http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Noc Muzeów, czyli... zobaczyć wszystko z bliska!

Wyróżniony Noc Muzeów, czyli... zobaczyć wszystko z bliska!

Od ponad 300 zdjęć pokazujących Gniezno na przestrzeni lat, poprzez zabawy i akcje artystyczne dla dzieci, aż do zwiedzania poszczególnych wystaw i oglądania z bliska każdego eksponatu, tak oto przebiegała Noc Muzeów w Gnieźnie, która tradycyjnie potrwała do samej północy.


To było kolejne, jedyne w całym roku zwiedzanie Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, które odbywało się w ramach Nocy Muzeów. W sobotę aż do północy całkiem sporo osób skorzystało z możliwości specjalnego i bezpłatnego jednocześnie oprowadzania po wystawach, które stało się niecodziennym spotkaniem z zabytkami. - W tej chwili jeszcze do 2 czerwca można zobaczyć u nas Kodeks Matyldy, czyli de facto jeden z najstarszych zabytków piśmiennictwa, który znajduje się obecnie na ziemiach polskich i który poświęcony jest bezpośrednio tym najwcześniejszym dziejom naszego państwa – przypomina dr Michał Bogacki, dyrektor MPPP w Gnieźnie. Rzeczywiście eksponat ten cieszył się dużym zainteresowaniem i oblężeniem. - To jest zabytek, który na co dzień jest w Dusseldorfie i tak na prawdę można oglądać go w Polsce po raz pierwszy bodajże od 1000 lat – zaznacza historyk.

Dla dzieci przygotowano nieco inną formę zwiedzania z przygodami. W jednej z sal na piętrze czekała na nich specjalna gra poświęcona postaci św. Wojciecha, ale to nie wszystko. - Jest to gra historyczna inspirowana życiem św. Wojciecha, a to wszystko za sprawą książki, która właśnie ukazała się. Jesteśmy dziś akurat w Gnieźnie, bo przecież to jest szczególne miasto – mówi Katarzyna Rabiega z Wydawnictwa św. Wojciecha w Poznaniu. - Ponadto muzeum ma obecnie specjalną wystawę poświęconą temu świętemu i oczywiście jest to dla nas szczególny czas, bo w tym roku świętujemy 1050. rocznicę Chrztu Polski i tego elementu nie mogło zabraknąć także na Nocy Muzeów – dodaje.

Książka „Święty Wojciech. Śladami Pierwszego Patrona Polski” jest skierowana przede wszystkim do dzieci z klas III-VI szkoły podstawowej. Można ją było nabyć podczas Nocy Muzeów w Gnieźnie, ale niebawem powinna być dostępna także we wszystkich księgarniach. - Napisana jest bardzo przystępnym językiem przez dwie nauczycielki ze Szczecina, panią Longinę Cywińską i Marię Frelę, które w formie podróży rodzinnej śladami św. Wojciecha zaznajamiają dzieci z postacią patrona Polski – tłumaczy K. Rabiega.

Jeszcze większym wzięciem cieszyła się akcja pod nazwą „Koronacja po raz pierwszy, po raz drugi – sprzedane!”, czyli wielkie malowanie obrazu na aukcję charytatywną. - Ta akcja polega na tym, że z dużego oryginalnego obrazu, który mamy u nas na wystawie i który przedstawia scenę ofiarowania korony Piastowi robimy dużą reprodukcję. Podzieliliśmy ten obraz na 24 części w formacie 2 metry x 1,30 m i uzyskaliśmy w ten sposób coś takiego, jak puzzle dla dorosłych. Cała nasza akcja malarska polega na tym, że zaprosiliśmy dzieci i rodziców do malowania kolejnych elementów tego obrazu – objaśnia Lidia Cześnik, konserwator zabytków w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, która opiekowała się tą akcją. - Cel jest ambitny, bo ten obraz będzie pokazywany 5 czerwca w czasie pikniku na Placu św. Wojciecha w Gnieźnie i w godz. 18.00 – 18.30 odbędzie się aukcja tego obrazu. Chcemy poprzez to wspomóc Stowarzyszenie „Żyrafa”, które zajmuje się dziećmi z chorobami nowotworowymi – przypomina.

Jak się szybko okazało, do udziału w tym trudnym zadaniu nikogo nie trzeba było namawiać, a szczególnie chętnie zgłaszały się do niego dzieci. - Wybraliśmy farby wodne, akrylowe. Malujemy z dziećmi, a więc to muszą być farby nietoksyczne, nieśmierdzące i szybko schnące, a także łatwo je można usunąć, jeżeli się pobrudzimy – wyjaśnia L.  Cześnik. Co więcej, poziom artystyczny wykonywanych kolejno fragmentów obrazu okazał się chyba niezły. - Bardzo miło  zaskoczyło nas zaangażowanie, bo nie spodziewaliśmy się, że już od godz. 17.00, jak tylko otworzyliśmy drzwi przyszły do nas małe dzieci i wszystkie sztalugi musieliśmy obniżyć do poziomu jak najniżej posadzki. Śmiejemy się teraz, że chyba jakieś nowe pokolenie artystów nam rośnie – stwierdza z zadowoleniem.

Największym zainteresowaniem wśród dorosłych cieszyła się tymczasem wystawa archiwalnych fotografii Gniezna pt. „Gniezno. Czy pamiętasz?”. Podczas Nocy Muzeów wystawą opiekowali się członkowie Klubu Przyjaciół Muzeum, którzy posiadają szczególną wiedzę na temat miasta, w którym żyją. - Połowa zdjęć to jest katedra, kościoły i główne ulice miasta, czyli: Chrobrego, Warszawska, Dąbrówki. Natomiast są też takie zdjęcia czy pocztówki, które pokazują albo mniej znane miejsca, albo jakieś ciekawe wydarzenia, np. spalony młyn Foltynowicza z lat 30., rozbiórka kamienicy po bombardowaniu w 1939 roku. Mamy ujęcia, które pokazują miasto zupełnie nieznane, można powiedzieć – opowiada Rafał Wichniewicz.

Mimo wszystko można jednak odnieść wrażenie, że Gniezno jakby wcale nie zmienia się na przestrzeni tych kilkunastu już przecież dziesiątek lat, które można oglądać na uwiecznionych fotografiach. - Z jednej strony przychodzą tu starsi ludzie, którzy patrzą na te najstarsze zdjęcia sprzed wojny i widzą miasto, w którym żyli ich dziadkowie i rodzice. Z drugiej strony podchodzą ludzie w wieku 20-30 lat i patrzą na zdjęcia związane z okresem PRL-u, bo dla nich to już jest historia. To jest dobrze widać, jak ta historia buduje się wokół nas, bo jedni mówią, że Gniezno kiedyś było piękne, ale jeśli będziemy szanowali to miasto, to za kolejne 30-40 lat ktoś będzie mówił, że to Gniezno 2016 roku też było piękne – uważa R. Wichniewicz.

Zwiedzający wyglądali na zadowolonych, co wydaje się najważniejsze. - Przyszedłem z żoną i dziećmi ponownie, bo rok temu już tutaj byliśmy na Nocy Muzeów – podsumowuje jedna ze spotkanych przez nas osób. - Na pewno możemy powiedzieć, że nic nie jest takie samo i z tego powodu chyba można pogratulować muzeum dobrze wymyślonej akcji. Dobrze, że można przyjść i zobaczyć to wszystko z bliska, a najbardziej Kodeks Matyldy cieszy oko i robi wrażenie. Tylko szkoda, że nie można go dotknąć i sobie przekartkować, ale to jest oczywiste, że nie można – przyznaje na koniec.

 

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.