http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Wenecja pod specjalnym nadzorem?

Wyróżniony Wenecja pod specjalnym nadzorem?

W Gnieźnie będzie realizowany pionierski program wdrażania metody rekultywacji jezior i ochrony wód powierzchniowych w oparciu o naturalne technologie biologiczne. Dziś przedstawiono główne założenia projektu odcinania zanieczyszczeń wpływających do jeziora Jelonek, które w minionych latach spowodowały wystąpienie przyduchy w popularnej „Wenecji”. Po raz pierwszy nastąpi połączenie tylu różnych metod oczyszczania akwenu, a sam proces naprawczy może potrwać nawet pięć lat.


Wraca temat jeziora Jelonek, które od dłuższego czasu zmaga się z trudnym do rozwiązania problemem powracającej „przyduchy”, czyli zmniejszaniu się ilości tlenu rozpuszczonego w wodzie. Tej wiosny nie może zabraknąć działań, które podejmują władze miasta, aby ratować ten zbiornik wodny przed dalszą degradacją. Jak dowiadujemy się podczas spotkania w Urzędzie Miejskim w Gnieźnie poświęconemu w całości tej sprawie, popularna „Wenecja” została objęta od tym roku programem GEKON. - Mamy szansę na rozpoczęcie naprawy tego jeziora. Przede wszystkim będziemy prowadzili działania na strudze gnieźnieńskiej – mówi Jarosław Grobelny, wiceprezydent Gniezna.

Projekt będzie realizowany przez konsorcjum naukowe, w imieniu którego działa firma Mikronatura Środowisko i zostanie sfinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. - Do Strugi Gnieźnieńskiej odprowadzana jest kanalizacji deszczowa, która jest jednym z elementów dostarczających biogeny do jeziora. Powoduje, że namnażające się w tym jeziorze mikroorganizmy rozwijają się, a potem obumierają i powodują duży zabór tlenu. To m. in. było przyczyną ubiegłorocznej przyduchy – dodaje.

Okazuje się, że w jeziorze Jelonek mamy do czynienia także z trzema innymi niełatwymi problemami. - Pierwszy, to są osady denne. W tych osadach pogarbarskich mamy 200 razy więcej chromu i 4 razy więcej żelaza niż w normalnych akwenach wodnych. Problem polega na tym, że to są metale ciężkie, których nie da się wydobyć i przewieźć na wysypisko, a cały proces utylizacji jest bardzo skomplikowany – tłumaczy J. Grobelny.

- Kolejne źródło zanieczyszczeń to bezpośrednie dopływy instalacji burzowej do jeziora i tutaj mamy szczególnie taki jeden dopływ z ulicy Łąkowej, ale on nie jest specjalnie niebezpieczny, bo jest wyposażony akurat w separatory i jest stosunkowo z małej powierzchni. Następną rzeczą jest jeden przelew burzowy, z którym jest taki problem, że moglibyśmy sobie wyobrazić, że go zamykamy, ale takie zamknięcie spowodowałoby przy bardzo intensywnych opadach wybicie się tej wody przez studzienki i wtedy woda popłynie ulicami miasta – informuje wiceprezydent Gniezna.

Planowane objęcie programem GEKON jeziora Jelonek w Gnieźnie będzie dla miasta całkowicie bezpłatnym przedsięwzięciem. - Misją naszej firmy jest rekultywacja wód powierzchniowych metodami naturalnymi, czyli metodą probiotyczną, a realizujemy ją od 2012 roku. Ponieważ wiemy, że trzeba tworzyć nowe rozwiązania i że jedną z głównych przyczyn eutrofizacji jeziora są dopływy do jezior. W związku z tym urodził się ten program GEKON – zauważa Włodzimierz Żeleźnik, prezes zarządu firmy Mikronatura Środowisko.

