http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/Wybory_2018/makohonski_informacjelokalne.jpg

„Częścią tożsamości gnieźnieńskiej jest gwara”

Wyróżniony „Częścią tożsamości gnieźnieńskiej jest gwara”

To było pierwsze takie oprowadzanie po Gnieźnie i prawdopodobnie nie ostatnie. W niedzielne popołudnie dla mieszkańców oraz turystów przygotowano specjalną niespodziankę. Wycieczkę turystyczną poprowadził w języku gwarowym nasz redakcyjny kolega Jarosław Mikołajczyk, który zabrał swoich gości do kilku najważniejszych w jego ocenie punktów w naszym mieście.


Z okazji 100-lecia polskiej niepodległości i wybuchu powstania wielkopolskiego Organizacja Turystyczna „Szlak Piastowski” zainaugurowała cykl bezpłatnych oprowadzeń pt. „Marsz od Powstania do Niepodległości”. Przewodnikiem dzisiejszej wycieczki był Jarosław Mikołajczyk, dziennikarz naszego portalu i wielki miłośnik gwary wielkopolskiej, który przy jej użyciu opowiadał o historii Pierwszej Stolicy Polski. – To będzie oprowadzanie nadzwyczajne, bo po raz pierwszy w naszej historii będziemy oprowadzać w języku gwarowym i to bardzo nas cieszy, że to zaproszenie od nas przyjął wielki pasjonat tej gwary, z którą można przecież utożsamiać tę naszą historię – uważa Urszula Łomnicka, prezes organizacji turystycznej Szlak Piastowski w Gnieźnie.

– Myślę sobie, że gdzieś te moje „Rajzyngi ze Szczunem”, które mam nadzieję, że będą dalej, bo to jest dopiero pierwsza ich odsłona i, co jest dla mnie dość istotne, trochę pomogą w takim jakimś przywracaniu gwary gnieźnieńskiej i że to będzie trochę inne spojrzenie na opowiadanie o Gnieźnie, bo trochę inną narrację mogą wprowadzić, gdyż posługując się gwarą można sobie pozwolić na trochę więcej luzu – mówi Jarosław Mikołajczyk, który często występuje też pod scenicznym pseudonimem Szczun z Kareji i do którego w ten sposób również nawiązuje.

Co świeżo upieczony przewodnik zaplanował na trasie swojego autorskiego oprowadzania? – Myślę, żeby trochę zahaczyć o pewne legendy i niektóre sprostować, a niektóre przedstawić w innej wersji. Mamy legendy zabawne i legendy poważne, czyli możemy się śmiać z „ławeczki zakochanych”, ja się zazwyczaj z niej śmieję, bo wygląda, jak wygląda, natomiast de facto jest taka legenda o burmistrzance Annie, która zakochała się bardzo we Władysławie Białym i mamy prawie „Romeo i Julię” po gnieźnieńsku, nikt jednak na szczęście tam nie ginie, ale oni nie są razem i ona umiera z tęsknoty – wspomina J. Mikołajczyk.

– Potem chciałbym też wspomnieć o czymś, to może nie jest legenda, ale coś, o czym się kiedyś mówiło w Gnieźnie, jak to wyglądało, gdy Niemcy próbowali obalić Bolka Chrobrego i im to za bardzo nie szło. Znalazł się jakiś szplin, który kropnął, jak to miało wyglądać. Następnie chciałbym po drugiej stronie katedry opowiedzieć prawdziwą legendę o tym, jak powstało Gniezno, bardzo alternatywną, mam tylko nadzieję, że nie zostanę zlinczowany, a autorem tej wersji legendy jest niestety nieżyjący już starosta gnieźnieński, dr Jacek Marciniak, który przez wiele lat podobno mieszkał w miejscu, z którego Gniezno podobno się naprawdę wywodzi, ale więcej na razie nie chcę mówić – zaznacza przewodnik.

Wychodząc z założenia, że warto zawsze mieć pomysł na siebie, być może sprawi, że przy pomocy języka gwarowego przyciągnie teraz większą liczbę chętnych do poznawania lokalnej historii. Zresztą takich, którzy przyłączali się spontanicznie do jego wycieczki już dziś można było zauważyć. – Warto jest mieć pomysł na siebie, jak się chce oprowadzać. Wielu przewodników z natury pasjonuje się historią i ja też pasjonuje się historią, ale bardziej mnie pasjonuje historia Gniezna, a dla mnie częścią Gniezna i tożsamości gnieźnieńskiej jest gwara, niemniej ważna niż żużel czy katedra, takie jest moje zdanie. Nie chce łamać żadnych stereotypów, ale skoro moja babcia twierdziła, że ja tylko umiem dużo gadać i że żeby być zadowolonym w życiu, trzeba robić to co się umie i co się lubi i żebym się nie brał za żadną robotę, bo ją spapudram, tylko żebym zarabiał bejmy na gadaniu. To jest oczywiście pewne uproszczenie, bo bardzo mi zależy na tej gwarze, ale cieszę się, że pojawiły się możliwości jej wskrzeszania w takiej formie – podsumowuje nieco żartobliwie i na poważnie jednocześnie.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.