http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Dlaczego nie potrafimy świętować?

Wyróżniony Dlaczego nie potrafimy świętować?

Powyższe pytanie powinno brzmieć: „dlaczego Gniezno nie potrafi świętować i zarabiać na swojej historii”? To niemalże ogólnopolska abstrakcja – przecież przeszłość odeszła, a na minionym, zbagatelizowanym niegdyś przez kroniki i annały głównego nurtu, nie można niczego zbudować, a tym bardziej zarobić, prawda? Nieprawda.


W tym miejscu można by przytoczyć setkę przykładów, jak prowincjonalne opłotki zbijają kapitał na epizodach: gdzieś w okolicy jakiś generał, podstarzały, miał kochankę, młódkę, gdzie indziej, owa młódka miała innego kochanka, przypadkiem (tylko takie ceni i lubi historia oraz histeria zbiorowa) ów kochanek był marnej jakości poetą, ale napisał jeden wierszyk, który stał się kanwą pewnej popularnej pieśni, śpiewanej przed każdą potyczką. I tak oto prowincjonalne opłotki, bez wytykania zazdrośnie paluszkami, mitologizują przeszłość, dzięki czemu ich narracja jest w stanie się przebić, a nasza? Wciąż tkwi w tym samym miejscu, od dawna, przy kołodzieju, Piastach i świętym. A wystarczy wspomnieć rok 2018, obecnie kończący się, aby prześledzić kilka rocznic, zupełnie zignorowanych. Dlaczego?

1010. rocznica...
wybudowania w Gnieźnie mauzoleum Braci Męczenników
Niby nic wielkiego, pierwsi Polacy zostają świętymi... Kraków zapewne wykorzystałby to w promocji i marketingu, może nawet Inowrocław. Ale mauzoleum, założone przez Bolesława Chrobrego w Gnieźnie w 1008 r., dla pięciu świętych, to za wiele. Jeden, może jeszcze do zapamiętania, ale pięciu? Czyż nie warto się dzielić? Więc dzielimy się, łaskawie, ciszą...

Na marginesie: bracia pochowani niegdyś w Gnieźnie: Włosi: przeor Benedykt i Jan oraz Polacy: Izzak i Mateusz, rodzeni bracia oraz Krystyn, brat-laik, zostali zamordowani 10 listopada 1003 r. przez grupę rabusiów. Do naszych czasów zachowała się inskrypcja nagrobna z obecnie najstarszym znanym wierszem w Polsce odkryta w podziemiach katedry gnieźnieńskiej w 1959 r. Wg Brygidy Kürbis inskrypcja pochodzi prawdopodobnie z początku XI w. i związana jest z kultem relikwii trzech spośród Pięciu Braci Męczenników.

Posłuchajmy zatem tego średniowiecznego epitafium, odtworzonego przez wybitną badaczkę:

    INSKRYPCJA GNIEŹNIEŃSKA zwana OSSA TRIUM
    KOŚCI TRZECH BRAci kryje ten ziemski grób,
    TRZYKROTNA czysta OFIARA ZAKONNEJ WSPÓLNOTY                                                
    powiększona o ofiarę dwóch,
    TY KTÓRY to CZYTASZ, przechodniu, o WYDARtych                                                       
    ŚMIERCI [ościeniem],
    DLATEGO DUSZE ICH KRÓLOWI niebios powierz,

Inskrypcja gnieźnieńska liczyła zapewne 5 heksametrów, ostatni piąty uległ niemalże całkowitemu zniszczeniu. Napis łaciński wykonany majuskułą kapitałową i uncjową znajduje się na uszkodzonej wylewce gipsowej.

Bracia pochowani niegdyś w Gnieźnie zostali zamordowani w wigilię św. Marcina, w poczet świętych zaliczył ich papież Jan XVIII w 1004 r. Kult rozszerzył się niebawem dzięki Brunonowi z Querfurtu (974-1009), który ok. 1008 r. napisał Żywot Pięciu Braci Męczenników. Po kradzieży relikwii św. Braci Męczenników z Gniezna przez księcia Brzetysława w 1038 r., kult braci rozszerzył się na ówczesne Czechy i Morawy.

Dziś Gniezno zapomniało swoich Braci Męczenników, choć jeszcze w XIX w., znany poeta i tłumacz, przyjaciel Norwida - Antoni Czajkowski (1816-1873), w swojej „Legendzie z czasów Bolesława Chrobrego” wspominał, jak: ...Świętych ciała / W Gnieźnie, wśród cudów, Wielkopolska uwielbiała...

