http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Bomby, rakiety, pociski na wyciągnięcie ręki

Wyróżniony Bomby, rakiety, pociski na wyciągnięcie ręki

Miłośników uzbrojenia wojskowego zapraszamy na specjalną wystawę czasową, którą można podziwiać podczas trwającego właśnie weekendu wojskowego w gnieźnieńskiej parowozowni.


Od soboty gnieźnieńska parowozownia zaprasza do hali wachlarzowej, gdzie wystawiona została ekspozycja prezentująca w pigułce historię broni i amunicji. - Pomysł wynika z przypadającego na ten czas Święta Wojska Polskiego. Pozyskaliśmy od prywatnych kolekcjonerów: broń, amunicję, bomby, pociski, rakiety. Te eksponaty stanowią taką wystawę czasową w naszej parowozowni, gdyż zostały tylko wypożyczone. Myślę, że to jest atrakcja, bo możemy zobaczyć rzeczy, których na co dzień nie widzimy – zachwala ekspozycję Krzysztof Modrzejewski, prezes Gnieźnieńskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei. - Jest tego sporo: pociski od katiuszy, pociski moździerzowe, pociski miotające, bomby kasetonowe, zasobniki amunicyjne – wymienia najciekawsze.

Spośród wszystkich uprzednio zauważonych wyróżnia się także mundur żołnierza pruskiego, którego historia zatacza ostatecznie bardzo ciekawe koło. - W takich mundurach chodziła armia pruska także po ulicach Gniezna prawie 100 lat temu podczas I wojny światowej. W czasie powstania wielkopolskiego takie umundurowanie przeszło na stan polskiej armii, gdyż nasze wojsko nie miało wtedy swoich strojów. Potem, żeby rozróżniać te dwa mundury dokładano do nich czerwono-białe kokardy, które umieszczano na wysokości klatki piersiowej i do toczka, żeby zakryć ten znaczek pruski – mówi Michał Stępniewski z grupy rekonstrukcji historycznych „Dragon” z Gniezna, z którego prywatnej kolekcji wypożyczony został pokazywany mundur. - Takie mundury można nabyć na stronach dla rekonstruktorów historycznych. Za takie pełne umundurowanie zapłacić trzeba ok. 1 500 złotych – dodaje.

Następnie udajemy się do dalszej części wystawy i skupiamy uwagę na broni i amunicji, której cała ekspozycja jest poświęcona. - Tu są dwie bardzo charakterystyczne miny niemieckie z czasów II wojny światowej, które zakopywano w ziemi i wystarczyło naruszyć jeden z tych drucików, by spowodować wybuch – opowiada dalej nasz przewodnik. Trudno określić, ile tego typu min zdetonowało się podczas samej wojny i od tamtych czasów na ziemiach polskich. - One cały czas są jeszcze odnajdywane na terenach Polski, co jakiś czas słyszymy o tym w środkach masowego przekazu – nadmienia.

Po drugiej stronie prezentują się lufy od karabinów, które należały zarówno do wojska polskiego, jak również były na wyposażeniu żołnierzy niemieckich i włoskich. Dwie dostępne niemieckie lufy są nawet datowane na ok. 1890 rok. W dawnych czasach, gdy w broni kończyła się amunicja, to lufę zbrojono dodatkowo w bagnet, który służył także do walki wręcz. Najstarszy bagnet pruski na ekspozycji pochodzi z ok. 1915 roku.

Wreszcie tzw. broń ciężka i krótkie przypomnienie zasad jej działania. - Większe moździerze, które były zrzucane z samolotów posiadały zapalnik, gdy docierały do celu, wtedy iglica przebijała detonator i następował wybuch. Pociski odłamkowe i przeciwpancerne z kalibrem o średnicy 7,5 cm stosowane były w różnego rodzaju działach, a przede wszystkim w czołgu Pantera, którym posługiwało się np. wojsko III Rzeszy – tłumaczy oprowadzający.

Wystawę będzie można oglądać jeszcze w poniedziałek, 15 sierpnia w godz. 11.00 – 17.00 w tym samym czasie dostępne jest zwiedzanie całej parowozowni wraz z przewodnikiem. Ponadto przygotowano niecodzienną okazję do tego, by wziąć udział w czterech ciekawych prelekcjach poświęconych tematyce wojskowej (13.00 – „Pociągi pancerne i sztabowe”, 13.30 – „Działa kolejowe”, 14.00 – „Plan Otto – rola kolei w wojnie”, 14.30 – „Szaleństwa pola walki”).

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.