Logo
Wydrukuj tę stronę

Walka z wiatrakami

Wyróżniony Walka z wiatrakami

Popularne powiedzonko będące synonimem bezsensownej walki, wywiedzione z kultowej powieści Cervantesa o przygodach don Kichota z Manczy, słabo się broni wobec faktu, że walkę z każdym wiatrakiem, mógł bez trudu wygrać nawet jego prymitywny giermek. Walki o której ja chcę napisać, wygrać się nie da, bez usunięcia głównej przyczyny problemu. Po co ją  więc toczyć?


Mój ś. p. ojciec często przytaczał słowa swojego sąsiada - Niemca, który mieszkał przed wojną w Czerniejewie i na widok postępków młodych hitlerowców po ich wkroczeniu do naszego miasta mawiał: „Z Panem Bogiem nikt jeszcze nie wygrał”. To, że miał rację, okazało się dość szybko. Rzecz w tym, że nie każdy w Boga wierzy. Ale, nic to, bo laicka wersja tej samej sentencji  powiada, że nikt jeszcze nie wygra z prawami natury. Jak więc zrozumieć postawę ludzi, którzy za swoje credo życiowe uznają wiarę w tegoż Boga i jednocześnie jawnie sprzeciwiają się Jego woli wyrażonej jasno w świętej księdze będącej fundamentem religii którą sami głoszą! Księga Rodzaju w rozdziale 9 mówi jasno: „Wy zaś bądźcie płodni i mnóżcie się; zaludnijcie  Ziemię i miejcie nad nią władzę”.

Wczoraj w Watykanie zakończył się Szczyt poświęcony pedofilii w Kościele. To, że samo stwierdzenie takiego problemu w łonie tej Instytucji, zaprzecza wszystkiemu, co ma jakikolwiek związek z jej fundamentem - czyli Biblią Świętą, jest sprawą oczywistą. Ale jak wielkie jest oddalenie tej niewyobrażalnej obrzydliwości od prostego nakazu Boga mówiącego do mężczyzny, aby ten opuścił dom rodzinny i połączył się z kobietą tak ściśle, ze oboje staną się jednym ciałem i dadzą życie nowemu pokoleniu ludzi - każdy musi sobie sam odpowiedzieć…

Ja wiem, ze zaraz zgłosi się tutaj wielu filozofów i adwokatów tezy, że nakazany kapłanom celibat, nie ma ze sprawą pedofilii nic wspólnego, bo to i tamto, a nawet coś jeszcze. Oczywiście że na poparcie każdej tezy można przytoczyć wiele argumentów i ja nie zamierzam się z nikim licytować na żadne przewagi chociażby dlatego, ze kardynalny argument wskazujący na „wolę Bożą” wskazałem na samym początku, a każdy zakaz zawsze doczeka się tysiąca form jego ominięcia i to bez dwóch zdań. Nawet prosty obowiązek przestrzegania celibatu – o innych sposobach rozładowania napięć z niego wynikających nie wspominając. Pewien ksiądz wyraził mi bardzo prosto i zgodnie z doktryną jak to jest możliwe mówiąc wprost: „my, kapłani diecezjalni, czystości nie ślubujemy, a celibat, to tylko bezżeństwo”. Czy ktoś zaprzeczy temu, że ksiądz proboszcz nie skłamał? Ale czy to szczere i prawdziwe stwierdzenie rozwiązuje problem zaprzeczenia woli bożej dotykającej tych ludzi? Ja uważam, że nie i sam - wcale ich nie szukając -  poznałem troje kapłanów oraz jednego kandydata na księdza, którzy porzucili stan duchowny dla kobiety. O tym zaś, co o innych się mówi, wcale nie wspominam.

Można organizować kolejne Szczyty i wprowadzać rozmaite zakazy i nakazy, ale jeżeli zjawisko dotyka nie tylko szeregowych dobrodziejów, ale i najbliższych współpracowników papieża, oraz najwyższych hierarchów, czyli decydentów, to cała akcja staje się zwykłą komedią i jest tylko kolejnym dowodem na to, że z wolą bożą nikt nie wygrał i nie wygra dlatego, że dopóki będzie przyczyna, będą i jej skutki.
Informacjelokalne.pl