1010. rocznica...
zwycięskiej wyprawy Bolesława Chrobrego na Ruś
Pierwszy raz, oficjalnie, daliśmy łupnia sąsiadom ze Wschodu. Dziś cieszyć się nie wypada, niepolitycznie. I co z tego, że wygraliśmy, że wielu gnieźnian zginęło. Zmienił się wszak kontekst, geopolityczny. Więc dzielimy się, łaskawie, od dawna. Wiadomo czym, ciii...

Na marginesie: zwycięstwo królowi, według legendy, miał przepowiedzieć pewien gnieźnianin, o którym pisał niegdyś przedwcześnie zmarły poeta Tymon Zaborowski (1799-1828) w dziele „GRÓB ŚWIĘTEGO WOJCIECHA”:

    Krył się w Gnieźnie pomiędzy miejskiemi młodziany,
    Młodzieniec i z imienia i z rodu nieznany;
    On to ma być wybawcą całego narodu!
    I krewnych i rodziców stracił jeszcze z młodu...

A męstwo samych gnieźnian opiewał utalentowany poeta Klemens Podwysocki (1832-1903), genialny tłumacz literatury francuskiej:

    Tam, w słońcu błyszczące
    Lwy z Gniezna. Tysiąc pięćset, w łuskowej są zbroi,
    A pięć tysięcy jazdy, zwanej lekką. – Z Gniezna,
    Kto na boje wychodzi, wiedzą o tem swoi
    I obcy, tnie od ucha i litości nie zna...

980. rocznica...
obrony Gniezna przed wojskami księcia Brzetysława czeskiego
Tam zwycięstwo, tu porażka. Na znak protestu porządni gnieźnianie od tysiąca lat nie piją piwa praskiego na Kareji.

Na marginesie: zachował się wzruszający wiersz Anonima gnieźnieńskiego pt.„Na obronę królewskiej stolicy i porwanie części wojciechowych kości”. Przytaczam go w całości, bo warto, choćby poprzez literaturę, oddać pamięć dawnym obrońcom Gniezna:

        Książątko Brzetyslawiątko
        Chwały chciałoby jak lwiątko.
        Już knuje z czeskimi pany
        Zbić stolec niepokonany.

        Chodźże psie pod nasze miecze,
        Zaraz mięso twe usiecze,
        Zaraz spuścim tobie smołę
        Patrzać jak twe zbroje gołe.

        Brzetyslaw jednak przezorny,
        Wychłoszcze lud niepokorny,
        Już zbiera dzikie Niemczyki,
        Podbija puste zamczyki.

        Stolicy ci nie oddamy,
        Za złoto nie odsprzedamy,
        Twoich machin sie nie boim,
        Z wielkim ogniem sie oswoim.

        Na nic twoje gromkie hurmy,
        Na nic twoje gromkie surmy,
        Wiela przygnał tu rycerza,
        Wbijać będziem do pancerza.

        ...

        A gdy bramy już rozwarte,
        Ogień pali pisma kartę,
        Płonie króla biblioteka,
        Plemiennik z miasta ucieka.

        Jeszcze w zamku stawim opór,
        Zanim dobije nas topór.
        A gdy zgon przyjdzie na ciała,
        Zleje z nieba sie nam chwała.

        Zapamiętaj mieszczku drogi,
        Umieralim cni, bez trwogi.
        Z ognia wskrzeszcie nowy stolec,
        Będzie jak cierniowy kolec.

        Jeszcze większa chwała miastu
        Za apostołów dwunastu.
        Wyjdzie z gniazda Lecha sława
        Równa chrobrym Bolesława.    

890. rocznica...
gnieźnieńskiej misji św. Ottona z Bambergu
Minęło kolejne sto lat, Gniezno po ciężkich trudach odbudowy wróciło na mapę europejskich ośrodków władzy i kultury. Św. Otton z Bambergu, ten sam, który był pierwszym znanym z imienia rektorem gnieźnieńskiej Szkoły Katedralnej (najstarszej w Polsce, powstałej krótko po roku tysięcznym), który temu miasto poświęcił niemalże pięć lat swojego życia – wyruszył z Gniezna na północ, dzięki czemu ochrzcił pokojowo (w tamtych czasach to nie było takie oczywiste) ponad 40.000 Prusów, a później przyłączono Pomorze do Polski. Dlaczego więc nikt go w Gnieźnie dzisiaj nie pamięta? I tu znowu - dzielimy się, łaskawie. Ciszą.

