http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Na Jagiellońskim biją się o miedzę?

Wyróżniony Na Jagiellońskim biją się o miedzę?

Próba polubownego rozwiązania konfliktu pomiędzy mieszkańcami dwóch sąsiadujących bloków na osiedlu Jagiellońskim, nie powiodła się. Rozmowy podczas wczorajszego posiedzenia Komisji Rewizyjnej Rady Miasta były nerwowe i nie doprowadziły stron do porozumienia.

 

Przypomnijmy, mieszkańcy bloku nr 13 wybudowali za środki z własnego funduszu remontowego parking, montując na każdym miejscu blokady, które sprawiły że nie mogą z nich korzystać inni mieszkańcy osiedla. Okazało się, że parking został wybudowany bez pozwolenia i nie tylko na terenie przynależnym do bloku nr 13, ale także częściowo na terenie miejskim, w pasie miejskiej drogi. Po protestach mieszkańców sąsiedniego bloku nr 14, 12 miejsc parkingowych udostępniono, ale to nie rozwiązało konfliktu, gdyż sąsiedzi oczekują, żeby wszystkie miejsca na spornym parkingu były ogólnodostępne, a nie zamykane blokadami. O sprawie pisaliśmy szerzej w tekście „Mieszkańcy równi i równiejsi?”.
    
Sprawa trafiła do Komisji Rewizyjnej, w związku z koniecznością rozpatrzenia skargi na opieszałość działań prezydenta, który w poprzedniej kadencji wydawał decyzje o udostępnieniu miejsc, ale one nigdy nie zostały wykonane. Powołany do zbadania zasadności skargi zespół kontrolny zapoznał się z obszerną dokumentacją sporu i analizował sytuację podczas wizji lokalnej. Radny Marcin Jagodziński, przewodniczący Komisji zaprosił na jej wczorajsze posiedzenie  przedstawicieli mieszkańców bloku nr 13 i 14 na os. Jagiellońskim, a także prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej i urzędników zajmujących się tą sprawą. Chciał wysłuchać wszystkich stron, a także liczył na polubowne rozwiązanie konfliktu.
    
Historię sprawy zaprezentował zebranym wiceprezydent Jarosław Grobelny. – Spółdzielnia Mieszkaniowa zwróciła się do Miasta o wydanie warunków zabudowy, chcąc zalegalizować istniejący parking. Wydaliśmy ten dokument, ale on został zaskarżony do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i nasza decyzja została uchylona. Byliśmy gotowi wydać kolejne warunki zabudowy, z uwzględnieniem uwag SKO, ale otrzymaliśmy informację, że sprawa jest w Prokuraturze. Czekamy na odpowiedź, czy będzie prowadzone w tej sprawie postępowanie, bo jeśli tak, musimy poczekać na jego rezultat. Po wydaniu kolejnych warunków zabudowy, to Inspektor Nadzoru Budowlanego podejmie decyzję, czy budowlę zalegalizować, czy nie – powiedział wiceprezydent Jarosław Grobelny. Dodał także: – Miasto nie jest stroną tego problemu, pas drogowy jest wspólny i tylko taki dokument w tej sprawie możemy wydać. Nie możemy nawet zdemontować tej części parkingu, znajdującej się na naszej działce, bo o tym musi zadecydować Inspektor Nadzoru Budowlanego, pomimo że parking powstał nielegalnie. Najlepiej byłoby znaleźć salomonowe wyjście i się po prostu porozumieć.
    
W dyskusji przedstawiciele „14” po raz kolejny podkreślili, że oczekują, żeby parking był ogólnodostępny, a także żeby usunięto znak zakazu wjazdu przy ich bloku. – Mamy ograniczoną w ten sposób wolność, nie możemy ani parkować, ani nawet podjeżdżać bezpośrednio przed blok, a mieszkańcy „trzynastki” mogą – powiedział jeden z przedstawicieli „14”. – Oddaliśmy dwanaście miejsc parkingowych na potrzeby ogólnodostępne, zapłaciliśmy za to pieniądze i uważamy że to powinno przeciwnej stronie wystarczyć, mimo iż stoją na naszej ziemi. Jesteśmy skłonni udostępnić jeszcze dwa miejsca – odparł jeden z mieszkańców „13”. – W ustawie jest, że przy drodze publicznej nie można ustawiać żadnych blokad na miejscach do parkowania. Nie zgadzamy się na to. Parking ma służyć wszystkim, a nie wybranym – denerwował się jeden z przedstawicieli „14”.
    
