http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Odtwórcy – dziś często edukatorzy historyczni

Wyróżniony Odtwórcy – dziś często edukatorzy historyczni

To niewątpliwie wystawa ważna dla środowiska odtwórców wczesnegośredniowiecza, ma jednak także charakter edukacyjny. O tym kiedy zaczął się ruch odtwórców historycznych w Polsce właściwie trudno mówić z jakąś dokładnością. Pojedyncze działania odtwarzające historię tego okresu zdarzały się na przestrzeni dziejów o odtwórstwie w znaczeniu ruchu najczęściej sami rekonstruktorzy mówią że pojawia się pod koniec lat 80. XX wieku. Na otwartej dziś wystawie Uwaga Historia! najstarsze zdjęcia pokazują wydarzenia jeszcze z lat 60.


Wtedy trudno jeszcze mówić jednak o popularności tej pasji. Pojawili się wówczas mazurscy wikingowie budując łodzie oraz tworząc między innymi w 1966 roku pierwszą osadę Wikingów. Tak naprawdę jednak dopiero lata 90. XX wieku przynoszą pewien boom odtwórczy. Mimo, że to około 20 lat, początki wydają się samym twórcom nieco śmieszne. Początkowo odtwórstwem zajmowali się pasjonaci, niekiedy nie mieli oprócz miłości do wieków średnich większej o nich wiedzy. Kiedy zaczynały pojawiać się kolejne drużyny wojów czy grupy rekonstrukcyjne początkowo muzealnicy i archeolodzy traktowali ich jak niegroźnych fascynatów, niegroźnych, dla nikogo poza sobą, ale nie będących partnerem do rozmów o historii a już na pewno nie zbyt obeznanych by szerzyć edukację.

Przez te lata większość znaczących polskich grup nie tylko rozpoczęło współprace z ekipami z zagranicy, ale też dokonała niezwykłego rozwoju. To zapewne wynika z tego, że odtwórcy nabrali doświadczenia ale tez zdajmy sobie sprawę, że wielu z nich gdy zaczynało miało niespełna 20 lat. Dziś są to już dorośli dojrzali ludzie. Bardzo często to fascynujące postaci. Są wśród nich twórcy wspaniałych replik, edukatorzy tak jak choćby niezwykły popularyzator tła życia średniowiecznego, Michał Ostry Ostrowski, w Gnieźnie znany choćby jako rybak średniowieczny z kolejnych już edycji żywego muzeum, organizowanego przez MPPP na popularnej wyspie na Weneji. Podobnie znacząca postacią dla organizacji ekspozycji odtwórczych jest kolejny kurator wystawy Sławomir Uta. Kuratorem wystawy jest także dyrektor MPPP Michał Bogacki, który również wywodzi się z środowiska odtwórców.

– Dla nas jako muzeum ten walor edukacyjny wystawy jest niezwykle istotny. Pokazujemy jak to się wszystko zaczynało już w latach 60. O czym w zasadzie niewiele osób pamięta , że tak wcześnie odtwórstwo się rozpoczęło w Polsce i praktycznie cały czas się rozwija. Po drugie pokazujemy również to odtwórstwo przez pryzmat tego czym odtwórcy się zajmują nie tego, że walczą, ale również wytwarzają różnego rodzaju przedmioty, repliki. Tutaj archeolodzy nasi zobaczyli pewna rekonstrukcję oryginalnych zabytków i stwierdzili, że w momencie kiedy oni kopią to odkrywają kawał złomu tak naprawdę bo to jest zazwyczaj destrukt. W większości przypadków to oni nie widzą tego jak w rzeczywistości ten przedmiot był piękny w czasach swojej świetności i dopiero odtwórcy to obrazują - powiedział nam Michał Bogacki, dyrektor MPPP.

O rozwoju odtwórstwa w Polsce mówił też Michał Ostrowski. - To jest cały czas rozwój. Po prostu to co działo się pod koniec lat 90. kiedy ja zaczynałem nazywany jeszcze wtedy Conanistą mój strój zdaniem moich kolegów bardziej nawiązywał do Conana Barbarzyńcy może niż do Starej Baśni... To jest progres i rozwój cały czas od fascynacji zainteresowań historią, a przede wszystkim walkami mieczem, każdy miał wtedy po 20 lat i z wszystkich sił chciał się naparzać - aż po tą drogę, którą w większości ludzie odbyli czyli przejście na zawodowstwo. Jeżeli zawodowstwo to wiąże się to oczywiście z wsiąknięciem w naukę jako taką, współpracę z archeologami, z historykami. To też rozwijanie w sposób praktyczny tego co oni mają na co dzień w teorii, kiedyś było tak, jeszcze kilkanaście lat temu, że byliśmy traktowani jak przebierańcy. Którzy może gdzieś tam sobie latają z mieczami nie wiadomo o co im do końca chodzi, nie wyglądają tak jak powinni, teraz się to zmieniło w znacznym stopniu. Wielu z nas współpracuje z ośrodkami naukowymi wykonując repliki i przeprowadzają eksperymenty archeologiczne. Myślę, że ta wystawa dokumentuje ten progres – dodaje Michał Ostry Ostrowski.

- Dla nas to podróż w czasie już teraz podwójna, dlatego, że cofamy się do czasów które nas inspirują, są źródłem wiedzy, źródłem dumy czyli czasów wczesnego średniowiecza. Ale też my cały czas jesteśmy w drodze co potwierdza identyfikacja wizualna wystawy. Wystawa być może dla nas - odtwórców ma charakter wspomnieniowo dokumentalny, wydaje mi się że w pisuje się w to ze wielu z nas to dziś edukatorzy i na ten wymiar edukacyjny kładliśmy tez nacisk - mówił trzeci z kuratorów Sławomir Uta.

Spośród odtwórców wyszczególnionych oddzielnymi planszami znani w Gnieźnie Albert Kiszkurno i Igor Górewicz, a obok autorka fantastycznej powieści Gra w kości Elzbieta Cherezińska. Wystawa to przede wszystkim repliki używane przez odtwórców i te wczesne i te dzisiejsze niezwykle kunsztownie. Wśród zdjęć i plansz również akcenty gnieźnieńskie. Wystawę można oglądać do 28 lipca.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.