870. rocznica...
śmierci abp gnieźnieńskiego Jakuba ze Żnina, pierwszego znanego z imienia polskiego poety piszącego po łacinie
Wszak w Gnieźnie poetów jak mrowie...

700. rocznica...
wywiezienia z Gniezna do Krakowa insygniów królewskich, by koronować na króla Władysława Łokietka
Przez niemalże 293 lata Gniezno było najważniejszym miastem w królestwie, w którym, z nieznacznymi przerwami, przechowywano w skarbcu insygnia królewskie.

Na marginesie: pytanie do Poznania: jeśli miejsce przechowywania korony i berła pierwszych polskich królów nie jest atrybutem Stolicy, to co nim jest?

560. rocznica...
bulli papieża Piusa II potwierdzającej uposażenie dla gnieźnieńskich profesorów teologii i prawa kanonicznego, wykładowców Szkoły Katedralnej
Ech, aż chciałoby się zachichotać – jakie środowisko akademickie miasta, takie świętowanie rocznic...

500. rocznica...
rozpoczęcia budowy w Gnieźnie renesansowego zamku arcybiskupiego przez prymasa Jana Łaskiego
Cóż za paradoks. Ostatnie relikty zamku prymasowskiego znajdują się w jednym z budynków kościelnych, w podpiwniczeniu. Mury, pamiętające wybitnego dyplomatę, Łaskiego, zasłużonego dla polskiej racji stanu, zniszczone ostatecznie przez Prusaków, dzisiaj ukryte są przed resztą świata, przed turystami, regionalistami, miłośnikami historii i kultury...
Ech, aż chciałoby się zacytować genialnego Fridricha Schillera: Spodziewać śmiele możesz się wszystkiego po sercu Rzeczypospolitej...

Na marginesie: wykonanie zamku gnieźnieńskiego powierzono architektowi, Janowi Wysockiemu. Zamek spłonął w 1617 r., odbudowany, ostatecznie został rozebrany w 1831 r. Warto dodać, że jeszcze w latach 1518-1523 abp Jan Łaski wzniósł przy katedrze kaplicę św. Stanisława, pierwszą renesansową realizację architektoniczną w Polsce.

420. rocznica...
podpisania przez abp Stanisława Karnkowskiego pierwszego dekretu o powołaniu w Gnieźnie uczelni teologicznej – Seminarium Duchownego
Niegdyś pisałem już o tym, o wspaniałych, nierzadko wybitnych na przestrzeni wieków twórcach tej uczelni, z nadzieją, że powstanie choćby tablica pamiątkowa gnieźnieńskich rektorów Seminarium Duchownego. Ale... mija czas, i... dzielimy się, łaskawie, ciszą.

250. rocznica...
restytuowania województwa gnieźnieńskiego, istniejącego do końca I Rzeczypospolitej

250. rocznica...
pierwszego w Wielkopolsce starcia konfederatów barskich z Rosjanami
Gniezno 24 kwietnia 1768 r. – tę datę powinni znać wszyscy. Gnieźnianie łupnęli Rosjan. Gnieźnieńska szlachta i liczne mieszczaństwo, niezadowolona z wyboru nowego wojewody, gruchnęła hurmem na kozaków, którzy sami sprowokowali atak. Gnieźnianie wygrali po pierwszej bitewce. A później piękna historia: konfederaci barscy walczący z przeważającą siłą wroga, idylliczni, niemalże romantyczni, i jeszcze legendarny rzeźnik Jan Nepomucen Morawski z Gniezna (ur. 1744), znany pułkownik, o którym krążyły po Polsce pieśni: Rzeźnik z Gniezna Jan Morawski mężnie się wsławił, /O mało, że on Polski sam jeden nie zbawił...

