http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Ściana Płaczu i nie tylko”

Wyróżniony „Ściana Płaczu i nie tylko”

Rozpoczynające się Dni Judaizmu w Gnieźnie uświetniła otwarta dziś wystawa, na której można podziwiać widoki spod Ściany Płaczu i samej Jerozolimy uwiecznione przez autora fotografii podczas wielu podróży do tego miejsca.


Dzisiaj otwarto wystawę fotograficzną ks. prof. Waldemara Szczerbińskiego pt. „Ściana płaczu i nie tylko”. Uroczysty wernisaż odbył się w holu głównym Instytutu Kultury Europejskiej w Gnieźnie, gdzie ekspozycji przyjrzało się już sporo pierwszych odwiedzających. - Gdy będziemy te piękne fotogramy z bliska oglądali, to doznamy wzruszenia, są bowiem takie miejsca na świecie, które wytyczają szlak naszej kultury, naszej cywilizacji i są takie miejsca, które powinniśmy bezsprzecznie odwiedzać i nasycać się nimi. Jeśli natomiast nie możemy do nich pojechać, to właśnie za pośrednictwem tego typu wystaw czy innych publikacji możemy z tymi miejscami się zapoznawać. Takim właśnie miejscem jest Jerozolima i takim miejscem w Jerozolimie jest ściana płaczu – mówi prof. Leszek Mrozewicz, dyrektor Instytutu Kultury Europejskiej UAM w Gnieźnie.

Przypomnijmy, że historyczna Ściana Płaczu, to jedyna pozostałość po Świątyni Jerozolimskiej i jest podzielona na 48-metrową część przeznaczoną dla mężczyzn oraz 12-metrową część przeznaczoną dla kobiet. - Dla narodu żydowskiego ma ona zupełnie inny wymiar niż dla nas, ale pewien punkt styczności i pewna zbieżność istnieje między odczuciem Izraelitów, Żydów a odczuciem chrześcijan czy przedstawicieli innych wyznań. To tam przecież, w Jerozolimie rzeczywiście rozegrały się wydarzenia, które do dziś odciskają się dużym piętnem na tym, co obecnie przeżywamy. Ja tam pojechałem stosunkowo późno w moim życiu, a że pojechałem, to jest właśnie zasługa ks. prof. Szczerbińskiego – opowiada dalej prof. L Mrozewicz.

- Na mnie, na historyku zajmującym się światem starożytnym i historią antyczną, właśnie Ściana Płaczu wywarła ogromne wrażenie. To jest pozostałość po wielkiej świątyni, wspaniałej świątyni wszystkich świątyń, którą wzniesiono na przełomie starej i nowej ery przez króla Heroda. To była budowla, która miała przyćmić inne wszelkie wspaniałości tego świata. Potomkowie tych, którzy wznosili tę świątynię, dzisiaj właśnie przy tej ścianie stoją i płaczę, że tej świątyni już nie ma i że mogą ją już tylko wspominać – podkreśla dyrektor IKE.

Tradycja żydowska, która jest związana z tytułowym „płaczem” sięga IV wieku. - Tam zawsze w okolicach miesiąca sierpnia obchodzi się uroczystość płaczu, ale nad czym? Nad złożeniem czy zburzeniem Świątyni Jerozolimskiej, nad pragnieniem odbudowania i powrotu do tej świetlanej rzeczywistości. Nazwanie jednak tego miejsca Ścianą Płaczu jest trochę zwodnicze, bo inna nazwa przecież, to Wester Wall, tj. Mur Zachodni i to też nie jest do końca adekwatne, bo to, co my widzimy naprawdę, to tylko fragment – tłumaczy ks. prof. Waldemar Szczerbiński, autor wystawy.

Dlaczego ludzie z całego świata odwiedzają to miejsce? - Oni uważają, że to jest miejsce najświętsze i tam jest „schechina”, czyli obecność tego Boga, dla którego wybudowali pierwsza i drugą świątynię. Ci wierni wierzą, że Bóg wybrał to miejsce na Wzgórzu Moria i od wielu tysięcy lat tam właśnie Żydzi oddawali hołd i cześć jedynemu Bogu, gdzie wszędzie i naokoło jeszcze panował politeizm albo wielobóstwo. My jesteśmy spadkobiercami tego miejsca w sensie monoteizmu, gdy jeszcze nie było żadnych kościołów, nie było islamu i chrześcijaństwa. Ludzie właśnie w tym miejscu zaczęli modlić się do Boga – wyjaśnia dalej.

- Mam nadzieję, że ta wystawa będzie jakimś pięknym przeżyciem i że każdy znajdzie swoją ulubioną fotografię, a może kogoś ta wystawa zachwyci i sprowokuje, by zechciał stanąć osobiście w tym miejscu i doświadczyć wyjątkowej atmosfery, która tam panuje. Ja miałem tych zdjęć chyba nawet i pięćset, ale chyba wybrałem najlepsze, oceniając oczywiście subiektywnie. Na zdjęcia możemy głosować, a potem wszystkie rozlosujemy wśród wszystkich uczestników tej formy pewnej zabawy, proszę więc tu na tej kartce zostawić jakiś kontakt mailowy lub telefoniczny – podsumowuje spotkanie ks. prof. Szczerbiński.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.