http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Turek zdobyty!

Wyróżniony Turek zdobyty!

- Na kolejną rowerową wycieczkę postanowiłem się wybrać w niedzielę, 10 maja do miasta które znane jest w Polsce ze słynnych serów Brie oraz tego że w pewnym okresie posiadało jeden z największych w Polsce PKS-sów. Leżący zaledwie ok 60 km od Łodzi oraz 25 km od Konina - Turek wydawał się być idealnym tematem na kolejnym wyjazd rowerowy – mówi Jacek Walkowiak, pasjonat lokalnej komunikacji publicznej, ale też wielki miłośnik rajdów rowerowych.


Po wyprawie rowerowej do Sępólna Krajeńskiego i Zaniemyśla, tym razem celem wyjazdu był Turek. Kolejnym punktem wyprawy miała być wieża widokowa we wsi Paprotnia oraz rzadko odwiedzana konińska Starówka. Tym razem przygotowania poprzedziły obserwacje pogody która praktycznie od poniedziałku nie dawała większych szans na powodzenie tej wyprawy. Jednak jak to bywa z pogodą, w każdy kolejny dzień zmieniała się na plus.

- Na tę wycieczkę udało się namówić kolegę Bartka. Ponieważ znajomi twierdzą, że Jacek bardzo dobrze zna topografię Polski ustalenie trasy pozostawało w mojej gestii. Ostatecznie trasa przejazdu została dobrana tak, aby nie było nudno a jednocześnie udało się w przejechać bezpiecznie. Tym razem już oficjalnie pojechaliśmy wspólnie pod patronatem portalu informacjelokalne.pl – opowiada Jacek Walkowiak.

Niestety po sobotnim wyjeździe do Poznania pojawiły się drobne problemy z kondycją ale wynikały one chyba bardziej z tego, że trasy poniżej 150 km nie są już dobre dla Jacka Walkowiak, ze względu na małą ilość kilometrów.

Tradycyjnie już godzina wyjazdu została ustalona na godzinę 2.30 z Rynku i tak też udało się wyjechać. - Początkowo jedziemy drogą krajową nr 15 w kierunku Wrześni. O tej godzinie na tej drodze minęło nas chyba raptem z 5 aut a więc wyjazdy w środku nocy mają jak najbardziej sens. Ok. godz. 3.45 wyjeżdżamy z wrzesińskiego i wjeżdżamy na DK 442 która łączy Wrześnie z Kaliszem przez Pyzdry, Gizałki, Chocz. Na wyjeździe z Wrześni spotykamy patrol policji oni nam życzą miłego dnia a my im dobrej służby. Praktycznie jedziemy cały czas  w ciemnościach. Tuż za Kołaczkowem w końcu zaczyna świtać i tak dojeżdżamy do Pyzdrów. Mijając rzekę Wartę widzimy jak tworzy się mgła. Widok o tej godzinie jest po prostu przepiękny. Wjeżdżamy teraz w Puszczę Pyzdryjską. Jedzie się dobrze ale niestety trochę nudno, długie proste i niewielki zakręty powodują iż jesteśmy coraz bardziej znużeni drogą - opowiada Jacek. - W końcu ok. godz. 5.35 docieramy do Gizałek i tu skręcamy na drogę nr 443 która łączy Jarocin z Tuliszkowem. Kontynuujemy w dalszym ciągu przejazd przez Puszczę. Mniej więcej po godzinie mijamy Grodziec, gdzie na chwilkę się zatrzymujemy, następnie mijamy Rychwał a ok godz. 8.00 jesteśmy w Tuliszkowie. Tutaj chwilka przerwy na pamiątkowe foto z tablicą miasta i jedziemy dalej. Teraz wyjeżdżamy na DK 72, która łączy Konin z Rawą Mazowiecką. Aut coraz więcej a my jedziemy tą drogą ok jednej godzinę - dodaje.

