http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Mija rok od huraganu stulecia...

Wyróżniony Mija rok od huraganu stulecia...

Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Poznaniu zorganizowała w piątkowe przedpołudnie konferencję zatytułowaną „Las Powróci”, na której podsumowano akcję sprzątania po wielkim huraganie, jaki przeszedł nad częścią Wielkopolski przed rokiem i dotknął najbardziej jej czterech nadleśnictw, w tym Gniezno i Czerniejewo.


Sprzątaniu podlega drewno, które w wyniku nawałnicy zostało powalone na przestrzeni ok. 11 tysięcy hektarów, co daje ilość ok. 1,2 miliona metrów sześciennych tego surowca. Najbardziej imponująco dziś brzmi liczba usuniętego drzewostanu, tj. ok. 800 tysięcy metrów sześciennych tzw. drewna klęskowego. – Prace są zaawansowane, w granicach 75-80 proc. jest zrealizowane i te prace w większości przypadków w tym roku skończymy. Jeśli byśmy chcieli to najlepiej zobrazować, to należy powiedzieć, że to jest tyle, ile nadleśnictwo w samym Gnieźnie w trybie standardowym pozyskało wcześniej przez lat 12. My, to co się udało wywieźć i sprzedać określamy pociągami oraz samochodami, a to jest 46 pociągów i 19 tysięcy ciężarówek pełnych drewna, a drugie tyle jeszcze wyjedzie – mówi Tomasz Markiewicz, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu. – Na przyszły rok pozostanie nam zaledwie pozyskanie ok. 90 metrów sześciennych tego drewna klęskowego. Na naszym terenie w najbardziej intensywnym okresie pracowało ok. 40 harvesterów, a więc biorąc pod uwagę, że zestaw takich nowych maszyn harvesterskich to jest ok. 2,5 miliona złotych, to można sobie szybko przeliczyć, jaki kapitał był ostatecznie w to wszystko zaangażowany. Na terenie tej klęski szkody usuwały nie tylko firmy polskie, ale również podmioty z 10 krajów europejskich, od Finlandii, przez Estonię, po Chorwatów – dodaje T. Markiewicz.  

Inną kwestią jest sprawa deprecjacji leżącego drzewostanu, którego klasyfikacja często spada w wyniku degradacji. – W tej masie pozyskaliśmy 25 proc. drewna wielkowymiarowego, czyli tego najbardziej wartościowego, 20 proc. jest klasą AB i to jest takie drewno, które przerabia się między innymi na elementy ogrodowe lub palety i 45 proc. reszty jest przeznaczane na celulozę, a zrąbki na płyty wiórowe – szacuje Michał Michalak, nadleśniczy Nadleśnictwa Gniezno, z którego wywieziono już ok. 400 z 650 tysięcy metrów sześciennych zniszczonego drzewostanu, a sprzedano już 326, choć układ ten jest dynamiczny, bo co dzień te liczby rosną. – Jeśli chodzi o lasy prywatne z terenu powiatu gnieźnieńskiego, to ich właściciele już złożyli 88 wniosków i one wszystkie zostały sprawdzone i oszacowane. Tu oszacowaliśmy ok. 70 hektarów zniszczonych drzewostanów, z tego 20 hektarów już jest uprzątnięte – zaznacza M. Michalak.

W celu szybszego sprzątania w lasach naszego nadleśnictwa z 48 do 60 osób zwiększono zatrudnienie. – Jeżeli chodzi o prace związane z uprzątaniem, to mamy posprzątane, jeśli chodzi o wyróbkę grubizny ok. 2 300 hektarów na ponad 5 tysięcy hektarów uszkodzonych. W tej chwili te prace będą coraz bardziej rozproszone, bo najpierw skoncentrowaliśmy się głównie na tych pracach, gdzie drewno leży pokotem, czyli była sytuacja, że wycinaliśmy w stu procentach. Zakaz wstępu do lasu cały czas obowiązuje, jedynie zwolniliśmy część leśnictwa, tj. Las Miejski, część Leśnictwa Zakrzewo i okolice prowadzące do plaży nad jeziorem Głęboczek, żeby ludność mogła korzystać z uroków tego terenu. Myślę, że w przyszłym roku otworzymy te tereny, które zostały zamknięte, choć mamy świadomość, że tam lasu na razie i tak nie będzie, a przez kilka lat będą trwały tam prace związane z odnowieniem i wprowadzeniem tam gatunków lasotwórczych – zapowiada M. Michalak.

Na jesień i wiosną ruszą zintensyfikowane prace zmierzające do nasadzenia nowych drzewek. – Są trzy etapy procesu przywracania tych lasów, które zostały zniszczone, czyli przygotowanie odpowiedniej ilości sadzonek w pierwszej kolejności, przygotowanie powierzchni, na której będzie można wykonać sadzenie i samo posadzenie gotowych sadzonek – tłumaczy Andrzej Spława-Neyman, nadleśniczy Nadleśnictwa Czerniejewo. – Najwięcej problemów w tej chwili nastręcza podaż siły roboczej do wykonania tej pracy, ponieważ sadzenie musi zostać wykonane w krótkim terminie. Najczęściej to się odbywa wczesną wiosnę i bardzo jesteśmy zadowoleni, jeśli pogoda nam pozwala, by można było proces ten zakończyć w marcu, a najdalej do 10 kwietnia. Jeżeli mamy do obsadzenia ok. 170 hektarów, bo tak planujemy na przyszły rok, wtedy będzie konieczne tzw. zmasowane uderzenie siły roboczej, a głównie to jest praca ręczna, bo sadzarki wykorzystujemy w zakresie ograniczonym. Ja mogę powiedzieć, że 85-90 proc. sadzenia w Nadleśnictwie Czerniejewo to jest praca ręczna z uwagi na warunki glebowe i siedliskowe, to są gleby żyzne, gdzie przeważają gatunki liściaste, a one wymagają trochę innego podejścia i większej uwagi podczas sadzenia – podkreśla A. Spława-Neyman.

Jak zapowiedziano, na wiosnę nadleśnictwa mają organizować akcje społeczne, celem których będzie właśnie zachęcenie lokalnych mieszkańców do pomocy przy sadzeniu nowego drzewostanu na terenach zniszczonych przez nawałnicę z 11 sierpnia 2017 roku.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.