http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Całej Europy ozdobą się stajesz”?

Wyróżniony „Całej Europy ozdobą się stajesz”?

Gdy uchwalono Konstytucję 3 Maja w 1791 roku, w Gnieźnie salwami z armat oraz muszkietów uczczono ten doniosły fakt, nawet miejscowi poeci układali wiersze wierząc, że odtąd dobrobyt i spokój w Rzeczypospolitej będą normą powszechną. Minęło 225 lat, jaki współcześni Polacy mają stosunek do obecnej konstytucji, czy wyciągnęliśmy wnioski z naszej historii?


W ten piękny dzień (mam na myśli również pogodę) chciałbym uniknąć jałowych pogawędek politycznych o dzisiejszym sporze (TK), wokół którego narosło już tyle mitów i narracji, że w zasadzie tylko czas może pomóc w wyciszeniu niepotrzebnych emocji. Oczywiście historia próbowała już nas wcześniej nauczyć, że gdy Polacy mają problem z konstytucją (interpretacją jej zapisów i respektowaniem prawa), potrafi znaleźć się ktoś z zewnątrz, kto chętnie nam „pomoże”, najlepiej oferując własne prawo.

Od wieków niezmienne pozostaje u Polaków pragnienie wolności, którą w każdym pokoleniu interpretuje się na nowo, nierzadko ostro sprzeczając się o jej definicję, normę prawną. Urodzony w 1755 roku Bonawentura Naygrakowski, proboszcz św. Michała i spowiednik kurii metropolitalnej w Gnieźnie wierzył na przykład, że dzięki konstytucji majowej „narodu wolność na słuszność wzrasta”. Warto ów wierszyk „Na Konstytucję 3 Maja 1791” przytoczyć w całości, jako ciekawostkę historyczną, jak dawni gnieźnianie w konstytucji upatrywali własne nadzieje:

    W całym świecie rozeszła się pożądana sława,
    Jakie dzień trzeci maja ustanowił prawa,
    Nowa narodu wolność na słuszność wzrasta,
    Dźwigająca i szlachtę i wioski i miasta,
    Pracą króla, senatu i posłów to dzieło
    I całego narodu chęcią skutek wzięło.  

Z podobnym optymizmem odnotowano w kroniczce franciszkanów gnieźnieńskich:

    Nie nasze to rządy, ale nasza sława,
    Że nam Opatrzność dała Stanisława.
    Za Stanisława Ojczyzno powstajesz,
    Całej Europy ozdobą się stajesz.

Niestety, nie minęły dwa lata jak Prusy zajęły zbrojnie Gniezno. Polska jako polityczny byt stał się Europie niepotrzebny. Na nic wtedy były sentymenty, okazjonalne wspomnienia o zasługach Polaków w obronie „europejskich wartości”, o wiedeńskiej glorii, wspaniałej historii i polskiej kulturze.

Zachował się ciekawy wiersz, będący kompilacją poezji barskiej, który opowiada losy podbitego już Gniezna. Niech dzisiaj ta anonimowa „Lamentacja Jeremjaszowa nad Gnieznem” będzie dla nas drobną przestrogą, obyśmy w obecnych, wewnętrznych sporach politycznych nie posunęli się za daleko w zacietrzewieniu i braku jedności:  

