http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Kolejny sukces gnieźnieńskich motoparalotniarzy!

Wyróżniony Kolejny sukces gnieźnieńskich motoparalotniarzy!

W Tajlandii, w miejscowości Pasak Jolasid Dam in Lopburi, rozegrano X Motoparalotniowe Mistrzostwa Świata w konkurencjach klasycznych. Na tych mistrzostwach polscy piloci zdobyli aż 6 medali, w tym cztery złote, jeden srebrny i jeden brązowy. Gnieźnieńskie Stowarzyszenie Sportów Lotniczych im. Ludwika Szajdy na X Motoparalotniowych Mistrzostwach Świata reprezentowały trzy załogi dwuosobowe w klasie PL 2 : Marek Barczyński- pilot z nawigatorem Violettą Bara, Daniel Walkowiak – pilot z nawigatorem Michałem Perkowskim oraz Tomasz Krotecki z nawigatorem Eweliną Krotecką.  Na zawodach 15 państw wystawiło swoich reprezentantów, których było 102.


Wojtek Bógdał został indywidualnym Mistrzem świata w klasie PL1. Załoga w składzie: Jarosław Balcerzewski i Magdalena Kłoss została wicemistrzami świata w klasie PL2, a brązowy medal w tej samej klasie zdobyli Adam Pupek i Piotr Kozikowski. W klasach PL1 i PL2 Polacy zostali drużynowymi Mistrzami Świata. Najważniejszy jest jednak tytuł Mistrzów Świata i złoty medal w klasyfikacji narodów!

Zawody były bardzo trudne i wymagały od pilotów dużej koncentracji a od nawigatorów dużej precyzji i dokładności. Miejsce startu było na dnie osuszonego terenu zalewowego, który po ulewnych deszczach (a właśnie w trakcie trwania zawodów zaczęła się pora deszczowa) zamieniał się w grzęzawisko z pułapkami – kałużami ukrytymi pod trawą. Na lądowisku byliśmy już gotowi od godziny 6.00. Po odprawie i przygotowaniu konkurencji zaczęły się zawody. Pierwszą konkurencją był czysty start a zaraz po nim slalom „podwójna ósemka” nad wodą z obowiązkowym dotknięciem pięć razy dwu metrowej tyczki stojącej pomiędzy dmuchanymi pylonami w odległości 100 m od siebie. Konkurencja niby prosta jednak nie wszyscy ją ukończyli ze względu na wodowanie lub pomylenie trasy. Należy zaznaczyć iż organizatorzy zabezpieczyli akwen na którym pływały motorówki, skutery wodne z ubranymi nurkami. Przed samymi zawodami wszyscy zawodnicy przeszli szkolenie w basenie gdzie byli przygotowywani do akcji ratunkowej po wodowaniu.

W pierwszym dniu rozegrano też trzecią konkurencję, która była nawigacyjną i polegała na odnalezieniu jak największej ilości zaznaczonych punktów na mapie w czasie 45 minut. Dnia drugiego od rana przygotowano konkurencję techniczną polegającą na wylądowaniu w deku po dotknięciu 2 metrowej tyczki, położeniu skrzydła na ziemi i ponownym starcie z dotknięciem drugiej tyczki w odległości 100 m od pierwszej. Całkowity czas na to zadanie to 3 minuty. Jedną z trudniejszych konkurencji był podwójny slalom nad wodą na czterech pylonach zwany koniczynką. Polegał on również na dotknięciu 5 razy tyczki umieszczonej pośrodku czterech pylonów po wykonaniu  zakrętów w odpowiedniej kolejności po których tor lotu przypominał czterolistną koniczynę.

Po południu przygotowywaliśmy deklarację czasu na następny poranek (podanie czasu na 5 punktach w sekundach narastająco z uwzględnieniem prędkości wiatru). Było by pięknie jak wiatr byłby taki jak wieczorem zakładaliśmy. Ale pogoda spłatała figla i trochę pokrzyżowała obliczenia. Jednak uporaliśmy się i z tą konkurencją. Po południu zarządzono ważenie paliwa do konkurencji ekonomicznych na dzień następny. Dano nam po 4 kanistry 5-litrowe. Do dwóch mieliśmy wlać po 2 kg a do dwóch pozostałych po 3,5 kg paliwa. Po południu przyszła ulewa, która zamieniła lądowisko w dużą kałużę.

Następna konkurencja odbyła się następnego dnia około południa i polegała na zatankowaniu 7 kg paliwa i poleceniu w trasę gdzie były do przelecenia wyznaczone odcinki. Każdy pilot decydował ile odcinków jest w stanie przelecieć , żeby bezpiecznie wrócić na lotnisko. Wózki dwuosobowe musiały ze sobą przywieść  0,5 l paliwa. Niestety nie wszyscy dolecieli do lotniska. Niektórym zabrakło kilkunastu metrów. Ostatnią konkurencją ekonomiczną było zatankowanie 4 kg paliwa i latanie nad lotniskiem po trójkącie, którego boki miały długość 1 km .Zadanie polegało na zrobieniu jak największej ilości okrążeń. I ponownie klasa PL 2 musiała wylądować z 0,5 l paliwa.

Należy też napisać o problemach i przygodach. O wodowaniu kilku pilotów już pisałem. W śród nich była jedna załoga dwuosobowa. Po wysuszeniu sprzętu  tj. skrzydła , spadochronu zapasowego oraz silnika pod wieczór załoga była gotowa do dalszych lotów.  Jednej załodze dwuosobowej przy twardym lądowaniu urwało się przednie koło, które po trzech godzinach zostało naprawione przez ekipę Tajską. Podczas silnego wiatru podczas startu jedna z załóg wywróciła się co spowodowało stłuczenie mięśni karku u nawigatora. Ale po dwóch dniach załoga ta wróciła do dalszych konkurencji.

Nie wspominam o upadkach przy starcie czy lądowaniu na mokrej a nie raz i błotnistej nawierzchni. Medale drużynowe złoto w klasie PL 2 i złoto narodowościowe, które zdobyliśmy wynagradzają wszystkie stresy, niedogodności i upał wraz z dużą wilgotnością , która tam panowała. Najważniejsze jest jednak to, że wszyscy wróciliśmy cali i zdrowi do domu. Problem jest jednak taki, że nasz sprzęt latający jest zapakowany do skrzyń i czeka na załadunek do kontenera oraz powrót do Polski. Ale kiedy to nastąpi – może za dwa miesiące. Dobrze, że nie mamy następnych zawodów.

Miejsca pozostałych zawodników:

PF1 na 62 zawodników:

15. Marcin Bernat
16 .Jacek Ciszkowski
19. Jacek Semkło
21. Jarosław Pałdyna
29. Jarosław Budziszewski
49. Paweł Kozarzewski

PL1 na 25 zawodników:
4. Wojciech Panas
5. Krzysztof Romicki
7. Andrzej Bury
8. Szymon Winkler

PL2 na 15 zawodników:
4. Daniel Walkowiak Michał Perkowski
5. Dariusz Brzostowicz Przemysław Kalinowski
11. Marek Barczyński Violetta Bara
13. Tomasz Krotecki Ewelina Krotecka

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.