http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Bębny... i iskra miłości, którą ciężko zgasić

Wyróżniony Bębny... i iskra miłości, którą ciężko zgasić

Gdy jedni kibicowali Chorwatom, a drudzy Francuzom, inni postanowili, że w tym samym czasie poświęcą trochę swojej energii bębnom, które należą do grupy najstarszych instrumentów na świecie. W akcji wzięło udział zaledwie kilku chętnych, ale wszyscy doskonale się bawili i już czekają na kolejne takie spotkanie.


To miała być alternatywa dla emocji piłkarskich, które sięgały tego dnia zenitu. Na chwilę przed rozpoczęciem meczu finałowego na Mundialu, w Latarni na Wenei wystartował „Bębniarski Krąg”. To był taki mały zlot miłośników instrumentów perkusyjnych, którzy swoim zamiłowaniem do nich chcą teraz zarazić innych. – Chodzi o to, żeby zgromadzić tu ludzi i pokazać, że każdy w zasadzie, bez względu na wiek czy jakiekolwiek umiejętności, może przyjść, spróbować i zobaczyć na czym to wszystko po prostu polega. Bębny są o tyle ciekawym instrumentem, że nie trzeba myśleć melodycznie, rytm łączy tutaj wszystko i mam nadzieję, że połączy również tych kilku ludzi, którzy się tutaj zjawili – mówi Paulina Andrzejak, która grała już kiedyś w big bandzie i jest uczennicą II Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu. – To jest o tyle magiczne, że to nigdy nie jest ustalane, co gramy, ktoś tutaj zarzuci rytm, ktoś inny to podłapie, a jeszcze ktoś inny to rozwinie i to będzie zupełnie ewolucyjne – tłumaczy P. Andrzejak.

Ta młoda inicjatorka całego spotkania dobrze pamięta, jak sama zaraziła się miłością do instrumentów perkusyjnych. – To było kilka lat temu, jak poszłam do szkoły muzycznej II stopnia. Aplikowałam na fortepian i się nie dostałam, wtedy przydzielono mi perkusję i to się okazało strzałem w dziesiątkę po tych ośmiu latach grania na fortepianie i to jest teraz największa moja pasja. To jest to coś, co kocham niezmiernie, bo to sprawia mi ogromną przyjemność i tu najbardziej może fascynować ta uniwersalność w połączeniu z wszechstronnością, bo bębny są wszędzie i rytm jest wszędzie – dodaje P. Andrzejak.

– Wydaje mi się, że każdy, kto raz usiądzie do bębnów i zapali tę iskrę miłości do tego instrumentu, to tę iskrę będzie już bardzo ciężko potem zgasić. Bębny i takie wszystkie inne instrumenty perkusyjne są takie jakby rdzenne, bo to są generalnie jedne z pierwszych instrumentów, który powstały i ludzie czują jakąś taką więź – twierdzi perkusistka.

W takim układzie, nie pozostaje już teraz nic innego, jak spróbować i sprawdzić, a taka sama akcja ma zostać powtórzona w sierpniu i we wrześniu.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.