http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Herbata z cytryną i imbirem

Wyróżniony Herbata z cytryną i imbirem

Politycy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że część z nas, obywateli nie sprawdza, nie pyta i nie analizuje. Prowadząc kampanię wyborczą, zabiegają przede wszystkim o głosy niezdecydowanych. I tak jak przy złym wyborze książki, co najwyżej stracimy kilka godzin cennego niczym złoto czasu, tak w polityce tracimy już więcej. Być może, kiedyś będziemy mieć polityków na tyle mądrych i odpowiedzialnych, by wyborca nie musiał interesować się polityką. Ile wtedy będzie czasu na czytanie... Czytanie książek oczywiście.


Wybory towarzyszą nam codziennie. Czasami są łatwe, innym razem spędzają sen z powiek. Bywa, że sami jesteśmy opcją, wyborem – prawą albo lewą stroną. No cóż, życie. Wybory parlamentarne już 13 października, ale bez obaw, nie będę agitować. Świadoma obywatelskiej powinności wybieram opcję, „pójdę” i tylko do tego zachęcam. Znowu piszę – po prostu – o książkach.

Wiadomo, przy wyborach tych książkowych, też jest potrzebne rozeznanie. Czytelnik podobnie jak Wyborca, bywa bezradny, wobec tego co mu podsuwają pod nos zawalone pod sufity „sklepowe półki”. Promocja czytelnictwa polega na nieustannym gadaniu o książkach właśnie. Mówi się z entuzjazmem z przekonaniem, z pogardą, z prawem do dyskusji o nich. Można się nawet pokłócić. Po to są książki, by wywoływać emocje.

„Życie ludzkie dzieje się tylko raz i dlatego nigdy nie będziemy mogli stwierdzić, która z naszych decyzji była słuszna, a która zła, ponieważ w danej sytuacji mogliśmy decydować tylko jeden raz. Nie dano nam żadnego drugiego, trzeciego, czwartego życia, abyśmy mogli porównać konsekwencje różnych decyzji”. To słowa z „Nieznośnej lekkości bytu” Milana Kundery, które dobrze tutaj pasują, choć nie stawiam wyboru książki z półki, na równi z wyborem ważącym o życiu.
 
Nie dalej jak w połowie września, miałam wielką przyjemność poznać Magdalenę Witkiewicz, bardzo popularną pisarkę powieści obyczajowych. Jak sama o sobie mówi, jest specjalistką od szczęśliwych zakończeń i to już duża podpowiedź, czego czytelnik może oczekiwać sięgając po jej książki. Jedno jest pewne i będę to uporczywie powtarzać. Bezpośredni kontakt z autorem i rozmowa na temat napisanych przez niego książek, zmienia nastawienie do lektury. Siła pozytywnych emocji płynąca z książek Magdaleny Witkiewicz sprawia, że czytane, są jak plastry na dolegliwości duszy. „Jeszcze się kiedyś spotkamy”, to urzekająca lektura o wielkiej miłości z II wojną światową w tle. Jednocześnie, jest to historia o życiowych wyborach i tajemnicach i jeszcze o tym, że w życiu niekoniecznie udaje się zamieść rodzinne sekrety w kąt zapomnienia. Doskonałe połączenie historii ze współczesnością i jeszcze ważna myśl, o tym jak losy naszych przodków i konsekwencje ich decyzji wpływają na nasze życie. O tym, że jest to najlepsza książka Witkiewicz wspomniała królowa polskiego kryminału Katarzyna Bonda, tak więc, coś jest na rzeczy. Kto lubi historie o miłości, do których pasuje ciepły koc i herbata z cytryną i imbirem, niech czyta i dzieli się swoimi przeżyciami w komentarzach.

Popularnym trendem jest łączenie sił przez pisarzy. W duetach powstają naprawdę ciekawe powieści. Magdalena Witkiewicz znana z happy-endów i Stefan Darda – pisarz uznawany za arcymistrza grozy na polskim rynku wydawniczym – stworzyli ciekawe połączenie powieści obyczajowej i thrillera. Mamy małżeństwo Moniki i Macieja w głębokim kryzysie. Oboje szukają ratunku dla swojego związku. Pakują plecaki i jadą do pensjonatu w leśnej głuszy. I robi się fajnie. Mroczny klimat z tajemnicami i demonami przeszłości. Oczywiście sytuacja komplikuje się coraz bardziej. Autorzy podsycają napięcie serwując czytelnikowi serię trudnych do wyjaśnienia i niepokojących zdarzeń, które przeplatają się z przerażającymi wspomnieniami o krwawych zbrodniach z przeszłości. Jest dreszcz niepokoju, jest namiętność i zdrada i prawie jak w prawdziwym życiu, nie ma zadośćuczynienia – niestety.

