Logo
Wydrukuj tę stronę

– Nie ma merytoryki, tu jest tylko polityka – mówi starosta Gruszczyński

Wyróżniony – Nie ma merytoryki, tu jest tylko polityka – mówi starosta Gruszczyński

– Żeście mogli przeznaczyć te pieniądze na szpital, żeście tego nie chcieli – to tylko jedna z wypowiedzi akcentujących nie tyle temperaturę, co poziom emocjonalny dyskusji podczas drugiej z dzisiejszych sesji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego. Jeśli podczas pierwszej, która miała być budżetową, ktoś z gości czy obserwatorów miał wrażenie, że infantylniej i mniej rzeczowo już nie będzie – to się pomylił.


Drugą sesję tego samego dnia Dariusz Pilak, przewodniczący Rady Powiatu ogłosił między innymi dlatego, by nie łączyć głosowania budżetu z dyskusjami na inne tematy. Jak już wiemy do połączenia i szpitalnych pyskówek jednak doszło. Radni i obecni posłowie pozwalali sobie na personalne i osobiste wycieczki. Druga sesja, która miała rozpocząć się około godziny 15.00, faktycznie rozpoczęła się około 17.30. Sesja poświęcona planowi naprawczemu rozbudowy szpitala, okazała się jeszcze bardziej emocjonalną.

Wydaje się, że słusznie w pewnym momencie starosta Piotr Gruszczyński złożył wniosek formalny o zamkniecie listy mówców i zamkniecie dyskusji. – Tu od 2 godzin nie ma żadnej merytoryki, jest tylko polityka. Proszę skończmy tę sesję i to jest panie przewodniczący mój wniosek formalny – powiedział P. Gruszczyński.

Bicie piany i personalne wycieczki
Był to chyba odpowiedni moment na tego typu wniosek. Bicie piany i personalne wycieczki w dwie strony osiągnęły zenit. Można było odnieść wrażenie, że dyskusja nie dotyczy opinii na temat planu naprawczego i wystąpienia prokurenta, który przedstawił analizę finansową szpitala i rozbudowy, a poszczególni radni, posłowie czy dyrektorzy szpitala. O analizie finansowej przeprowadzonej przez Cekagroup informował radę Dariusz Kowalski prokurent, a jednocześnie Prezes Związku Pracodawców Sektora Usług Publicznych. Z opinii wynika także, że sytuacja szpitala jest zagrożona jeśli chodzi o płynność finansową. Prokurent wyraził wątpliwość w plan naprawczy rozbudowy szpitala, nie przesadzajac niczego. Wyważona opinia była mniej zdecydowana niż opinie posłanki Pauliny Hennig–Kloska. Mimo wszystko nadal nie stopniały emocje na sali.

To nie analiza – mówi opozycja
Tuż przed sesją rozmawialiśmy z posłem Zbigniewem Dolatą. - Przede wszystkim, to nie jest żaden audyt. To jest jakaś pseudo analiza. Będziemy pytali dzisiaj ile pieniędzy publicznych zostało na to przeznaczonych. Kto pisał te analizy i wiemy, że autorami tego czegoś, bo to nie można tego zlecenia nazwać audytem, a nawet analizą, byli działacze Młodych Demokratów, czyli przybudówki młodzieżówki Platformy Obywatelskiej. Wydawanie więc publicznych pieniędzy na coś takiego - jest prostu zwykłym marnotrawstwem. Jeśli chodzi o sprawy finansów szpitala to tak naprawdę będziemy wszystko wiedzieli po opinii biegłego rewidenta to jest zwyczajowo gdzieś marzec, kwiecień następnego roku czyli w roku 2019 – mówi poseł Dolata zanim jeszcze zapoznał się z wynikiem pracy Cekagroup.

To analiza – twierdzi koalicja
– Tę analizę zleciliśmy profesjonalnej firmie, przede wszystkim by poznać prawdę o sytuacji szpitala. Audyt jest, Zarząd się z nim zapoznał, państwo go niedługo poznacie. W mojej opinii wynika z niego, że sytuacja jest gorsza niż myślałem –
powiedział nam przed sesją starosta Gruszczyński.

W trakcie dyskusji podczas sesji, przychylił się do nazwania opinii firmy Cekagroup analizą. Choć nazewnictwo chyba nie było tu istotne. Większość dyskusji radnych, posłów – poza wypowiedzią prokurenta – była pełna emocji, osobistych wycieczek obu stron sporu. Sam spór przekraczał wszelkie normy zachowań, wzajemnie oskarżano się o to, że komuś nie zależy na szpitalu. Pod koniec nie wiadomo dlaczego przewodniczący pozwolił radnemu Marcinowi Makohońskiemu czytać wystąpienia prasowe byłej dyrekcji szpitala. Głos zabrał też dyrektor Jacek Bembnista, który mówił między innymi o ogromnych kominach finansowych w zarobkach lekarzy. Wspomniał też, że zmniejszenie strat może odbyć się przez oszczędności i przez zwiększenie przychodów.

