„Ten system trzyletniego liceum nie jest dobrym systemem”

Wyróżniony „Ten system trzyletniego liceum nie jest dobrym systemem”

Po 15 latach Bogusławę Młodzikowską na stanowisku dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego zastąpił Paweł Matkowski, który do tej pory kierował Gimnazjum nr 2 w Gnieźnie. Z nowym dyrektorem popularnej „Szesnastki” o przyszłości szkoły, a także planowanej reformie oświaty rozmawia Wojciech Orłowski.


- Czy był Pan zaskoczony wynikami konkursu, do którego doszło w połowie sierpnia i który wyłonił właśnie pana osobę na stanowisko dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego? Ta decyzja zaskoczyła nie tylko uczniów i nauczycieli tej szkoły, ale podobno nawet samą panią dyrektor Młodzikowską.
- Trudno powiedzieć o zaskoczeniu, bo jeżeli starałem się o to stanowisko i wystąpiłem w konkursie, to celem było zwycięstwo. Przedstawiłem swoją koncepcję rozwoju i funkcjonowania I Liceum, komisja konkursowa oceniła ją najwyżej. Dla mnie zaskoczeniem to nie było, ale była oczywiście satysfakcja, że udało mi się przekonać komisję do mojego pomysłu na szkołę.

- Dużo zadań czekało na Pana w momencie przekraczania tego dyrektorskiego gabinetu, w którym dzisiaj rozmawiamy?
- Bardzo dużo i nadal jest ich wiele. Najważniejsze zadanie to poznać szkołę. Czuję wsparcie wicedyrektorek, nauczycieli i wszystkich pracownikach szkoły. Pewnie jeszcze przez jakiś czas będę się szkoły uczył. Sporo jest rzeczy nowych, ale przede wszystkim zależy mi na tym, aby nie zakłócać pracy szkoły, żeby szkoła sprawnie funkcjonowała z korzyścią dla uczniów. Na razie planuję, przyglądam się, rozmawiam i poznaję.

- Czy to jest szkoła, w której potrzeba wprowadzić dużo zmian? Podejrzewam, że ma już Pan trochę wiedzy na ten temat.
- Zawsze jest tak, że jak przychodzi ktoś nowy, to ma nowe pomysły i nowe rzeczy, które chciałby wprowadzić. To wcale nie oznacza, że wszystko, co do tej pory było realizowane jest czymś niedobrym. Zmiana nie przebiega według gotowych schematów i zwykle rodzi niepokój. Nie ma jednak postępu bez zmian. To co stanowi dziś o jakości szkoły, to kadra pedagogiczna, kadra, która jest bardzo zaangażowana w wiele działań nie tylko dydaktycznych.

- To jakie są te Pana pomysły?
- Przede wszystkim chciałbym, żeby ta nasza szkoła była szkołą bardzo nowoczesną, szkołą w chmurze, posiadała nie tylko odpowiednie narzędzia, ale przede wszystkim odpowiednią infrastrukturę, dostęp do szerokopasmowego internetu, specjalistyczne aplikacje wspierające pracę nauczycieli, uczniów i pracowników administracji, treści, zasoby i świetnie przygotowaną kadrę. Chcemy stworzyć środowisko, w którym technologia będzie wsparciem procesów edukacyjnych, będzie ogólnie dostępna oraz powszechna i funkcjonowała w tle procesu edukacyjnego. Głównym celem jest wykorzystanie umiejętności uczniów w zakresie TIK. Podjęliśmy już pierwsze działania. Do końca września planujemy wprowadzić dla uczniów i nauczycieli program Office365, który pozwoli współdziałać w chmurze nauczycielom i uczniom, tworzyć szkolne e-zasoby, które będą im udostępniane.

- Co jeszcze?
- Na pewno chcielibyśmy utrzymać poziom zdawalności matur i osiągnąć jeszcze lepsze wyniki egzaminów, bo jestem przekonany, że mamy młodzież z olbrzymim potencjałem i co ważne, kadrę, która jest w stanie tak pokierować uczniami, żeby te wyniki były jeszcze lepsze. Trzecia rzecz, na której również bardzo mi zależy, to współpraca z rodzicami. Zależy mi na tym, żeby procesie wychowania uczestniczyli rodzice i wszyscy nauczyciele, żeby rodzice uczniów czuli się współodpowiedzialni za szkołę oraz mieli świadomość wpływu na jej działanie.

- Zapytałem kilku uczniów I Liceum Ogólnokształcącego, co sądzą o nowym dyrektorze. Powiedzieli, że trochę groźnie Pan wygląda, a po drugie, że nie toleruje Pan cwaniactwa oraz spóźniania. Takie słowa padły z Pana ust na początku nowego roku szkolnego. To takie dość wojskowe słowa.
- Nie, nie. Myślę, że to nie wojskowe słowa. Ja jestem osobą, która lubi otwarte sytuacje. Wolę, żeby mi ktoś powiedział, że tego i tamtego nie może zrobić, zamiast kombinować, jak to obejść. Cwaniactwo to nieuczciwość, a nie powód do dumy. Wychodzę z założenia, że uczymy się dla siebie i tak naprawdę oszukiwanie, na jakimkolwiek poziomie, powoduje, że oszukujemy sami siebie. Jeśli natomiast chodzi o spóźnianie, to jestem zdania, że spóźnianie się to forma agresji, brak szacunku dla osoby, która przychodzi na spotkanie. Chcemy nauczyć naszych uczniów, żeby po prostu szanowali innych. To są takie rzeczy podstawowe i jestem zaskoczony, że postrzega się mnie, jako kogoś groźnego. Zapewniam jestem człowiekiem bardzo łagodnym i pogodnym.

