Logo
Wydrukuj tę stronę

Czy Szlak Piastowski został „rozwodniony”?

Wyróżniony Czy Szlak Piastowski został „rozwodniony”?

W murach Instytutu Kultury Europejskiej UAM w Gnieźnie odbyła się dziś debata na temat Szlaku Piastowskiego, który należy uznawać za trasą turystyczną o unikatowym charakterze w skali kraju. O tym świadczą chociażby bezcenne zabytki kultury materialnej, które znajdujemy wzdłuż jego przebiegu. Dlaczego podjęto decyzję o jego przebudowie i czy zmiany poszły w dobrym kierunku?


W roku 2011 podjęto decyzję o całkowitej przebudowie Szlaku Piastowskiego. Zmiany, które następnie wprowadzono wywołały całe mnóstwo komentarzy, często nieprzychylnych. Opinia publiczna natomiast szybko podzieliła się na zwolenników oraz przeciwników zaproponowanych zmian i przekształceń. - Myślę, że wybraliśmy najlepsze miejsce do takiej dyskusji, bo przecież uniwersytet jest miejscem całkowicie skoncentrowanym na dążeniu do prawdy sensualnej. To spotkanie ma mieć roboczy charakter, w oczywiście najlepszym tego słowa brzmieniu i rozumieniu, czyli jakby temperatura tych dyskusji, które dotyczą Szlaku Piastowskiego jest wysoka, ale to też oznacza, że hartuje się porządną stal i w tym kontekście trzeba powiedzieć, że główni uczestnicy tej debaty, jak również wszyscy pozostali będą mogli zostać świadkami tego, jak w sposób niebanalny dokonuje się rzeczy ważnych i to w lokalnej przestrzeni – mówi prof. Marek Kaźmierczak, zastępca dyrektora IKE w Gnieźnie, przedstawiciel inicjatorów organizacji debaty na ten temat, a także autor kilku publikacji o etyce turystyki i turystyce sportowej. - Warto zastanowić się nad tym, co dziś oznacza perspektywa źródła, a przeszłość jest w tym kontekście właśnie źródłem, które w dużej mierze wpływa na to, jak siebie postrzegamy – dodaje.

Wychodząc naprzeciw sporom, do jakich doszło w środowiskach zajmujących się turystyką, gnieźnieńska uczelnia zaproponowała przeprowadzenie debaty pt. "Szlak Piastowski. Jaki? Przebudowa – Założenia – Perspektywy”, do której zaproszono osoby bezpośrednio z nim związane, czyli przedstawicieli samorządów, organizacji turystycznych, muzealników, przewodników turystycznych itp. Moderatorem spotkania był dr Wiesław Banach z Instytutu Kulturoznawstwa UAM w Poznaniu, a ostatecznie starły się ze sobą dwie koncepcje, które zaprezentowali kolejno: prof. Armin Mikos von Rohrscheid, autor nowego pomysłu na Szlak Piastowski i dr. Włodzimierz Łęcki, który jest zwolennikiem poprzedniej koncepcji. Za stołem prezydialnym zasiedli również Andrzej Kaleniewicz z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu i Klaudiusz Święcicki z Katedry Turystyki i Rekreacji UAM w Poznaniu.

- To nie jest pierwsza przebudowa Szlaku Piastowskiego, tylko trzecia przynajmniej, bo może nawet czwarta. Dzisiaj badacze szlaków kulturowych są zgodni co do tego, że szlak to jest pewien system i ten system jest idealny, gdy polega na takiej eksploatacji turystycznej, że jej głównymi walorami są walory antropogeniczne, czyli walory, które zostały stworzone przez człowieka. Oczywiście szlaki, to nie tylko obiekty, ale także przestrzeń wokół nich, tj. miejscowości i trasy przejazdowe, ale także obiekty potrzebne do tego, żeby szlak działał, tj. muzea, wystawy, ekspozycje, ale też miejsca, gdzie ludzie mogą spać i jeść, czyli tak powstaje jedna całość – tłumaczy prof. Armin Mikos von Rohrscheid z GSW Milenium w Gnieźnie, który jest autorem obecnej realizowanej koncepcji nowego Szlaku Piastowskiego.

Przy opracowywaniu nowej koncepcji zastanawiano się, czy takie obiekty bezcenne, jak Muzeum Parowozów Miniaturowych lub osada prehistoryczna,  czy mają one tak silny związek ze Szlakiem Piastowskim, że powinny na nim być. - W tym kontekście zastanawialiśmy się, czy poza tym szlakiem powinny pozostawać obiekty bardzo cenne i ściśle związane z epoką piastowską, które dodają temu szlakowi, jak np. słynny słup drogowy w Koninie, który jest jednym z bardzo nielicznych znaków drogowych Europy, a który jest zupełnie czymś innym niż kościoły, których mamy na tym szlaku niemało, to jest jakby wprowadzanie nowej tematyki. Tak samo jest z polem Bitwy pod Płowcami, którą jako żywo Piast stoczył – wymienia prof. Rohrscheidt.