W podobnym emocjonalnym i głośnym tonie wypowiedział się także Zdzisław Kujawa, prezes Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, któremu jeden z mężczyzn zarzucił kłamstwo. – Na początku pan mówił, że chodzi o 60 centymetrów. Wczoraj w radiu mówił pan, że o metr dwadzieścia, a dzisiaj pan mierzył i wie pan ile tam jest? Dwa osiemdziesiąt! Więc dlaczego tak oszukujemy?! – denerwował się mieszkaniec. – Niech pan się tak nie podnieca tym za bardzo, bo to nie ma znaczenia, gdyż tę sprawę trzeba załatwić polubownie. Mieszkańcy wybudowali za swoje pieniądze parking i na swojej własności mogą robić, co chcą – odpowiedział prezes Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Mogę wystąpić o decyzję o warunkach zabudowy do linii działki. To, co jest na części działki miasta, zdemontujemy i problem zostanie rozwiązany. Miejsc parkingowych ubędzie i ewentualnie będzie można stawiać samochody wzdłuż jezdni. Z 25 miejsc zrobi się ich 7-8. Pytam się więc mieszkańców „czternastki” czy wasz upór jest opłacalny? Wy tej sprawy nie wygracie, bo to blok nr 13 jest właścicielem i mieszkańcy mogą równie dobrze zagrodzić nieruchomość płotem i nikt tam nie wjedzie – dosłownie krzyczał prezes Zdzisław Kujawa. – Jeden mur berliński obalono, teraz trzeba stawiać nowy? – zapytał ironicznie mieszkaniec bloku nr 14. – Dlaczego dyskutuje pan z kimś, kto się na tym zna? – odparł Zdzisław Kujawa. W tym momencie wszyscy zaczęli się przekrzykiwać, a przewodniczącemu Komisji trudno było zapanować nad tą emocjonalną dyskusją. 
Radny Jerzy Chorn zwrócił uwagę na dysproporcje w wielkości terenu przynależnego do obu jednakowej wielkości bloków: „14” ma 1.700 m kw., a „13” - 3.600 m kw. – Błędy zostały popełnione już przy wytyczaniu działek, dlatego jedni mają miejsce na parking, a drudzy nie. Poza tym przypomnę, że w uchylonej decyzji o warunkach zabudowy, wydanej już po nielegalnym wybudowaniu parkingu było, że to ma być ogólnodostępne, więc nie powinno być blokad – powiedział radny Chorn. – Prezydent deklarował, że w najszybszym możliwym terminie miejsca zostaną udostępnione, ale w międzyczasie Spółdzielnia wystąpiła o legalizację parkingu i sprawy się skomplikowały – zauważył wiceprezydent Grobelny. – Prezydent zbyt pochopnie wydawał decyzje, bo mógł decydować tylko o swoim terenie, o pasie drogi – odpowiedział prezes Kujawa. Głos zabrał także Mirosław Kazior, dyrektor Wydziału Mienia Komunalnego Urzędu Miejskiego, który podkreślił, że od 2012 roku Miasto stoi w tej sprawie na stanowisku, że działka o powierzchni 195 m kw. Jest własnością Miasta i tylko Miasto może nią dysponować, a nie na przykład Spółdzielnia, czy mieszkańcy bloku nr 13. – Jeżeli Miasto zadecyduje, że tam ma być parking, to on może być wyłącznie ogólnodostępny, a nie służyć wybranym mieszkańcom – podkreślił dyrektor Kazior. – To już zbędna dyskusja. Właśnie podjąłem decyzję o likwidacji parkingu na terenie pasa drogi i przywróceniu tej części Miastu – zadeklarował nieoczekiwanie prezes Kujawa.
    
– Przypominam, że Zespół Kontrolny powołany przez Komisję Rewizyjną będzie rozpatrywał wyłącznie zasadność skargi na prezydenta. Ufam, że porozumienie między państwem jest możliwe, ale decydować o tym nie będzie Komisja Rewizyjna – zakończył to burzliwe posiedzenie przewodniczący Marcin Jagodziński.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.