http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Może jestem staruszek, ale jeszcze będę chodzić”

Wyróżniony „Może jestem staruszek, ale jeszcze będę chodzić”

Kolejny gnieźnianin, pan Feliks Zalaszewski właśnie skończył 100 lat. Jubilat jest w dobrej formie, jak na swój wiek, i przyjmuje od kilku dni gości, wśród których nie mogło zabraknąć tych oficjalnych.


Z kwiatami i życzeniami do jubilata wybrali się dziś prezydent Tomasz Budasz i Mariusz Kabaciński, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Gnieźnie. Przy okazji słodkiego poczęstunku i toastu przy lampce szampana, był także odczytany list gratulacyjny dla jubilata od premiera Mateusza Morawieckiego. – Teść od zawsze był bardzo spokojnym człowiekiem, jak pamiętam, lubił dzieci i wszystko przeżywał na tzw. luzie, jak to się mówi – wspomina Marian Synoradzki, mąż jednej z córek świeżo upieczonego 100-latka, który krótko opowiedział o swoim teściu. – Całe życie był związany z rolnictwem, a potem jak już poszedł na emeryturę, a mieszkał na wsi, to się okazało, że jest dobrym mechanikiem na takie „komarki”, więc wszyscy się tam do niego schodzili i on w ten sposób ten czas sobie zabijał., nigdy nic go nie zdenerwowało., a potem jak jego żona zmarła, to się tutaj przeprowadził w 1991 roku do siostry mojej żony i cały czas tu jest. Ma duży apetyt do jedzenia, trochę kłopotów mu sprawia chodzenie, ale porusza się jakoś po całym mieszkaniu i ze słuchem też jest trochę gorzej, ale jakąś gazetę z dużymi literkami to bez okularów jeszcze przeczyta – dodaje M. Synoradzki.

Jubilat doczekał się piątki dzieci, a także 11 wnucząt i 18 prawnucząt. W sobotę z okazji urodzin odwiedziło go razem ok. 600 członków jego rodziny. Poczucie humoru też zostało mu całkiem świetne. – 100 lat mam, ale jeszcze czytam z książki bez okularów, bo mam okulary, ale one są chyba zepsute i muszę je zdjąć, to od razu lepiej się czyta – żartuje Feliks Zalaszewski, któremu odśpiewano dziś tradycyjne „200 lat, niech żyje nam”.  – Może jestem staruszek, ale jeszcze będę chodził. Ja zresztą od zawsze byłem aktywny, całe Niemcy objechałem i dużo ludzi poznałem – opowiada.  

Jego rodzina, w której wychowywało się razem 12 dzieci, w tym najmłodszy z nich – Feliks, w końcowych latach zaboru pruskiego przemieszczała się pomiędzy Wielkopolską a Zagłębiem Rury w Niemczech, skąd w 1925 roku powrócili do Polski i osiedli w miejscowości Dębnica k/Działynia pod Gnieznem. To tam właśnie ukończył on szkołę powszechną, a swoje świadectwo odebrał dokładnie 28 czerwca w 1932 roku. W tym samym roku jego rodzina zamieszkała w niedaleko położonej wsi Sulin, a on sam podczas II wojny światowej został wcielony w ramach prac przymusowych do niemieckiego gospodarstwa, gdzie wrócił i pod koniec 1945 roku się ożenił.

W tym roku swoje 100 lat i więcej na terenie Gniezna obchodzi 9 osób. – W tym roku już byliśmy u dwóch z tych osób, które ukończyły 100 lat i czeka nas wizyta u trzech kolejnych. Mam nadzieję, że wszyscy będą się cieszyli zdrowiem, czego zawsze im życzymy przy tych wizytach. Pozostałe cztery osoby, mają więcej tych latek, a najstarszym z nich jest pan Edmund Śmielecki, który w tym roku, daj Boże, w październiku ukończy 106 lat – mówi Mariusz Kabaciński, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Gnieźnie.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.