„Czerń i Purpura” Wojciecha Dutki to oparta na faktach opowieść o miłości dwudziestoletniej, słowackiej Żydówki i austriackiego esesmana w obozie Auschwitz. Ich losy splatają się podczas urodzinowego przyjęcia. On świętuje, ona rozpaczliwie próbuje walczyć o przetrwanie.
Trafiłam na tę powieść dopiero teraz, po 6 latach od jej pierwszego wydania. Jestem pewna, że zdobędzie nowych czytelników i zataczać będzie coraz szersze kręgi. Przedstawiona historia jest przede wszystkim zapisem okrutnej historii. Ukazuje przebieg i konsekwencje Zagłady jako jednego z najważniejszych wydarzeń XX wieku. Książka nie jest dokumentem, ale doskonale portretuje obóz Auschwitz w tle historii fikcyjnych postaci Franza Weimerta i Mileny Zinger. Wojciech Dutka napisał powieść tak straszną, tak przejmującą i tak okrutną i mimo to, jest to książka o miłości, która nie miała, bo nie mogła mieć żadnych seksualnych skojarzeń. Jest to książka o prześladowaniach Żydów o horrorze życia w obozie. O tym, że nie wszystko bywa czarno-białe. Strażnik w Auschwitz, żołnierz SS, przestępca i morderca był też wybawicielem. Książka ta zdecydowanie nie ma nic wspólnego z tak zwanym „romansem obozowym”. Jest piękna, refleksyjna i wartościowa.

Dokonując wyborów, tych książkowych, można trafić źle. Jenny Blackhurst autorka thrillerów psychologicznych zwróciła moją uwagę podczas spotkania z czytelnikami na tegorocznym Festiwalu Kryminału Granda w Poznaniu. Świetna rozmowa o silnych bohaterkach, które stoją na równi z mężczyznami, skusiła mnie do sięgnięcia po najnowszą książkę Blackhurst „Noc, kiedy umarłam”. Panna młoda skacze z klifu. Ginie. Potem okazuje się, że ktoś ma wątpliwości, co do skutku śmiertelnego, a ktoś nie. Mroczny klimat, i zakończenie nie pozostawiające odrobiny przestrzeni na refleksję. Tyle. Powtórzę. Rozmowa z autorką bardzo interesująca, książka mniej.

Wojciech Chmielarz i „Rana”. No i co, czytelniku? Bierzesz w ciemno, prawda? Premiera 14 sierpnia 2019 roku. Po wspaniałym „Żmijowisku” z zachęcającą perspektywą adaptacji filmowej ryzyko nietrafionej lektury jest niewielkie. W mojej ocenie, książka dotyka wrażliwej struny – rodzicielstwa i bezradności dziecka wobec dorosłego i tym do mnie trafia. Pokazuje jak ważny jest dom rodzinny. Ciepło, bezpieczeństwo i szacunek. Co się dzieje, gdy młody, wrażliwy umysł doznaje tylko upokorzenia, strachu i bólu – nie tylko fizycznego? Powstają rany… Chmielarz kreśli genezę zła, zabiera czytelnika w sam środek piekła. Wątek kryminalny osadzony w środowisku szkolnym wciąga od początku. Polecam wszystkim miłośnikom dobrego kryminału.

Wiem czego oczekuję od literatury, którą wybieram i którą czytam. Co do polityki, życzę sobie i Państwu byśmy w zgodzie z sobą, dokonali takiego wyboru, który będzie gwarantem stabilizacji instytucji demokratycznego państwa.

Magdalena Witkiewicz „Jeszcze się kiedyś spotkamy”, Wydawnictwo Filia, 2019;
Magdalena Witkiewicz, Stefan Darda „Cymanowski Młyn”, Wydawnictwo Filia, 2019;
Wojciech Dudka „Czerń i purpura”, Wydawnictwo Albatros, 2019;
Jenny Blackhurst „Noc, kiedy umarła”, Wydawnictwo Albatros, 2019;
Wojciech Chmielarz „Rana”, Wydawnictwo Marginesy, 2019.



Więcej w tej kategorii: « Październik Niebo dla naiwnych »

3 komentarzy

  • kassaro
    kassaro środa, 06, listopad 2019 09:28 Link do komentarza Raportuj

    Trzymajcie - http.... pasja-do-pisania-pozwolila-mi-znalezc-w-sobie-determinacje-rozmowa-z-jenny-blackhurst-w227/ To właśnie o tej Jenny. Twórczyni thillerów psychologicznych jest mega normalną babką, która ma pomysł na siebie i której czytanie jest po prostu przyjemnością. Moim zdaniem mistrzyni jeśli chodzi o współczesnych autorów z tej tematyki.

  • Chris
    Chris piątek, 04, październik 2019 13:22 Link do komentarza Raportuj

    W bardzo ciekawy i prosty sposób zachęca Pani do czytania książek. Bardzo mi się to podoba. Czekam na kolejne recenzje.

  • Olo
    Olo czwartek, 03, październik 2019 10:51 Link do komentarza Raportuj

    Chmielarza się zawsze dobrze czyta. Pozdrawiam

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.