http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

„Celibat - opowieści o miłości i pożądaniu”

Wyróżniony „Celibat - opowieści o miłości i pożądaniu”

Cudzysłów wskazuje, że tytuł dzisiejszego materiału, jest wykorzystaniem własności intelektualnej innej osoby. Dla jasności sprawy wyjaśniam, że jest to tytuł książki Marcina Wójcika, absolwenta Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, tudzież Polskiej Szkoły Reportażu w Warszawie. Z powyższego zaś wynika, że Autor wspomnianej pozycji, jest osobą dobrze przygotowaną do wyrażenia opinii o sprawie, która jest przedmiotem mojego spojrzenia na ten problem.


Wspomnianą wyżej książkę przeczytałem i jak każdy czytelnik dowolnej pozycji mam prawo do jej subiektywnej oceny, bez względu na to, jakie są moje kompetencje formalne do wyrażenia stanowiska na jej temat. Z drugiej strony książka – taka czy owaka, jest tylko pretekstem do wyrażenia własnego zdania o problemie wymogu przestrzegania przez kapłanów Kościoła celibatu. Kluczowym zagadnieniem staje się jednak definicja samego terminu. Z doświadczenia wiem, że dla wielu jajogłowych mędrców sprawa jest oczywista i jednoznaczna, Ale sam z przykrością stwierdzam, że ani dla mnie samego, ani też dla wielu bohaterów książki Wójcika, jak i wielu znanych mi byłych oraz czynnych kapłanów, wcale tak nie jest. Do napisania tego felietonu skłoniła mnie jednak nie tylko ostatnio przeczytana książka, otóż na innym gnieźnieńskim portalu, cyklicznie na podobne tematy wypowiada się ktoś, kto – dość pretensjonalnie nazwał się „Dobrą duszą”. Osobiście uważam, że osoba ta jest dobrze przygotowana i kompetentna w wyrażaniu prezentowanych stanowisk odnośnie Kościoła, ale razi mnie jej anonimowość i przypisanie sobie samemu cech „dobroci”. Ja sam uważam się za grzesznika , a pod swoim tekstem podpisuję się imieniem i nazwiskiem, co jak mniemam grzechem nie jest, gdyż każdy ma prawo do publicznego wyrażania swoich myśli.

Książka Wójcika, jest jednak dla mnie głównym punktem odniesienia w kontekście tego materiału i tutaj stwierdzam, że aczkolwiek nie mam żadnych podstaw do kwestionowania zawartych w niej „prawd”, tym bardziej że Autor podaje w niej autentyczne nazwiska zarówno szeregowych kapłanów, jak i powszechnie znanych hierarchów, to jednak skala przytaczanych w niej grzechów, wydaje się mnie nieprawdopodobnie wielka, chociaż wcale nie uważam, że wielu ludzi piastujących z racji pełnionych funkcji wysokie godności w Kościele, jest bezgrzesznych. Oficjalnie uznanych przez stronę kościelną tego typu przypadków, jest przecież nie mało.

Poruszony temat (czyli celibat) jest przedmiotem dyskusji i problemów, od czasu powstania Kościoła i na pewno nie jest możliwe rozważenie wszystkich aspektów sprawy w jednym krótkim felietonie. Z drugiej strony stanowczo odrzucam prezentowaną przez wielu tezę, że temat ten, jak i wiele innych związanych z Kościołem, jest zakazany dla ludzi chcących się w tych sprawach wypowiedzieć, szczególnie wtedy, gdy nie czynią tego anonimowo i nie posuwają się do oskarżania konkretnych osób, ani też nie używają przy okazji  żadnych inwektyw. Takie stanowisko autora tekstu uważam za najbardziej transparentne i uczciwe, ale rozumiem również wszystkie „Dobre dusze”, które być może są w swych wyborach ograniczone ślubami zobowiązującymi do podległości służbowej. To, że celibat jest przez wielu łamany, nie podlega kwestii i mnie to ani nie brzydzi, ani nie dziwi, wszak przestrzeganie tego wymogu Kościoła, jest wprost sprzeczne z wolą bożą, a wszelkie uzasadnienia jego praktykowania, są często bardzo infantylne i obłudne. Jakżeby mogły być zresztą inne, gdy sam Bóg celibatu nie wymyślił i nie przewidział dla nikogo.

