http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

„Trzeba kogoś wymyślić, albo kogoś złapać”

Wyróżniony „Trzeba kogoś wymyślić, albo kogoś złapać”

Od wczoraj podziwiać można wystawę fotograficzną pt. „Gnieźnianie AD 2017”. Wydarzenie zostało zorganizowane w ramach Królewskiego Festiwalu Artystycznego, a sama ekspozycję można oglądać do końca wakacji.


Wystawa stanęła przy Pomniku Świętego Wojciecha, a jej głównymi bohaterami są tym razem zwykli ludzie, gnieźnianie (jedni bardziej, inni mniej znani), których odszukało i sfotografowało dziesięciu znanych mistrzów obiektywu. - To już taka nasza tradycja, która trwa 7 lat. Dokumentujemy codzienne życie naszych mieszkańców, a to dzięki naszym fotografikom, których było w tym roku dziesięciu. Każdy z nich otrzymał, myślę bardzo inspirujący temat, który został zatytułowany „czas ucieka, wieczność pozostaje”. Każdy zmierzył się z nim na swój sposób, a efekty możemy oglądać na tej wystawie, która pojawiła się w nowym miejscu, które jest bardzo urokliwe, takie ciche, intymne i powinno się sprawdzić – przekonuje Piotr Wiśniewski z Urzędu Miejskiego w Gnieźnie.

Według jakiego kryterium dokonywany był wybór? To już sprawa indywidualna każdego fotografa. - To się dzieje zazwyczaj spontanicznie. Czasami jest tak, że ma się jakieś zdjęcia w archiwum, które pasują do danego tematu, a czasem trzeba kogoś wymyślić, albo kogoś złapać. Jak się wymyśla takiego kogoś? Na przestrzeni kilku lat i to są osoby, które gdzieś spotkałem na swojej drodze i jakoś zapamiętałem. To jakieś modelki, które pozowały na moich zajęciach czy osoby znane, z którymi moje drogi się skrzyżowały – mówi Przemysław Degórski, który zajmuje się fotografią przyrodniczą, portretową, reklamową i reportażową. - Na moich zdjęciach są tacy trzej aktorzy, to jest Jakub Dzionek, Łukasz Majerski i Sylwester Dąbrowski. To jest zdjęcie, które kiedyś zostało wybrane do projektu „Portrety Władców Polan” i te osoby grały postaci Lecha, Czecha i Rusa. W ten sposób chciałem nawiązać do tej legendy, którą każdy gnieźnianin chyba zna i nie wiadomo, czy tak było naprawdę, ale ta legenda pozostała – dodaje.

Co definiują natomiast zdjęcia rentgenowskie, których autorem jest bardzo popularny przedstawiciel tej grupy artystycznej? - Ta wystawa pokazuje, co po nas pozostanie i ja postanowiłem sfotografować miłość, którą jest najmilsza dla mnie osoba, czyli moja matka, która tutaj mieszka i jest takim łącznikiem między Gnieznem, a mną – opowiada Marek Lapis,  fotograf z wieloma wyróżnieniami, który jest m.in laureatem nagrody Grand Press Foto 2016. - Na jednym zdjęciu sfotografowałem moją mamę, która była po operacji, a na drugim zdjęciu rękę najbliższej jej osoby. W obecnym świecie nic nie jest oczywiste, bo każdy próbuje mówić sloganami i stereotypami, spójrzmy głębiej i do tego właśnie zachęcam, żeby zastanowić się nad swoim życiem, a nie pędzić każdego kolejnego dnia do przodu – podsumowuje M. Lapis.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.