Program ten ma stworzyć swego rodzaju biofiltr, dzięki któremu zneutralizowane zostaną dopływy do jeziora. - Potem oczywiście trzeba będzie zająć się samym jeziorem, bo ono już jest zniszczone i trzeba będzie je pomalutku przywracać do stanu jakiegoś lepszego niż jest teraz – twierdzi W. Żeleźnik, którego zdaniem potrwać to może nawet 4-5 lat. - Czas czarodziejskich różdżek się skończył, że można wlać parę kropel chemii, na chwilę jest lepiej, a potem wszystko wraca z jeszcze większą siłą. To jezioro ma już w sobie tyle chemii, że dokładanie następnej może mu tylko zaszkodzić, a nie pomóc – zaznacza.

W pionierskim projekcie nastąpi po raz pierwszy zastosowane połączenie tylu różnych metod oczyszczania akwenu. – W projektowanym systemie sedymentacyjno-filtracyjnym wykorzystane zostaną połączone metody biologiczne z wykorzystaniem mikroorganizmów, ale także metody fizyczne i chemiczne. Będziemy również wykorzystywać specjalnie przygotowane minerały, które będą wykorzystywane w absorpcji czy też adsorpcji fosforu. Nikt do tej pory nie stosował łączenia tylu metod z mikroorganizmami probiotycznymi, ani w Polsce, ani w Europie, ani na świecie – uważa dr inż. Jerzy Kupiec, adiunkt w Katedrze Ekologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który został kierownikiem projektu GEKON.

- Przede wszystkim cały czas walczymy o czystość Jelonka. Jest to jezioro usytuowane na terenach miejskich i jest ono często atrakcją turystyczną. Ludzie tam chodzą w celach rekreacyjnych. W związku z tym, na pewno nie jest przyjemne patrzeć, jak postępuje proces degradacji jeziora wywołany głównie procesem eutrofizacji, która uwidacznia się szczególnie latem – przypomina J. Kupiec.

Gniezno ma jego zdaniem dużo do zyskania przy pozytywnym przebiegu tego pionierskiego programu. - My staramy się miastu pomóc, żeby osiągnąć cel, który nie jest celem krótkoterminowym. Niestety trzeba sobie jasno powiedzieć, że badania tutaj, ale też proces ochronny, rekultywacyjny będzie trwał przez kilka lat – naukowiec Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu potwierdza w tym miejscu diagnozę swojego przedmówcy. - Trudno powiedzieć jak długi będzie to proces, bo jest to akwen dość newralgiczny. Nagromadziło się tam dużo osadów i znajdują się w nich substancje specyficzne. Nie chcemy doprowadzić do katastrofy ekologicznej, należy więc wszystkie działania podejmować z dużą rozwagą i na podstawie oczywiście konkretnych wyników badań naukowych – podkreśla J. Kupiec.

Pierwszym etapem realizacji programu GEKON w Gnieźnie będzie odcięcie wszystkich źródeł zanieczyszczania. – Struga Gnieźnieńska jest tym ciekiem, którym płyną zanieczyszczenia z osadników po byłej cukrowni, kanałów burzowych i terenów zabudowanych. Ponieważ tak mały ciek niesie tak dużą ilość zanieczyszczeń dostających się do Jelonka, to nie możemy tych zanieczyszczeń dokładać. Należy w pierwszy rzędzie odciąć to źródło zanieczyszczeń, co zamierzamy zrobić w projekcie GEKON. Odcięcie dopływających zanieczyszczeń to podstawowa zasada, którą realizuje się przy różnych systemach rekultywacji jezior  – opowiada dalej kierownik programu GEKON. - Jeżeli rozpoczniemy rekultywację jeziora bez odcięcia źródeł zanieczyszczeń, to da nam ona efekt krótkoterminowy na rok albo dwa lata. Po tym okresie wszystko wróci do stanu wyjściowego – podsumowuje J. Kupiec.

