http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Historie znane i nieznane: Tajemnice maszyn liczących i Ernsta Guetschowa

Wyróżniony Historie znane i nieznane: Tajemnice maszyn liczących i Ernsta Guetschowa

Powracamy do cyklu publikacji z cyklu „Górne Łużyce – historie znane i nieznane”. Mijają lata badań nad zamkiem Czocha, a o zamku wciąż nie wiemy wszystkiego. Jego historia związana z XX wiekiem jest chyba najmniej znana, opisana i rozszyfrowana. Czy ta mała znajomość związana jest z tym, że na zamek nałożono pieczęć milczenia? Kto wie… Wiele informacji, które dziś wiemy o nim  opartych jest na domniemaniach, dorabianych legendach i pogłoskach, które nigdy nie zostały udowodnione. Można by rzec, iż sam zamek strzeże bardzo zazdrośnie swych tajemnic związanych właśnie z XX wiekiem, a konkretniej z osobą Ernsta Guetschowa. Bo to on tak naprawdę zbudował tajemnice Czochy i, zapewne niechcący, doprowadził do tego, że obiekt średniowieczny stał się jednym z najważniejszych punktów na mapie dla tych, którzy chcą poznać tajemnice XX wieku.


Przystąpmy jednak do rzeczy i do ciągu dalszego tajemnic.

W 2012 roku w wydawnictwie CB ukazała się kolejna książka Janusza Skowrońskiego. Tym razem była to książka pt. „PERŁY ZNAD KWISY”. Opowiadała ona o wielu zagadkach regionu Kwisy. Znalazł się też w książce miejsce dla przywołanego powyżej zamku Czocha.

W rozdziale „Czocha raz jeszcze” autor dopisuje jakby dodatkowy rozdział do książki „Skarby Trzeciej Rzeszy Tajemnice Zamku Czocha”. W owym rozdziale dotyka wielu spraw związanych z zamkiem, a wpisanych właśnie w XX wiek. Pozostawmy je jednak i skoncentrujmy się na stronie 80 i na jednej z tych nowych wiadomości z obiektem związanych. Na niej to opisany jest wątek dotyczący „Twierdzy Szyfrów” i „Ryby miecz”…

Autor w rozdziale pyta wręcz rodzinę Guetschowa o ten wątek z historii drugiej wojny światowej. Czy zamek mógł być twierdzą i czy mogła się w nim znajdować maszyna deszyfrująca? Niestety, rodzina nic w tym temacie nie wie, ale… Ale przenieśmy się ponownie na chwilę na tą stronę książki. Posłuchajmy „(…) Niestety rodzina Guetschowa nic nie wie o przebywaniu na zamku Czocha urządzeń szyfrujących. Ale mimo to… jest coś na rzeczy. Bowiem pan zamku Czocha wspierał przed wojną badania naukowe nad maszynami liczącymi. Fabryka tych urządzeń nazywała się „LAMOLA” i należała do Guetschowa. Mieściła się nie na zamku, lecz w Berlinie. W rodzinnych przekazach krąży wieść, że próbowano opatentować jakieś rozwiązanie techniczne zastosowane w maszynie. Niestety, niemieckie władze wojskowe nie zgodziły się na to, zaś znaczenie pomysłu wykorzystanego w „ Lamoli” było na tyle istotne, że zastosowano je w dalszych pracach nad rozbudową i udoskonaleniem… słynnej niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma.(…) Co po wojnie stało się z „Lamolą”? Do końca nie wiadomo. W rodzinie Guetschowa krąży na ten temat kolejny przekaz, że fabryka po wojnie produkowała… małe piecyki grzewcze”. To tyle co niesie nam krótkie wspomnienie dziwnych pomysłów właściciela zamku.

Są „Maszyny liczące”! Wtedy informacja nie potwierdzona i mało kto wierzył, że Guetschow, starszy pan zakochany w koniaku i cygarach oraz w swoich zbiorach zgromadzonych na zamku, zajmował by się maszynami liczącymi. Teraz jednak wiemy, że tak było. Przystąpmy jednak do rzeczy.

