http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Debata

Niedzielna debata Komorowski – Duda zgromadziła przed telewizorami prawie 11 mln Polaków. Uczciwie przyznaję, że i ja znalazłem się w tym gronie. Niczego nowego co prawda się nie dowiedziałem, nie zauważyłem żadnego przełomu, a tym bardziej (jak twierdzili niektórzy sztabowcy Prezydenta Bronisława Komorowskiego) nokautu, niemniej jednak urzędujący prezydent zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i to jemu przyznałbym minimalne zwycięstwo. I nie chodzi tutaj wcale o fakt, że Pan Prezydent debatę ową przeżył, że nie zasnął podczas jej trwania, że cały czas się ruszał itp. złośliwości.

 
Chodzi natomiast o to, że Bronisław Komorowski był bardzo witalny i nadspodziewanie sprawny, celnie punktował rywala, udanie ripostował, a chwilami nawet – zupełnie niepotrzebnie – przerywał Andrzejowi Dudzie, wchodził w słowa i uniemożliwiał kontrkandydatowi wypowiedź. Szczerze mówiąc, niedzielny wizerunek Bronisława Komorowskiego bardzo odstawał od tego, do jakiego przyzwyczaiła nas jego dotychczasowa kampania. A tak swoją drogą, ciekawe czyja to zasługa?

Sama debata, jak zaznaczyłem na wstępie, była dosyć jałowa, zabrakło w niej bulwersujących tematów (jeśli nie liczyć propozycji dwóch lat więzienia za zapłodnienie in vitro!), padało zbyt dużo ogólników: trzeba to…, trzeba tamto…, koniecznie należy…, powinniśmy…, musimy… itd. itp. Nie obyło się też bez pewnych elementów humorystycznych, kiedy to na pytanie bodajże Doroty Gawryluk o wojnę polsko – polską, obaj kandydaci momentalnie zadeklarowali chęć jej zakończenia, wolę porozumienia i współpracy, co już pięć minut później absolutnie nie przeszkadzało im we wzajemnych złośliwościach i wbijaniu sobie nawzajem szpileczek, niczym rodem z voodoo.
    
Moim skromnym zdaniem niedzielna debata niewiele wyjaśniła, a jak już to – mówiąc obrazowo – spowodowała, że zarówno Bronisław Komorowski jak i Andrzej Duda tylko okopali się na swoich pozycjach. Najgorsze jednak jest to, że konfrontacja owa absolutnie nie zmotywowała do pójścia na wybory niezdecydowanych, a tych przecież – lekko licząc – jest grubo ponad 10 milionów.
    
Z tego też powodu o wiele ciekawsze od samej debaty było echo, jakim odbiła się ona chociażby w internecie. Na kogo jak na kogo, ale na internautów zawsze można liczyć. Twórcy memów nie dość, że nie próżnują, to jeszcze tryskają poczuciem humoru i inteligencją. Mnie najbardziej spodobał się mem przedstawiający zaciętą twarz Jarosława Kaczyńskiego z następującym podpisem: „Debata została sfałszowana. To niedopuszczalne, żeby Komorowski wypadał lepiej niż Duda”. Inny – bardzo podobny w swej wymowie – przedstawiał skupioną twarz Andrzeja Dudy z komentarzem: „Panie prezesie melduję niewykonanie zadania”. Da zabawnych na pewno można też zaliczyć mem przedstawiający klęczących liderów PiS (z Jarosławem Kaczyńskim na czele) oraz adnotacją: „Całonocne czuwanie przed wynikami debaty” czy też Andrzeja Dudę, palącego papierosa, chowającego się za jakimś filarem i adnotacją; „A mogłem nie przyjść”.                  

Internauci nie oszczędzają nikogo, dostało się więc za swoje także i obecnemu prezydentowi. Oto bowiem, uśmiechnięty Bronisław Komorowski woła z plakatu: „Jest niedziela. Co ty zrobiłeś, bo ja rozjeb...m Dudę”. Całkiem inną wymowę posiada seria memów z wizerunkami czołowych polityków Platformy Obywatelskiej (wszyscy, jak jeden mąż, mają zatroskane miny) i komentarzem: „POrażka na Narodowym”.
    
Mnie z kolei nasuwa się taki oto – być może proroczy – mem. Oto widzimy zdjęcie, na którym znajduje się taboret, a pod nim podpis: „Miałem iść na wybory, ale nie poszedłem, usiadłem, bo nie mogłem się oprzeć!”
Więcej w tej kategorii: « Noblesse oblige Strasznie śmiesznie »

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.