do łatania swych dziur budżetowych i koncepcji szybszego wysyłania ludzi do pracy, a teraz mamy krzyki, że ktoś nie pyta opinii publicznej itd. Proszę tylko, by tego nie przekładać na samorząd i nie robić teraz czegoś na zasadzie, to my teraz pozamykamy szkoły, żeby ludzie odczuli, że po tej reformie jest gorzej. Nie tędy jest droga i moim zdaniem spokojnie do tego trzeba podejść, bo nie zmienia się ilość dzieci chodzących do szkół i to jest tylko kwestia koncepcji i pewnych przesunięć. Jeśli sobie poradzono z tym problemem przy okazji sześciolatków, to teraz można z tym sobie poradzić w kierunku odwrotnym – zauważa poseł z Kukiz'15.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.