Na marginesie: a jak wyglądała sprawa naprawdę, widziana przez naocznych świadków? Wydarzenia te opisuje „Kroniczka rezydencji Karmelitów Trzewiczkowych w Poznaniu”:
Mieszczanie poznańscy powitali powracających z Gniezna, bowiem Najdostojniejszy [August] Sułkowski, książę na Bielsku, książę Świętego Cesarstwa Rzymskiego, z postanowienia sejmu odbywanego w bieżącym roku w Warszawie mianowany wojewodą gnieźnieńskim, objął urząd po uroczystym ingresie, wyznaczonym przed świętem św. Wojciecha. Najznakomitsi oficjałowie nowo utworzonego województwa, a mianowicie [Aleksander Gurowski] podkomorzy i sędziowie ziemscy [Józef Radzimiński sędzia, Piotr Korytkowski podsędek] z [Hermenegildem Chrzanowskim] pisarzem, starali się objąć władzę, lecz szlachta województwa kaliskiego gwałtownie sprzeciwiła się przez swe manifesty, ponieważ postanowienie sejmowe nie zostało oblatowane w aktach grodzkich gnieźnieńskich. Sprowadzeni z powodu wspomnianego wyżej wydarzenia huzarzy rosyjscy i kozacy, widząc niezadowolony tłum szlachty, zebranej w Gnieźnie na zwykle odbywanym przed świętem św. Wojciecha jarmarku, uderzyli nań zbrojnie, sądząc, iż szlachta zamierza zawiązać jakowąś konfederację. Szlachta zaś, razem z ludem, który się do niej przyłączył, wybornie się obroniła. Po obydwu stronach było wielu rannych oraz kilku zabitych.

Należy pamiętać, iż marszałkiem konfederacji barskiej od 1767 r. był Józef Drogosław Skórzewski (zm. po 1805), ostatni starosta gnieźnieński w latach 1781-93, kawaler św. Stanisława. Natomiast, jak przypuszcza część historyków, samo starcie konfederatów w Gnieźnie mogło odbyć się z inspiracji Augustyna Jana Miaskowskiego (ur. 1740), późniejszego rotmistrza, więzionego w jednej celi z Morawskim. Miaskowski to pierwszy znany w historii Gniezna Sybirak (3,5 roku w Tobolsku), skąd w 1774 r. wrócił do Polski i osiedlając się w Gnieźnie gospodarzył w dobrach starostwa gnieźnieńskiego. W aktach występował jako podstarości gnieźnieński.

210. rocznica...
śmierci Jana Albertrandiego (1731-1808)
O tym duchownym, tłumaczu, pisarzu, poecie, archiwiście, badaczu przeszłości, przyjacielu ostatniego króla Polski, spolszczonym Włochu, jednym z najwybitniejszych gnieźnian w historii miasta pisałem jakiś czas temu...

Może za kolejne 200 lat Gniezno będzie stać na choćby skromną tabliczkę upamiętniającą Albertrandiego, który temu miastu poświęcił bez mała dziesięć lat swojego twórczego życia.

170. rocznica...
udziału Gnieźnian w Powstaniu Wielkopolskim 1848
Duzi chłopcy ponoć (wersja opcjonalna) nie utyskują. Ale jak nie utyskiwać, lamentować, drzeć szaty (lub szatki, wersja opcjonalna) nad wydarzeniem ważnym, istotnym w historii Gniezna, gdy najlepsze córy i synowie miasta oddali lub poświęcali swoje życia za Polskę, w zbrojnym powstaniu które musiało się skończyć klęską, a poeci, jak Karol Ney, Stanisław Maroński czy poetki, jak Maria Springer, na kruchym papierze, przetartą stalówką, kreślili sonety, elegie, pieśni i poematy? Gniezno posiada wspaniałą literaturę z tamtych lat, dotychczas niewydaną w zwartym druku, monografii. Springer, Ney, Maroński. Cisza tu po nich. I po tych, dla których te słowa miały głęboki sens:
    [---]
    Kwiat wolności zaszczepiony
    Bujnie wzrośnie – zazieleni.
    Niech się ostrzą wrogów szpony,
    Niech się hydra złością pieni -
    Kiedy kraju lud tak silny -
    Co z radością na śmierć leci -
    Wtedy cel nie będzie mylny -
    Wolna gwiazda wnet zaświeci.
    Wielkać krwi i łez mogiła,
    Wielkać nędza tej krainy -
    Lecz mi wierzcie Polskie syny:
    JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA.


* * *

Już niebawem rok 2019. Kolejne rocznice... Obyśmy potrafili mądrze świętować przeszłość. Z pożytkiem dla współczesności i przyszłości. Czego Państwu, oraz sobie, życzę.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.