2 komentarzy

  • Marek ZYGMUNT
    Marek ZYGMUNT niedziela, 22, lipiec 2018 20:27 Link do komentarza Raportuj

    Podsumowując powyższy artykuł i zamieszczony komentarz, moje zdanie w tym temacie jest następujące. " Naukowcy " z Poznania, co ja mówię "całe konsorcjum naukowe", idąc po najmniejszej linii oporu. Dostrzegli, że mogą wyciągnąć z Unii Europejskiej pieniądze. I bez dogłębnej analizy materiałów źródłowych (pisanych i archiwizowanych - w tym starej dokumentacji prac prowadzonych przy Strudze już dawno, przez Cukrownię) i bez szczegółowej wizji lokalnej w terenie (tj. spaceru wzdłuż CAŁEJ Strugi, a nie tylko jej, końcowej części), napisali szybciutko dla Unii program GEKON. Program ten, ma niby doprowadzić do oczyszczenia jeziora Jelonek w Gnieźnie. A co ten program zrobi ? Po prostu tylko przefiltruje ( przez rożne kamyczki i inne, drogie substancje filtrujące) czystą wodę, płynącą już w tej chwili, naszą Gnieźnieńską Strugą. I nic więcej !!!. I w ten sposób Prezydent Gniezna bedzie kryty. Bo nikt mu nie zarzuci, że nic nie zrobił w sprawie oczyszczania jeziora Jelonek. A "konsorcjum naukowe" lekką ręką zdobędzie spore unijne pieniądze. Nawiasem mówiąc kolejne unijne pieniądze. Bo pierwsze duże pieniądze wzięli już naukowcy z Poznania ( ci sami lub jacyś inni), kilka lat wcześniej. Jeszcze za prezydentury pana Kowalskiego. Uważam wobec tego, że ten cały program GEKON, nim go Gniezno zacznie wdrażać i nim za niego zapłaci, powinni jeszcze zweryfikować naukowcy z Krakowa bądź z Wrocławia. W przeciwnym razie Gniezno po raz kolejny, wyrzuci niepotrzebnie swoje budżetowe pieniądze i "przyklepie" naciąganie Unii Europejskiej na niepotrzebne dokładanie się do prawdopodobnie "dętego" programu.

  • Janusz Sławiński
    Janusz Sławiński niedziela, 22, lipiec 2018 15:46 Link do komentarza Raportuj

    Szanowni Państwo,
    W sprawie oczyszczanie jeziora jelonek znalazłem takie to sformułowanie", które pozwolę sobie zacytować:
    "Struga Gnieźnieńska jest tym ciekiem, którym płyną zanieczyszczenia z osadników po byłej cukrowni, kanałów burzowych i terenów zabudowanych. Ponieważ tak mały ciek niesie tak dużą ilość zanieczyszczeń dostających się do Jelonka, to nie możemy tych zanieczyszczeń dokładać. Należy w pierwszy rzędzie odciąć to źródło zanieczyszczeń, co zamierzamy zrobić w projekcie GEKON. Odcięcie dopływających zanieczyszczeń to podstawowa zasada, którą realizuje się przy różnych systemach rekultywacji jezior – opowiada dalej kierownik programu GEKON.
    Stwierdzenie, że do Strugi dostają się zanieczyszczenia z byłych osadników cukrowni jest nieprawdą i wprowadza czytelników w błąd. Cukrownia budując swoje osadniki wykonała bardzo kosztowną inwestycję ujęcia Strugi w kolektor o średnicy 1600 mm, który jest położony wzdłuż skarpy przy ul. Kostrzewskiego. Od strony torów kolejowych został wykonany wał uniemożliwiający przedostanie się ścieków do Strugi. Również ze zbiorników położonych wzdłuż ul. Kokoszki nie było możliwości przekazania wody do Strugi. Zbiorniki są bezodpływowe i istnieje tylko połączenie między nimi. W związku z powyższym proszę aby autorzy za[poznali się z faktycznym stanem tej infrastruktury i napisali stosowne sprostowanie.

    z poważaniem

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.