Opowiedzieli o podróży do Birmy

Wyróżniony Opowiedzieli o podróży do Birmy

Galina Krupa i Kajetan Gosławski są parą podróżników, a także życiowymi partnerami. Od jakiegoś czasu zafascynowani Azją, stopniowo odwiedzają różne państwa tego kontynentu. Na ich drodze pojawiła się Birma, o której szerzej dziś opowiedzieli. Teraz natomiast przygotowują wystawę fotograficzną, gdzie pokażą najciekawsze zakątki krajów azjatyckich.


Dziś była okazja spotkać w Gnieźnie podróżników, którzy zwiedzili ostatnio Azję, którą niebawem mają zamiar pokazać na wystawie fotograficznej. - Nasi goście odwiedzają nas już po raz trzeci, bo byli tutaj z wystawami i wykładami o Sumatrze i o islamie, a tym razem Birma, którą odwiedzili i dużo na temat buddyzmu. Birma jest krajem, w którym 98 proc. obywateli to właśnie buddyści – przypomina Dariusz Pilak, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Gnieźnie.

I choć Birma jest krajem ostatnio uczęszczanym przez liczne grupy turystów z całego świata, to oni zdecydowali się ten kraj przemierzyć innym szlakiem. – Byliśmy tam miesiąc i dzięki temu, że tego czasu było dużo, to udało się nam dotrzeć do takich miejsc można powiedzieć, poza szlakami turystycznymi – mówi Kajetan Gosławski, biolog, fotograf i podróżnik z Poznania. – Pojechaliśmy tam po to, aby odszukać tam taką etniczną mniejszość z plemienia Czim, które charakteryzuje się tym, że wszystkie kobiety, które należą do tego plemienia, tatuują sobie twarze. To jest taka zaszłość z dawnych czasów, jak król w XI wieku porywał kobiety do haremu i one właśnie w ten sposób unikały tych porwań. Później jednak stało się to takim niejako wyznacznikiem no piękna swoistego, bo te kobiety tak się wyróżniały, że mężczyźni zaczęli doszukiwać się w tym piękna i zaczęli brać takie kobiety za żony – tłumaczy podróżnik.

W czasach obecnych w tej części Birmy, którą odwiedzili zamieszkuj już tylko jedna grupa etniczna,  na którą składa się sześć plemion. – Każde z tych plemion charakteryzuje się takim osobliwym tatuażem, czyli te kobiety się różnią między sobą, choć nam wydaje się, że mają takie same twarze. To są tatuaże robione wciąż metodą permanentną, są trwałe i nie można ich zmyć – opowiada Galina Krupa, która jest fotografką pochodzącą z Rosji, od lat jednak mieszka w Poznaniu. – To się dzieje w warunkach mało higienicznych, czyli robi to kobieta fachowiec, która używa do tego celu liści, sadzy oraz trawy, tylko i wyłącznie. Przy pomocy tych rzeczy nanosi na twarz kobiety te tatuaże przy pomocy cierni jakiejś rośliny. Najpierw powstaje barwnik, który wprowadza poprzez nakłucie na twarz kobiety. Jest to bardzo bolesny zabieg, który jeszcze do tego trwa dość długo – dodaje.

Czym możemy być jeszcze zaskoczeni, gdy pojedziemy w podróż do Birmy. – Myślę, że możemy być zaskoczeni złotem będącym tam niemal wszędzie. Z jednej strony my wiemy, że to jest kraj biedny i że jest ta junta wojskowa itd. Z drugiej strony patrząc widzimy te świątynie, dachy i jaskinie, na każdym niemal kroku wszystko lśni od złota takiego czystego – zauważa K. Gosławski, który wyjaśnia skąd złoto w Birmie się wydobywa w tak dużych ilościach. – Myśmy zauważyli na jednej uliczce, że tam są takie klany rodzinne, które na jakiś podwórkach, bez zachowania jakichkolwiek przepisów typu BHP to złoto wyrabiają, to jest proces bardzo żmudny. Takie płatki złota potem sprzedawane są turystom albo eksportowane do innych krajów. Tymi płatkami często okleja się różne dachy czy wnętrza świątyni jako ofiarę. Tam złoto jest substytutem szlachetności, to się odnosi do samego Buddy i oni mają do złota ogromny szacunek – podsumowuje.

W niedalekiej przyszłości podróżnicy zamierzają stworzyć ekspozycję fotograficzną, na której chcą pokazać pewien wycinek odwiedzonych miejsc całej Azji, a cały projekt ma już nawet nazwę roboczą: „Zajrzeć do wnętrza Azji”. Wystawę najprawdopodobniej będzie okazja znów pokazać w MOK-u, dzięki dobrej współpracy podróżników z tą placówką. Być może będzie to miało miejsce za rok, jesienią. – Na pewno będzie to: Kambodża, Laos, Birma, Wietnam, Indonezja i myślimy jeszcze sobie nad Nepalem, ale ten projekt jest jeszcze przed realizacją – informuje G. Krupa.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.