2 komentarzy

  • Szczepan
    Szczepan wtorek, 14, listopad 2017 08:46 Link do komentarza Raportuj

    Panie(?) Piotrze, ja adwokatem pana Wójcika nie jestem więc proszę mi nie sugerować takiej roli. Jak Pan może twierdzić, że ja bezkrytycznie przyjmuję wszystkie jego "prawdy". Skąd to się Panu wzięło? Ja w sprawie którą tutaj poruszam, mam inne, nie podlegające kwestii fakty których nie będę wymieniał, bo zajęłoby to zbyt wiele miejsca, myślę jednak, że Pan jest lepiej niż ja sam zorientowany, iż problem ten w KK istnieje i dotyczy nie tylko wiejskich proboszczów, ale i arcybiskupów, a papież Franciszek mówi wprost o "lobby gejowskim" w ... Watykanie, więc próba jego bagatelizowania, czy też dyskredytowanie autora kontrowersyjnej książki, nie jest zabiegiem trafionym. Ja sam znam trzech księży z bliskiego otoczenia, którzy porzucili sutannę z wiadomego powodu, a czwartego - i to podczas pielgrzymki, widziałem w sytuacji która mnie powaliła. Ja nazywam się tak, jak się podpisałem i nie udaję, że jestem jakimś Piotrem, czy też innym wymyślonym kaznodzieją. Samego dobra! Szczepan

  • Piotr
    Piotr poniedziałek, 13, listopad 2017 15:28 Link do komentarza Raportuj

    Pan Marcin Wójcik spędził 5 lat w seminarium i zrezygnował tuż przed święceniami. Pracował kilka lat w redakcji Gościa Niedzielnego. Chwali się, że przeniknął na 2 lata do środowiska o. Tadeusza Rydzyka, co zaowocowało napisaniem książki szkalującej tego zakonnika. Kariera Wójcika przypomina nieco karierę Tomasza Turowskiego, oficera wywiadu PRL, który przez blisko 10 lat był w zakonie jezuitów. Jego zadaniem było przeniknięcie do Watykanu. Pracował w sekcji Radia Watykańskiego, ukończył studia na papieskim uniwersytecie i jednocześnie infiltrował otoczenie Jana Pawła II. Po odejściu z zakonu, tuż przed święceniami, nadal pracował w służbach PRL i III RP. Będąc oficerem wywiadu pracował w dyplomacji. Jako ambasador RP w Moskwie pamiętnego poranka 10 kwietnia 2010 r. czekał na płycie lotniska Siewiernyj w Smoleńsku na przylot prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Był organizatorem tej wizyty...
    Czy pan Wójcik nie jest też takim agentem skierowanym na odcinek "kościelny"? Dlaczego bezkrytycznie przyjmuje Pan jego "prawdy"? Czy pamięta Pan publikację "Oglądały oczy moje" – pamiętniki napisane przez ks. Leonarda Świderskiego, wydane po raz pierwszy w 1963 r. Publikacja ta skierowana była w tzw. księży niepokornych wobec władzy ludowej, w tym między innymi w biskupa Czesława Kaczmarka.
    Czasy jakby inne ale metody wciąż te same.
    Zachęcam do bardziej krytycznego spojrzenia.
    W kwestii celibatu mam inne zdanie niż Pan. Uważam, że to słuszna praktyka. Dzięki temu kapłan ma więcej czasu na obowiązki duszpasterskie. W niektórych katolickich kościołach wschodnich celibat nie obowiązuje, a mimo to wielu duchownych wybiera dobrowolnie tę drogę.
    "Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić». Lecz On im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!»" (Mt 19, 10-12)

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.