http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Rowerem z Gniezna do Zaniemyśla i do... Grójca

Wyróżniony Rowerem z Gniezna do Zaniemyśla i do... Grójca

Po wyprawie do Sępólna Krajeńskiego, Jacek Walkowiak, pasjonat lokalnej komunikacji publicznej, ale też wielki miłośnik rajdów rowerowych, na kolejną rowerową wycieczkę postanowił wybrać się do Zaniemyśla oraz do wsi Grójec.


- Początkowo wyjazd z Gniezna planowałem na godzinę 4.30, jednak ze względu na to iż w okolicy Pobiedzisk, Paczkowa cały czas widać było chmurę deszczu stopniowo opóźniałem wyjazd. Tradycyjnie start odbył się z gnieźnieńskiego Rynku, z którego wyruszyłem o godz. 6.50 – mówi Jacek Walkowiak.

J. Walkowiak z Gniezna pojechał tradycyjnie ulicami Tumską, Łaskiego i Poznańską aby następnie skręcić w ulicę Swarzędzką i po chwili jechać rowerem już wzdłuż trasy w kierunku Poznania (od skrzyżowania ulicy Kiszkowskiej, z Poznańską i Swarzędzką do samego Łubowa jest zakaz dla rowerów), minął m.in. Woźniki.

- Następnie przejeżdżam mostem i docieram do wsi Łubowo. Stąd w dalszą część trasy jadę po tzw. starej drodze w kierunku Poznania, aż do samych Biskupic Wielkopolskich. Ruch z racji wczesnej pory, w niedzielę na tej drodze jest niewielki. W Biskupicach skręcam w drogę w kierunku Paczkowa i tutaj zaczynają się naprawdę piękne widoki. Pierwszy dłuższy postój zaplanowany został w Paczkowie na stacji kolejowej na linii z Poznania do Warszawy – opowiada J. Walkowiak.

Następnie J. Walkowiak minął Siekierki Wielkie, gdzie skręcił w prawo kierując się w kierunku Tulec, przez Gowarzewo. - Tutaj jakby inny świat bardzo dużo rowerzystów oraz samochodów. Od Tulec kieruje się na Gądki, jednak na rondzie w Żernikach odbijam w lewo w drogę bez wyjazdu ale w rzeczywistości można tą drogą dojechać do Robakowa pomimo iż na krótkim może 300 metrowym odcinku jest droga gruntowa. Od Robakowa jadę już do Kórnika przez Dachową i Szczodrzykowo gdzie wjeżdżam, na drogę nr 434 łączącą Gniezno z Rawiczem - zaznacza.

W Kórniku melduje się chwilkę po godz. 10.00. Krótki postój i Jacek jedzie dalej w kierunku Zaniemyśla przez Bnin, Błażejewo oraz Błażejewko. Początkowo planował tu dłuższy postój jednak za dojazd do Jeziora Bnińskiego chciano pobrać opłatę w wysokości 10 zł. W związku z tym dłuższym postój zaplanował na stacji Średzkiej Kolei Wąskotorowej w Zaniemyślu. - W tym momencie mam na liczku 75 km a jest godzina 10.50. Po posiłku, czas wrócić teraz do domu. Kieruję się najpierw do wsi Gminnej Krzykosy, gdzie niestety spotyka mnie pierwsza ulewa. Polecam drogę dla rowerzystów Zaniemyśl – Krzykosy. Praktycznie na całej drodze została położona nowa nawierzchnia, a i ruch samochodów jest niewielki. Teraz od Krzykosów czeka mnie jeden z najtrudniejszych odcinków do przejazdu ponieważ wyjeżdżam na drogę DK 11  oraz DK 15, które na tym odcinku biegną wspólnie. Potem skręcam w kierunku Wrześni aby po ok. 2 km skierować się w lewo do wsi Brzezie. Chwilkę potem mijam Grójec chyba trochę mniejszy tego od Warszawy. Kilka fotek i jadę dalej dojeżdżam do drogi łączącej Środę Wielkopolską z Miłosławiem i znowu skręcam w lewo ale tą droga jadę tylko chwilkę aby we wsi Szlachcin skręcić do Połażejewa i jadę przez kolejna ciekawą wieś o nazwie Rumiejki. W Połażejewie wyjeżdżam na drogę która łączy Środę Wielkopolska z Wrześnią. Niestety w tej chwili zaczyna bardzo mocno padać, a już we wsi Zberki zrobiła się prawdziwa ulewa w związku z tym zatrzymuje się na chwilkę. Ostatecznie postój trwał dosłownie 10 minut – wspomina J. Walkowiak.

We Wrześni Jacek Walkowiak melduje się ok. godz. 14.45, mając już na liczniku 135 km. Teraz czeka go już tylko powrót do domu. Jedzie przez Gutowo, Grzybowo, Wódki a dalej przez jego ulubioną gminę Niechanowo (z racji bardzo dużej ilości dróg asfaltowych). Po drodze natrafia na kolejną ulewę, na wysokości Karsewa a potem Szczytnik Duchownych.

- W Gnieźnie melduje się chwilę po godzinie 16.00 mając na liczniku 170 km. Tym samym ta spokojna i bardzo łatwa wycieczka rowerowa dobiega końca. Dziękuje portalowi informacjelokalne.pl za umieszczenie relacji z z mojej wyprawy, mając nadzieję że przy praktycznie minimalnych kosztach mając zwykły rower oraz trochę chęci można zorganizować fajną wycieczkę rowerową – podkreśla J. Walkowiak.

A już wkrótce kolejne wyprawy rowerowe o których będziemy informować.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.