Przez lata szukaliśmy czegoś, co mogło by potwierdzić słowa rodziny Ernsta. Długo, długo nic. Aż pewnego razu dwoje naszych przyjaciół, członków towarzystwa historycznego, Michał i Monika odnajdują w internecie bardzo ciekawy artykuł pod tytułem „Historische Bürowelt”(Historyczny Świat Biurowy.  Tytuł tłumaczony dosłownie) na temat fabryki założonej 1 stycznia 1907 r. i bardzo mocno związanej z naszym właśnie Ernstem F. Pociągnąłem ten temat szerzej i oto jakich ustaleń dokonałem w temacie maszyny liczącej.

Fabrykę maszyn liczących założył Ludwig Spitz. Fabryka nazywała się Ludwig Spitz & Co GmbH. Inżynier Ludwig Spitz urodził się w 1872 w Wiedniu, zmarł w 1938. Ludwig Spitz był od 1904 r. przedstawicielem firmy produkującej maszyny liczące Burkhardt i Saxonia. Po tym, jak wraz z Robertem Reinem opracował pierwszy wałek gumowy z podwójną linijką, w 1907 roku sam stał się producentem maszyn liczących: Ludwig Spitz & Co., Berlin. Jego modele maszyn nazywały się TIM (Time Is Money-czas to pieniądz) i UNITAS. Po powstaniu tych maszyn pisano o nich „Unitas należy zatem traktować jako maszynę niedoścignioną w swoich usługach. Ze względu na typową konstrukcję bardzo solidną”. Od 1907 r. do początku 1909 r. modele TIM produkowany był w drewnianym pudełku, a potem w metalowej obudowie. Produkcja zakończyła się, według Reese, prawdopodobnie na początku lat 40. Zakończenie produkcji związane było zapewne z drugą wojną światową jaka toczyła się na świecie.

Firma Spitza miała swoją siedzibę w pomieszczeniach budynku przemysłowego nazywanego „Puttkamerhof” przy ulicy Puttkamerstraße 19, ulicy między Kochstrasse i Wilhelmstraße w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg. Firma zatrudniała około 200 osób, co nie było jakąś wielką liczbą. Firma miała produkować bardzo nowoczesne maszyny liczące, które sprzedawane były na całym świecie.

Co jednak ma wspólnego z tym człowiekiem i tą fabryką Ernst Guetschow? Otóż ma i to wiele.  

Przenieśmy się więc na chwile do artykułu o Spitzu.
„Wiele wskazuje na to, że od 1919 r. największy wpływ na Ludwig Spitz & Co w Berlinie miał bogaty kupiec Ernst F. Gutschow z Drezna. Gutschow (także Gütschow) był dyrektorem generalnym grupy tytoniowej Jasmatzi w Dreźnie”. A więc mamy wreszcie naszego Ernsta. Choć, jak widać, maszyna nie nazywa się Lamola, ani nawet fabryka się tak nie nazywa, ale jest! Jest maszyna licząca! Guetschow takowymi maszynami się interesował i był dyrektorem generalnym fabryk produkujących takowe maszyny. Miał więc tam swoje udziały i to zapewne nie małe. Jak wynika z artykułu Guetschow miał także produkować je w Gdańsku. I nawet udało mu się, jak wynika z tekstu artykułu,  opatentować trzy patenty na maszyny liczące  typu TIM-ADD (DRP 359388, DRP 354138 i DRP 392315). Miał on głowę nie od parady co wiemy już badając historię zamku Czocha. Idźmy dalej tropem teksu o maszynach „W 1919 roku Ernst F. Gütschow z Drezna pojawia się w książce adresowej Berlina jako „dyrektor generalny Ludwig Spitz & Co. GmbH, Berlin” obok „Carl Lipp, Berlin, dyrektora, Kleinbeerenstraße 8”.

