http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Syndrom Dziekanki

Wyróżniony Syndrom Dziekanki

Pisałem już kiedyś o tym, i to wcale nie tak dawno zresztą, że z początkami Gniezna wcale nie było tak jak nam się zdaje i jak wszyscy wokół powtarzają. Wyświechtane bajdy o Lechu, Czechu, Rusie oraz białym orle na mocarnym dębie, na dzisiejszym Wzgórzu Lecha, to zwykła bujda na resorach i należy je po prostu włożyć między bajki. Ot co!


Prawda jest bowiem zdecydowanie bardziej prozaiczna, banalna i okrutna. Otóż, na początku była Dziekanka. I Dziekanką był szpital, a szpitalem była Dziekanka. Przybytek ów odnosił znaczące sukcesy, więc podleczeni pacjenci opuszczający przyjazne mury Dziekanki, a nie chcąc rozstawać się ze swoimi psychiatrami, osiedlali się u podnóża szpitala, żeby – w razie czego oczywiście – byli zawsze w pobliżu. Z czasem założyli więc gród, potem miasto, a nieco później nazwali je Gniezno. Jeszcze później co bystrzejsi byli pensjonariusze szpitala wymyślili bajeczkę o Lechu, Czechu i Rusie, potężnym dębie z orlim gniazdem itp. bajeczki.

Niestety, syndrom Dziekanki prześladuje pierwszą stolicę od jej zarania do dnia dzisiejszego, z górą już grubo ponad tysiąc lat. Przykładów potwierdzających tę tezę jest mnóstwo i - niestety - ciągle dochodzą nowe. Najbardziej znany i wyświechtany to oczywiście nieszczęsna „obwodnica”, zwana od niedawna Trasą Zjazdu Gnieźnieńskiego (dawniej: Trasa 40 – lecia PRL), która prowadzi przez sam środek miasta. Co by tu nie powiedzieć, jak na obwodnicę to naprawdę niezwykle nowatorskie rozwiązanie. Stan tejże, nieustannie remontowanej trasy także tchnie „dziekańską myślą techniczną”, tak samo zresztą jak pomysł jej budowy na podmokłym i bagnistym gruncie.

Innym, równie powszechnie znanym syndromem Dziekanki, są nazwy niektórych gnieźnieńskich ulic. Niby wszystko w najlepszym porządku, a tak naprawdę to istny „węzeł... dziekański”. Ciągle mamy przecież w Grodzie Lecha ulicę Pstrowskiego czy Plac 21 stycznia. Trudno też pogodzić się z przemianowaniem ulicy Walki Młodych na Jana Pawła II (z całym szacunkiem dla Wielkiego Papieża, bo z pewnością zasługuje na ulicę i na pewno zdecydowanie bardziej reprezentacyjną) zamiast przywrócić jej historyczną nazwę – Szpitalna   – od mieszczącego się tam niegdyś, najstarszego w Gnieźnie i jednego z najstarszych w Wielkopolsce, szpitala (przytułku). A co sądzić o  przemianowaniu ulicy Wyspiańskiego na Armii Krajowej (z całym szacunkiem, tak dla młodopolskiego poety, jak i dla dzielnych AK-owców)? Czym podpadł Wyspiański? Nie wiadomo.

Syndrom Dziekanki można też zaobserwować w oknach wystawowych niektórych gnieźnieńskich sklepów. Oto bowiem jedna z witryn sklepowych, znajdujących się w centrum miasta – jak informuje napis w oknie – prowadzi „totalną wyprzedaż lata”. Jak się wydaje, zważywszy na dzisiejszy nocny przymrozek, robi to z dużym powodzeniem. Inny sklep, także w ścisłym centrum pierwszej stolicy Polski prowadził jeszcze całkiem niedawno „wyppzedarz”. Na czym polega zjawisko owej „wyppzedarzy” na razie nie wiadomo. Pamiętam też baner reklamowy, wiszący kiedyś przy ulicy 3 Maja, który zapraszał do restauracji serwującej potrawy... kuchnii greckiej. Ciekawe czym dania kuchnii greckiej różnią się od dań kuchni greckiej. Jeżeli właściciel owej restauracji podchodzi z taką samą pieczołowitością do jakości serwowanych potraw jak do swojej reklamy, to ja nie wiem czy chcę tych dań próbować. Podobnie zresztą jak wyrobów pewnej – nawiasem mówiąc – znanej i lubianej „cukiernii.

To wszystko jednak nic, bo prawdziwą Dziekankę, a właściwie „dziekanę” zafundował nam (i sobie) pewien podmiejski rolnik. Otóż, kiedy podczas bardzo wietrznej nocy zerwało jemu ze stodoły, pokrywającą ją blachę, rolnik ów zebrał znalezione w pobliskich krzakach resztki blaszanego pokrycia dachowego, zaniósł je do najbliższego blacharza i zapytał, czy można z tym coś jeszcze zrobić. I jakież było jego zdziwienie, kiedy po dwóch tygodniach właściciel zakładu blacharskiego oddzwonił i stwierdził, że wyremontowany opel jest do odebrania dzisiaj po 18.00.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.