W momencie rozpoczęcia przebudowy miało także miejsce spostrzeżenie, że czasy turystyki autokarowej czy wycieczkowej się skończyły, a coraz więcej ludzi podróżuje samotnie albo ze swoją rodziną lub grupką przyjaciół. - Chodziło więc o to, żeby Szlak Piastowski tak przebudować, by stał się on systemem atrakcyjnym dla tych ludzi, którzy przestali jeździć w ramach turystyki szkolnej czy wycieczkowej. Ustaliliśmy dwa kryteria, po pierwsze, że obiekty oryginalne, to są te, które nie powstały wcześniej niż przed połową X wieku, czyli z początkiem państwa piastowskiego i te, które powstały do momentu ostatniego Piasta na tronie polskim, czyli Kazimierza Wielkiego. Druga cezura była taka, żeby ten szlak nam się nie rozrastał, bo przecież i Kraków jest piastowski, i jest Płock piastowski. Ostatecznie specjalnie powołana rada ustaliła jednogłośnie listę obiektów, z której skreślono m. in. cenny kościół w Łubowie, który pochodzi z XVII wieku, a wpisać piastowski Kalisz z płytą grobową Mieszka Starego, założyciela naszej Wielkopolskiej Dynastii Piastów, ze swoim grodem i żywym rezerwatem archeologicznym – dodaje wykładowca GSW Milenium w Gnieźnie.

Odmienny pogląd został następnie zaprezentowany przez innego z gości zaproszonych do debaty społecznej. - Szlak Piastowski jest nadal atrakcyjny, jeśli prowadzi z Poznania, przez Lednicę, Gniezno, Trzemeszno, Mogilno, Strzelno, aż do Kruszwicy, ewentualnie nawet do Inowrocławia. Lansowany obecnie szlak mnie nie przekonuje, może samo Gniezno na tym nie traci, ale cały szlak, jako taki, to już owszem. To takie „rozwodnienie” Szlaku Piastowskiego dla mnie jest dziwną sprawą. Oczekiwane efekty, to jest zwiększenie frekwencji na tym Szlaku i w tej chwili jest trochę ożywienia na forum krajowej turystyki, bo te tradycyjne państwa basenu śródziemnego stały się niebezpieczne i więcej ludzi jeździ po Polsce – zauważa dr Włodzimierz Łęcki, były wojewoda poznański, a także przewodnik turystyczny i krajoznawca.

- Ja jednak uważam, że Szlak Piastowski nie posiada nadal dobrej infrastruktury z wyjątkiem Gniezna i co chcę podkreślić, że Gniezno po 1990 roku bardzo wyładniało, to jest naprawdę bardzo ładne miasto. Ja tutaj zawsze oprowadzam swoich turystów z wielką przyjemnością, parkujemy autobus przy Teatrze Fredry, idziemy później ulicą Chrobrego, przez Rynek, taki odskok do Doliny Pojednania i do katedry. Szlak Piastowski to jest typowy szlak, w którym turyści niedługo bawią w jednej miejscowości i samo Gniezno, to jest 2-3 godziny, chociaż zasługiwałoby zapewne na więcej – opowiada W. Łęcki, który dalszy rozwój Szlaku Piastowskiego ocenia ostrożnie, ale bardzo sceptycznie.

I wreszcie podsumowuje: - Wydaje mi się, że nadmierne rozdzielenie idei Szlaku Piastowskiego na różne bocznice z pominięciem różnych innych ciekawych obiektów, będzie działało ostatecznie na jego niekorzyść. W tej chwili jest nowy szlak, on jest oczywiście praworządny i wszyscy powinniśmy go popierać, a jak będzie w praktyce, przekonamy się za lat parę, ile będzie wycieczek z Poznania do Włocławka czy z Wągrowca do Kalisza. Zapomina się, że Wielkopolska jest regionem, gdzie mamy najwięcej rezydencji szlacheckich oraz 1400 dworów i pałaców, z czego co najmniej 10 proc. to są obiekty bardzo ciekawe i gdybym ja miał decydować, to zrobiłbym dla Kalisza osobny szlak dworków i pałaców, który zresztą jest lansowany: Antonin, Dobrzyca, Gołuchów i kilka innych – dodaje W. Łęcki.

Informacjelokalne.pl