We wsi Grzymieszew uczestnicy wyprawy pojechali wzdłuż nieczynnej już bardzo dawno i częściowo rozebranej linii wąskotorówki z Kalisza a to oznacza że za chwilkę będą w Turku. I tak też się dzieje Około godz. 9.00 udaje się tam dojechać. - Oczywiście jedziemy na turecki rynek aby odpocząć. Postój trwa 30 minut, na liczniku mamy 117 km i teraz pora wracać. W początkowej fazie wyjazdu z Turku kierujemy się na Władysławów aby dalej jechać w kierunku Konina. Mijamy kolejne wsie i po drodze spotykamy Pana który ma 65 lat i dziś już w nogach blisko 150 km, czyli podobnie jak my. W Genofewie wyjeżdżamy na drogę krajową nr 92 która łączy Poznań z Warszawą. Ale od samego początku widać, iż był to bardzo wybór. Równiutki asfalt oraz szerokie pobocze sprawia, iż jedzie się bardzo dobrze – podkreśla.

We wsi Paprotnia (gmina Krzymów) jacek i Bartek skręcają w kierunku wieży widokowej (osobo mającym lęk wysokości nie polecam wejścia) która ma 22 metry i znajduje się na wysokości 118 metrów, a została otwarta w 1 kwietnia 2015r . Widok z tej wieży przepiękny, wszakże jedziemy Doliną Warty. Z wieży widać także m.in. Licheń, Kramsk a także Koło i Konin. Co ważne wstęp na wieże jest całkowicie bezpłatny.

- Teraz dalej jedziemy na konińską starówkę. Jesteśmy tutaj chwilkę przed godzinę 12.00. Większość z nas praktycznie jadąc przez Konin nie zagląda tutaj zatrzymując się głównie w nowym Koninie. Tak naprawdę to nasz ostatni postój na posiłek. Licznik wskazuje już prawie 160 km. Z Konina w kierunku Słupcy pojedziemy dalej DK 92, początkowo mieliśmy jechać w kierunku Kazimierza Biskupiego jednak pogoda robi się coraz gorsza i widać już opady deszczu. Przejazd główną drogą okazał się bardzo bezpieczny. Około godz. 14.00 meldujemy się na słupeckim rynku. Po wyjeździe z niego wjeżdżamy na utrzymaną w fatalnym stanie ścieżkę rowerową, którą jedziemy aż do wsi Wólka. Niestety po drodze bardzo mocno pada deszcz. Teraz w Wólce wjeżdżamy na DK 260 i ok godz. 15.00 meldujemy się w Witkowie. Jesteśmy na rynku, chwilka oddechu, posiłek w postaci lodów i można jechać dalej, ale nie jedziemy, bo przez Witkowo przechodzi prawdziwa ulewa. Stoimy tak z 30 minut ale postanawiamy w końcu ruszyć w kierunku Gniezna. Teraz tym wjeżdżamy na drogę w kierunku Trzemeszna aby w miejscowości Folwark skręcić na Trzuskołoń. Okazuje się że tutaj w ogóle nie padało – relacjonuje Jacek Walkowiak.

Powrót do Gniezna kontynuują przez Nową Wieś Niechanowską oraz Szczytniki Duchowne aby ok. godz. 16.45 zameldować się w Gnieźnie, mając na liczniku 230 km. - Kończymy wspólnie z Bartkiem ten niezwykle udany wyjazd, dziękując portalowi Informacje lokalne, że publikują nasze relacje – zaznacza Jacek.

Kolejny wyjazd w niedzielę, na pewno ok godz. 3.30 Rynku w Gnieźnie. - Dokąd pojadę? Tego jeszcze nie wiem. Wyjazd który zadedykuje portalowi informacjelokalne.pl najprawdopodobniej będzie w kierunku Pniew oraz Lwówka, aby do domu wracać z wiatrem a nie pod wiatr – zaznacza Jacek Walkowiak.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.