Logo
Wydrukuj tę stronę

Morsy zainaugurowały nowy sezon! To jest dobre nawet na depresję!

Wyróżniony Morsy zainaugurowały nowy sezon! To jest dobre nawet na depresję!

Gnieźnieńskie morsy przy licznym udziale swoich koleżanek i kolegów znad morza oraz innych miejscowości po raz kolejny zademonstrowali swój sposób na jesień i zimę. Dziś na plaży miejskiej Łazienki u brzegu jeziora Winiary zainaugurowany został sezon morsowy. - To sport dla osób, które lubią ciepło nie chcą chorować - mówią morsy.


Rozpoczęli swoją aktywność podobnie, jak studenci, czyli z początkiem października, ale nie siadając w salach wykładowych, tylko wskakując do zimnej wody. To nie były jednak idealne warunki atmosferyczne dla morsów, bo dla nich najlepiej jest, gdy temperatura powietrza spada od +5 do –20  stopni. - Morsy to są ludzie odważni, ciekawi świata i nowych doświadczeń. Wszystkie te osoby mają w sobie trochę tego studenckiego ducha bez względu na swój wiek. Dzisiaj jest bardzo ciepło, ale to jest także idealny dzień, żeby spróbować i żeby sprawdzić, czy taka zimna kąpiel rzeczywiście sprawia nam przyjemność, tu mam na myśli debiutantów. Patrząc po twarzach, to debiutanci stanowią tutaj 20 procent wszystkich osób. Różnica temperatury pomiędzy powietrzem a wodą jest nie wielka i dlatego dzisiaj wejście do wody będzie czystą przyjemnością – mówi Waldemar Rychert, członek klubu „Królewskie Morsy” Gniezno.

Do Gniezna na inaugurację sezonu morsowego przybyli gościa z daleka. - Mamy dzisiaj morsów z Elbląga, Łeby, Gdańska, Bydgoszczy. Przyjechali również koledzy z Wrześni. Jest nas dużo – podkreśla organizator imprezy. To jedna, a właściwie pierwsza z trzech dużych imprez zaplanowanych przez klub morsów z Gniezna. - Następna impreza odbędzie się w grudniu i bić będziemy wówczas rekord Gniezna w ilości morsów, a trzecia impreza to będzie zakończenie sezonu. Być może w międzyczasie zorganizujemy jeszcze jedno takie większe wydarzenie. Jeśli chodzi natomiast o takie regularne morsowanie, to spotykamy się w każdą sobotę o godz. 14.00 i niedzielę o godz. 11.00 tutaj na plaży miejskiej nad jeziorem Winiary – dodaje.

Morsem może zostać każdy, jeśli chodzi o dzieci, to zaleca się to dopiero od 4-5 roku życia? - Mój syn zaczął dwa lata temu w wieku 7 lat. Specjalnego przygotowania do morsowana nie potrzeba z tego względu, że wystarczy mieć ze sobą kąpielówki i ręcznik, a jak jest chłodniej, to może jeszcze czapkę. Korzyści jest wiele, zaczynając od tego, że organizm nabiera większej odporności poprzez to, że nawet w stanach depresyjnych sprzyja poprawie humoru. Szok, którego doznajemy w kontakcie z zimną wodą powoduje, że do organizmu wydzielane są duże ilości adrenaliny, a dzięki temu pojawiają się endorfiny. To widać na zdjęciach, że każdy mors wychodzi z tej zimnej wody uśmiechnięty i zadowolony – zauważa W. Rychert.

W tym sezonie promocja morsowania na terenie naszego miasta i powiatu odbywać się ma pod hasłem: „morsowanie jest dla ludzi, którzy lubią ciepło”. - Dlatego, że trzy minuty spędzone w zimnej wodzie, raz w tygodniu daje takie korzyści, że jest nam potem ciepło przez cały następny tydzień. My nie marzniemy potem dzięki temu i jeśli ktoś chce, aby zimą było mu ciepło i aby nie chorował, to zapraszamy. Warto się do nas przyłączyć – zachęca.

Wśród debiutantów spotykamy m.in. byłą nauczycielkę Waldemara Rycherta: - Postanowiłam uwierzyć w te cudowne skutki krioterapii. To jest dobre nie tylko dla zdrowia, ale także świetny pomysł na spędzenie wolnego czasu. Ja od dawna uwielbiam pływanie, a w tym roku była taka dobra pogoda, że dużo pływałam w jeziorze Powidzkim i to aż do ostatnich dni września – opowiada Grażyna Putz, nauczyciel języka angielskiego w Szkole Podstawowej nr 12 w Gnieźnie. - Postanowiłam kontynuować tę wodną przygodę. Ja kiedyś uczyłam Waldka, a teraz mam nadzieję, że on mnie nauczy morsowania – zaznacza.

Na początek wszyscy uczestnicy wzięli udział w rozgrzewce, aby zminimalizować szok termiczny dla organizmu. - Mam nadzieję, że jestem dobrze przygotowana, zahartowana i rozgrzana, że nie wrócę do domu z żadnym przeziębieniem, tylko zadowolona. Jest mały stres, tak jak przy każdym podejmowaniu trudnych wyzwań. Uważam, że na nic nigdy nie jest za późno i dlatego tutaj jestem. Ja w wieku 50 lat zaczęłam nurkować z butlą, a teraz jest następny etap, to jest morsowanie – dopowiada G. Putz.

Informacjelokalne.pl