- A praca nauczyciela? Będzie Pan uczył języka polskiego?
- Ponieważ przyszedłem do szkoły 1. września trudno było wprowadzać zmiany w ułożony już arkusz organizacyjny, bo mogło to przełożyć się na zmianę etatów. Zdecydowałem się w tym roku tylko na godziny związane z nauczaniem indywidualnym, uczę tylko jedną uczennicę. Nie chciałem zabierać komuś klasy, bo to dla tego nauczyciela byłaby niekomfortowa sytuacja. Zresztą dla mnie też.

- To pomówmy teraz o innych przedmiotach. Z czym dzisiejszy licealista ma największy problem? Czy rzeczywiście jest tak, że tyle trudności sprawia matematyka?
- Myślę, że trudno jednoznacznie wskazać na matematykę. Jeśli się patrzy na zestawienia Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej, to rzeczywiście z tych analiz wynika, że uczniowie polskich szkół największy problem mają z matematyką. Ale jeśli spojrzeć na wyniki naszego liceum, to tak źle to już nie wygląda. Nasze wyniki plasują się powyżej średniej kraju, powyżej średniej okręgu, i powiatu, powyżej wszystkich liceów w Gnieźnie. To nie sprawia oczywiście, że matematyka jest przedmiotem, który nie sprawia uczniom problemów. Ten przedmiot zawsze jakieś problemy sprawiał, natomiast nasze wyniki są dobre, bo średnia na poziomie podstawowym wynosi ok. 73 proc., a na poziomie rozszerzonym ok. 43 proc.

- Może matematyka jest w nieodpowiedni sposób uczniowi podawana i wina nie tyle leży po stronie nauczycieli, ale w systemie dydaktycznym, w który została obudowana?
- Myślę, że jakieś zmiany programowe w matematyce, ale nie tylko w matematyce, by się przydały. I zapewne się pojawią w związku z tym, co się za chwilę się stanie, czyli w związku z reformą oświaty. Być może zmiany ułatwią, uatrakcyjnią naukę matematyki. Spotykam się bardzo często z rodzicami, którzy mówią, „ja też miałem z matematyką kłopoty” i automatycznie zakładają i budują w swoich dzieciach poczucie, że matematyka to nie jest dziedzina dla nich. To jest nieprawdą i to jest takie budowanie poczucia, że ich dzieci sobie nie poradzą, a zwykle okazuje się, że uczniowie są w stanie z wieloma rzeczami sobie poradzić lepiej niż ich rodzice. Takie podejście do matematyki moim zdaniem siedzi bardziej w głowie niż w rzeczywistych zdolnościach.ach.

- W przyszłości czeka powrót do 4-letniego liceum. Za trzy lata przyjdą do pierwszych klas dwa roczniki. Ta szkoła będzie miała jakieś problemy z pomieszczeniem tak dużej ilości uczniów?
- Większość nauczycieli liceów uważa, że system trzyletniego liceum nie jest dobrym systemem i że 4 lata licealne są niezbędne i konieczne. Widzimy, że na pewne rzeczy nie starcza czasu. Ważne są też sprawy wychowawcze. Czekamy teraz na podstawę programową. To na pewno będzie wyzwanie organizacyjne, bo to będzie zderzenie tych, którzy przyjdą po gimnazjach i tych, którzy przyjdą po szkole podstawowej. Potem będziemy mieli dwa sposoby zdawania matur przez jakiś czas. Jestem nauczycielem z 30-letnim stażem pracy i w zasadzie mogę powiedzieć, że my, nauczyciele jesteśmy do zmian przygotowani i gotowi podejmować nowe wyzwania. Jestem przekonany, że reforma nie wywoła większych zakłóceń.

- 1 września przyjechał Pan na ul. Kostrzewskiego z kontuzją. Nie wypada inaczej i trzeba zapytać, jak zdrowie?
- Zdrowie mi dopisuje, bo kontuzja przydarzyła mi się 30 maja i od tamtego czasu minęło 3,5 miesiąca. Więc, owszem, wspieram się o tę „trzecią nogę”, jak sobie tę moją laskę nazywam, ale myślę, że jeszcze chwila i ją porzucę.

- To zupełnie na koniec spytam o to, czego należy życzyć nowemu dyrektorowi tak dużej placówki, jakim jest I Liceum Ogólnokształcące w Gnieźnie?
- Myślę, że zrozumienia i życzliwości, ambitnych uczniów, dobrych wyników matur.

2 komentarzy

  • Piotr
    Piotr piątek, 23, wrzesień 2016 19:50 Link do komentarza Raportuj

    "Większość nauczycieli liceów uważa, że system trzyletniego liceum nie jest dobrym systemem " może to i prawda ale jak to typowy pisior klapy na oczach i nie dociera do niego co dalej mówią nauczyciele, że lepiej tego już po tylu latach nie zmieniać, chociażby ze względu na gigantyczne koszty.

  • wicek
    wicek czwartek, 22, wrzesień 2016 21:14 Link do komentarza Raportuj

    Dobre wyniki matur w "popularnej szesnastce" to nie zasługa tutejszych nauczycieli , ale korepetycji , które pobiera 80% uczniów poza liceum

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.