    Jeremijasza treny nucić nam potrzeba,
    Zważając, jak o Polsce zapomniały nieba,
    Bo niegdyś wolna Pani, rozlicznych księstw głowa,
    Teraz skamle w niewoli, jako smętna wdowa.
    Płacze, że którzy byli wprzódy hołdownikami,
    Stali się zajadłemi jej przeciwnikami.
    Waleczni jej synowie uszli zagranicę,
    Dla niewoli już we łzach nurza swe źrenice.
    Gniezno, chlubna ozdoba, bo niegdyś stołeczne,
    Laćby łzy nad nim trzeba krwawe i serdeczne.
    Ten korony monarchom na ich głowach wkładał,
    Nigdy się nie spodziewał, że mu zdradę zadał.
    Ten purpury królewskie i berła rozdaje,
    Teraz w kajdanach jęczy i w dybach zostaje.
    Jeden syn polski, Judasz, z szlachetnego koła
    Za złoto przedał wolność, wiarę świętą zgoła,
    Przedał Ojczyzny syny i swoje sąsiady
    Za kilkaset złociszy od Prusów dla zdrady,
    Przez którą na rzeź podał Lechów jak barany.
    Przezeń nasz gród tak tanio został zaprzedany!
    Tak niegodziwym handlem znane województwo
    Zgubił, sprowadził na Lechów tylko ubóstwo.
    Godzien, żeby ten Judasz został obwieszony,
    Iż w germańskie lud polski zdradą podał szpony.
    Szatana ten Ojczyzny syn musiał być rodem,
    Jego szatańska sztuka jawnym jest dowodem.
    Ach, cne miasto Gnieźnińskie, ty niegdyś stolicą,
    Teraz krew polska płynie każdą twą ulicą!
    Nie tak mury od cegły rumieniec wydają,
    Jako od krwie rozlanej farby Ci dodają.
    Wstydu rumieniec bywa nieomylnym znakiem,
    Co Prusak dokazuje nad Polskim junakiem.
    Gdyby nie farbowali czoła trunkiem Lechy,
    Nigdy z nich Germańcy nie mieliby pociechy,
    Ta najgorsza w Polakach znajduje się wada.
    Iże jedności nie masz, to druga przysada.
    Otóż jak rozdwojonych wnet Prusy zgubiły,
    Gdy do jednego dołu tak wiele włożyły,
    Już się teraz pod ziemią wszyscy zgodzić muszą,
    I ci, którzy w kajdanach i w więzieniu duszą.
    Nieopłakana nigdy, póki świat, jest klęska,
    Zrazu obstawać Prusom odważnie i z męska,
    Zaś zwycięstwo przypisać nie Prusom, lecz zdradzie.
    Szczęśliwy, kto krew, życie, za swą wiarę kładzie,
    Kto zaś wolność i wiarę za złoto przedaje,
    Sam się w niewolą piekłu na wieki dostaje.
    Żelaznem piórem trzeba by pisać kroniki,
    Jak pomięszał Polakom Bóg myśli i szyki.
    Musi być, że się Boga wprzód w tem nie radzili,
    Gdy się Prusom poddali i sami zdradzili.
    Albo zawczasu było radzić koło siebie,
    Nie zgadnie, co już dawno ułożono w niebie.
    Albo było zostawić dawnemu czasowi.
    Teraz, co się już stało, któż godnie opowi?
    Któż znajdzie jak przed wiekami króla Chrobrego,
    Którego pieściła pieśń stanu rycerskiego?
    Wypełniła się nad miastem klątwa Wojciecha,
    Iże przez gnuśności nie dla orła pociecha,
    Prusaki podskubywać i udusić miały,
    Gdy przez różność Polaków dużo osłabiały.
    A kościoły się boskie w stajnie obróciły,
    Pola Polakom w groby i straszne mogiły.
    Zakonnych panien czystość już sprofanowana,
    Wielka Polska w niewolą została poddana.
    Patrz, Polaku, jako Bóg za twe grzechy karze,
    Bez respektu w kościołach na święte ołtarze.
    Ach, wstydzie dla Polaków i serdeczny żalu!
    Jedni na szubienicach, a drudzy na palu
    Z synów wolnych Ojczyzny polskiego narodu,
    Drudzy się najeść muszą fetoru i smrodu,
    W ciemnej siedząc katuszy głębokiej niewoli.
    Czy też na to Polaków serce nie zaboli?
    Bez mężów sierotami pozostały żony,
    Nie masz, tylko prócz Boga, dla Polski obrony.
    Ej Polacy, jeżeli jeszcze w sercach świeci
    W naszych iskra miłości, wiary, Boga wznieci,
    Niech się echo ferworu w momencie zapali,
    Da Bóg, że się i wiara i wolność ocali.

Międzynarodowa polityka, jak uczy historia, to sztuka wszczynania i gaszenia wojen, którą dla potrzeb mas nazwano „wypracowywaniem kompromisów”.

Gdy w XVIII wieku żegnano istnienie Polski, w zasadzie na Europie nie robiło to większego wrażenia. Czy w XXI wieku możliwa byłaby analogia? Wszak już kiedyś usłyszeliśmy, że nikt nie będzie umierał za Gdańsk. W tym miejscu wypadałoby zadać pytanie: a czy my sami mamy ochotę umierać dzisiaj za Donieck, Ługańsk lub Donbas, przecież tam też jest kawałek Europy?
Więcej w tej kategorii: « Kazanie... Umysł »

2 komentarzy

  • Adam Karpiński
    Adam Karpiński wtorek, 03, maj 2016 18:04 Link do komentarza Raportuj

    Wreszcie na 3 maja było nawiązanie artystyczne i rekonstrukcyjne do naszej bogatej historii i ciekawe przedstawienie licealistów! Tak trzymać! Niech żyje 3 Maja!

  • Agnieszka Zielińska
    Agnieszka Zielińska wtorek, 03, maj 2016 17:59 Link do komentarza Raportuj

    Panie Dawidzie gratuluję pióra i wiedzy! Świetnie się czyta Pana artykuły! Pozdrawiam i czekam na kolejny tekst!

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.