„Pani poseł dokonała barbarzyństwa”
Potem do głosu dopuszczony został dyrektor ekonomiczny szpitala Paweł Dopierała. – Pani poseł dokonała barbarzyństwa na mieszkańcach w okresie przedświątecznym – powiedział między innymi dyrektor finansowy szpitala Paweł Dopierała, odpowiadając na pytania postawione mu przez radnych. Dyrektor Dopierała mówił to w odniesieniu do informacji jakiej mediom przekazała poseł P. Hennig-Kloska o rzekomym zagrożeniu dotacji na wysokość 5,7 mln. Następnie też dyrektor Dopierała skrytykował prowadzenie sesji, dyskusję oraz wyraził wątpliwość czy chce jeszcze z takim Zarządem pracować. – Pomóżmy temu Zarządowi. Nie pomagamy Piotrowi Gruszczyńskiemu, pomagamy szpitalowi i mieszkańcom – apelował radny Dariusz Igliński jako ostatni mówca.

Na koniec sesji Dariusz Pilak zaznaczył, że czas zmienić sesje rady. – Obiecuję państwu, że ostatni raz się zachowywaliśmy się tak jak się dziś wszyscy zachowaliśmy. Musimy przyjąć pewne zasady, nie możemy sobie pozwalać na pewne formy – kończył Dariusz Pilak.

„5 minut mnie nie zbawi”
Przewodniczący mimo, że była starosta zgłosiła się do głosu po zamknięciu listy, pozwolił jej na zabranie głosu. Beata Tarczyńska jednak powróciła do zasług dyrektora Bestwiny. Mimo wszystko znowu pojawiły się wątki osobistych decyzji i opinii. Na pytanie przewodniczącego, czy radna Tarczyńska chce kontynuować wypowiedź. – Tak. Siedzę już 9 godzin więc 5 minut mnie nie zbawi – odpowiedziała radna Beata Tarczyńska.

Po bardzo burzliwej, momentami irytującej sesji pod koniec część radnych w tym radna Natasza Szalaty i radny D. Igliński apelowali o opamiętanie, przyznając, że są zażenowani mijającą sesją.

Program naprawczy odrzucony
- Dzisiejsza sesja dotyczy tego, czy przyjmujecie program naprawczy czy nie. Nie dyskutujecie o losach szpitala, bo o tym zadecydujecie w przyszłym roku. Mniej więcej wiemy w którą stronę może to pójść, ale na pewno na początku będziemy wszyscy musieli się informować w RIO. To też trzeba wziąć pod uwagę. Moim zdaniem ten projekt naprawczy jest nierealny, na dziś. Myślę, że trzeba po prostu pomyśleć o innym projekcie o opracowaniu bardziej realnego projektu – stwierdził prokurent Dariusz Kowalski. Odpowiedział też na pytania o koszty. Obie analizy kosztowały łącznie 10 tys zł. Po tym wystąpieniu przewodniczący ogłosił 10 minut przerwy.

Po przerwie głosowano uchwałę dotyczącą projektu naprawczego – jak podkreśliła referująca uchwałę Małgorzata Cichomska–Szczepaniak – przygotowywanego jeszcze przez byłą dyrekcję szpitala. Wpłynął jednak za późno by głosowano go podczas poprzedniej kadencji. Wynik 11 „za”, 1 wstrzymujący się i 11 „przeciw”, zatem uchwała nie przeszła.

Emocjonująca sesja
To była jedna z gorszych sesji od dawna, być może wpłynęło na to ogłoszenie dwóch sesji w jednym dniu, co sugerowała właśnie radna Szalaty. Na koniec starosta Gruszczyński przeprosił za swoje impulsywne reakcje i złożył radnym życzenia świąteczne. Ze swojej emocjonalności i uniesień nie tłumaczyła się jednak żadna z osób obecnej opozycji. - Nie jesteśmy ułanami, jesteśmy radnymi nie jesteśmy tu, żeby ponosiła nas fantazja i emocje – konkludował Dariusz Pilak. Oby na kolejnych sesjach dyskusja nie przypominała kłótni o piasek i wiaderka, zwłaszcza gdy chodzi o los szpitala.
Informacjelokalne.pl