http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Niezwykła lekcja o Armii Józefa Hallera

Wyróżniony Niezwykła lekcja o Armii Józefa Hallera

W środowe popołudnie tytułem otwarcia miejskich obchodów jubileuszu 100-lecia odzyskania przez Polską niepodległości miała miejsce prelekcja naukowa na temat Błękitnej Armii gen. Józefa Hallera. Po wykładzie była okazja obejrzeć uruchomioną dziś wystawę poświęconą Hallerczykom, która będzie czynna do końca listopada.


Armię Polską we Francji, którą nazwano potem „błękitną” zaczęto tworzyć późną wiosną w 1917 roku. Została zorganizowana z zaciągu polskich żołnierzy, którzy służyli podczas I wojny światowej w wojsku francuskim. Po jakimś czasie dowództwo w niej przejął z rąk francuskiego gen. Louisa Archinarda słynny Józef Haller, który jest uznawany przez niektórych najwybitniejszym wśród dowódców wojskowych w tamtych czasach.

W październiku 1918 roku, gdy armia już przyjechała do Polski, była jednostką najlepiej wyszkoloną wśród wszystkich tworzących Wojsko Polskie. – Wcześniej powinniśmy trochę powiedzieć o jej kontekście międzynarodowym, bo w 1917 roku, we Francji powstał Komitet Narodowy Polski, to było takie przedstawicielstwo, rząd emigracyjny, na czele z Romanem Dmowskim, ale to nie tylko Narodowi Demokraci, bo to są przedstawiciele różnych partii, którzy zostali uznani przez aliantów, przez kraje Ententy jako przedstawiciele państwa biorącego też udział w wojnie i w związku z tym, Komitet Narodowy Polski zwrócił się do Francuzów, żeby zorganizować taką własną siłę zbrojną – objaśnia prof. Janusz Karwat, historyk z Instytutu Kultury Europejskiej w Gnieźnie, który wygłosił swój wykład na temat hallerczyków.

Spotkanie zorganizowano w Miejskim Ośrodku Kultury w Gnieźnie. – Początkowo oczywiście śladowo występowali oficerowie czy generałowie pochodzenia polskiego, wszystko obsadzano początkowo oficerami francuskimi, ich było niemało, bo około 6 tysięcy na różnych szczeblach, ale też i Polacy tam byli, awansowano podoficerów na oficerów i w ten sposób powstała armia wyposażona w najnowszy sprzęt ówczesny, czyli takie pierwsze linie tych broni technicznych, tj. pułk pancerny: 120 wozów bojowych typu Renault 17 czy prawie 100 samolotów rozpoznawczych i co ważne, z tych wszystkich naszych formacji polskich miała największe nasycenie artylerią. To wszystko nam dali Francuzi, łącznie z mundurami, które mieli gdzieś na zbyciu w swoich magazynach i one były takie jasne, to był typowy błękit, a w słońcu to było prawie białe i tym się wyróżniało – zauważa wykładowca.

Ta armia zdążyła wziąć udział w I wojnie światowej, lipiec, sierpień, aż do października i w międzyczasie do niej przybywa ten generał Józef Haller, bo ten NKN szukał jakiegoś generała, żeby zrobić go naczelnikiem tego wojska, a nie było takiego. On spadł tym Narodowym Demokratom jak z nieba, to taki generał, mający piękną przeszłość, bo przez całą wojnę walczył i to nie z jednym, a ze wszystkimi zaborcami, reorganizował jednostki i w końcu Francuzi przywożą go do Paryża i zostaje wodzem naczelnym, awansuje, jest generałem broni trzygwiazdkowym. Od tego momentu rozpoczyna się dalsze organizowanie, intensywne szkolenie i to już mamy po 11 listopada zawieszenie broni, a ta armia miała być wykorzystana, bo był świetny plan Dmowskiego i Korfantego z Poznania, by armię wykorzystać na kierunku północnym, by ona okrętami francuskimi i angielskimi była desantowana w Gdańsku – podkreśla prof. Karwat.

Jakie zasługi można przypisać Błękitnej Armii gen Józefa Hallera? – Te zasługi są ogromne, i samego dowódcy, i jego żołnierzy, bo oni przyjechali w czasie najtrudniejszym, bo to jest kwiecień i maj 1919. Wtedy prowadzimy uciążliwe walki w Małopolsce Wschodniej z oddziałami ukraińskimi, to jest Wołyń na wschód od Lwowa, a dalej napierają od lata bolszewicy i tu oddziały, dywizje hallerowskie były najważniejsze, bo Piłsudski nie dysponował taką ilością wojska – tłumaczy prelegent, wskazując ostatecznie na fenomen tego wielkiego dowódcy, który często jest niedoceniany przez historię.

– Później podczas tej wojny z bolszewikami i już wcześniej, Haller dowodzi różnymi frontami. Dziś mówimy o Bitwie Warszawskiej, ale nawet historycy tego jakoś nie zauważają, że będąc dowódcą frontu północno-wschodniego, Haller opóźnił napór Armii Czerwonej na Warszawę na dobre dwa tygodnie, tu przed Brześciem na Polesiu. On pozwolił się wycofać wtedy tamtym w miarę regularnym oddziałom i związać ich walką i to były te dwa tygodnie, a może nawet i trzy, tak potrzebne na zreorganizowanie tego frontu do obrony na linii Wisły – podsumowuje.

Po wykładzie prof. Janusza Karwata była okazja obejrzeć uruchomioną dziś wystawę poświęconą hallerczykom, która będzie czynna do końca listopada w Dużej Galerii MOK-u. Na ekspozycji jest prezentowanych 29 fotografii pochodzących z Narodowego Muzeum Francuskiego, a dołączone do nich opisy tworzą idealne uzupełnienie do wysłuchanej dziś opowieści.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.