W latach 1921–1927 Carl Lipp był dyrektorem zarządzającym obu firm z Gdańska, następnie wrócił do Berlina, a wraz z nim także „zakłady produkcyjne…”. „Zakłady maszyn biurowych miały być następnie od 1927 r. na ulicy Eresburgstrasse”. Powierzchnia zakładów liczyła wtedy 3000 m².  Jak też wiemy z artykułu, Guetschow miał fabrykę w Gdańsku o nazwie Gutschow & Co. Wiemy także, że Ernst miał bardzo duży wpływ na Spitza i produkcję maszyn liczących, oraz że najprawdopodobniej jego tworem była maszyna TIM ADD. Niestety, nie dowiadujemy się z artykułu czy Spitz lub też Guetschow produkowali coś dla potrzeb wojska lub też czy byli związani z Enigmą, a taka sugestia pada w książce Janusza Skowrońskiego po rozmowie z rodziną Guetschowa. Jednak biorąc pod uwagę wytwory tej firmy, które stały na bardzo wysokim poziomie rozwoju, mogło tak być, że wojsko wykorzystywało je do swoich celów takich jak np. kwestie kwatermistrzowskie, a z tym związane finanse i inne dziedziny, w których było potrzebne szybkie i dokładne liczenie. Takimi maszynami liczącymi, które zapewne były wykorzystywane w fabrykach Guetschowa, były UNITAS 1000 dla przemysłu stalowego i tytoniowego. Inne typy maszyn były bardzo nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi i do takich nowoczesnych maszyn można było zaliczyć: UNITAS SN 3.275, TIM SN 1.206, 8-7-12, UNITAS SN 1.800 8-7-12-12. Czy też napędzany silnikiem TIM SN 16.180 i UNITAS SN 16.040. Jednak pierwszą ich maszyną sprzedawaną w Europie od 1913 roku o napędzie elektrycznym była UNITAS SN 11.606.

Jak więc widzimy, opierając się na artykule i wydanej książce przez Janusza Skowrońskiego, trop prowadzący do upodobań właściciela Czochy do maszyn liczących jest tropem prawdziwy. W rzeczy samej, Guetschow interesował się tym tematem i to jak widać bardzo. Zapewne miało to też związek z jego fabrykami w których potrzebne były maszyny liczące dokonujące obliczeń w szybki i właściwy sposób. Nie mogło być mowy o pomyłkach w liczeniu. Już sam fakt, że stworzono dla tych celów maszynę o nazwie UNITAS 1000 świadczy o tym, jak poważnie Ernst traktował tą sferę swojego biznesu. Biorąc te wszystkie rzeczy pod uwagę może kiedyś komuś uda się trafić na ślad, który zaprowadzi nas prostą drogą do sławnej Enigmy i do Guetschowa biorącego udział w produkcji albo innowacji sławnej niemieckiej maszyny szyfrującej z okresu drugiej wojny światowej. Mam wrażenie, że ten temat jeszcze się nie wyczerpał i czekają nas kolejne odkrycia…

Na sam koniec jeszcze należy dodać, że najnowszy ślad tajemnic i jego interesów Ernsta wiedzie prostą drogą do Japonii, a konkretnie do miasta Jokohama gdzie miał swoje biuro pod nazwą „Gutschow & Co. merchants-92”. Jak więc widać pod tą samą nazwą jak w Gdańsku.
Ciąg dalszy zapewne nastąpi…


_______________________________________________________________________________________

Źródła:
Janusza Skowroński „PERŁY ZNAD KWISY” Wydawnictwo CB 2012 rok

https://computermuseum.htw-berlin.de/index.php/Detail/Object/Show/object_id/737

https://docplayer.org/53868401-I-f-h-b-internationales-forum-historische-buerowelt-e-v-historische-nr-100-juli-2015.html

https://books.google.pl/books?id=tItEAQAAMAAJ&pg=PA347&lpg=PA347&dq=Gutschow+%26+Co&source=bl&ots=hL66zK1NLd&sig=ACfU3U3C117GwFcyX6uy1FUVt2ViLPP1BA&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwidp_SpkLvhAhXupIsKHVCxDPkQ6AEwAHoECAkQAQ#v=onepage&q=Gutschow%20%26%20Co&f=false

https://www.rechnen-ohne-strom.de/rechner-galerie/4-spezies-staffelwalze/tim-unitas/

Zdjęcia:
https://docplayer.org/53868401-I-f-h-b-internationales-forum-historische-buerowelt-e-v-historische-nr-100-juli-2015.html
https://docplayer.org/53868401-I-f-h-b-internationales-forum-historische-buerowelt-e-v-historische-nr-100-juli-2015.html

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.