http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Głupi Lech

Wyróżniony Głupi Lech

Ja wiem, że nie wypada tak mówić o własnym (i nas wszystkich) protoplaście i z góry serdecznie zainteresowanych przepraszam, ale kiedy tylko o tym pomyślę, tracę panowanie nad sobą i najzwyczajniej w świecie zalewa mnie krew, a na usta cisną się zdecydowanie gorsze i zdecydowanie bardziej dobitne wyrazy, niż tylko ów tytułowy „głupi”.


Nie mogę, po prostu nie mogę... nie rozumiałem, nie rozumiem i chyba już nigdy nie zrozumiem, dlaczego nasz praprzodek – nawet jeśli tylko legendarny – zauroczył się ziemią pomiędzy Odrą a (prawie) Bugiem i właśnie tutaj postanowił się osiedlić. Cóż takiego pociągającego zobaczył nasz praszczur w wielkopolskich równinach, że tutaj właśnie osiadł wraz ze swoją drużyną i tutaj też rozpoczął budowanie swego – a w przyszłości naszego – państwa?!

Tylko proszę mi nie opowiadać bajeczek o zauroczeniu orlim gniazdem, umiejscowionym na mocarnym dębie, no i, że... „skoro on tutaj żyje, to i my możemy...”, bo orłów w tamtych czasach było pod dostatkiem, podobnie zresztą jak i mocarnych dębów, nieprzebytych puszcz i borów, bagien, żyznych równin, zasobnych w ryby jezior oraz rzek i tak naprawdę nie było najmniejszego powodu, ku temu, żeby zachwycać się tym jednym jedynym akurat ptakiem, na tym, a nie innym akurat dębie!

Skutki nieprzemyślanej – i to delikatnie mówiąc – decyzji Lecha ponosimy wszyscy, bez wyjątku, czy się to nam podoba, czy też nie. Żeby daleko nie szukać, proszę sobie przypomnieć choćby miniony rok, kiedy to zimowo-jesienna szaruga trwała cały styczeń, luty, marzec, kwiecień (wyjątkiem był tutaj 1 kwietnia – sobota – kiedy to przez jeden dzień panowała iście letnia pogoda) i połowę maja. Tak, tak, właśnie tak, zgodnie z podaniem o 3 ogrodnikach i „zimnej Zośce”, przymrozki w 2017 r. skończyły się dopiero w połowie maja, a w całej Wielkopolsce (i nie tylko) wszystkie drzewka owocowe wymarzły „na kwieciu”.

Potem było już tylko... gorzej. Pogodne dni minionego lata można bowiem bez najmniejszego problemu policzyć na palcach dwóch rąk i jednej nogi. Mało tego, jeżeli upalne dni już się pojawiały, to prawie zawsze kończyły się potężną burzą lub – co gorsza – nawałnicą, taką jak ta, która przeszła nad Wielkopolską i Pomorzem w nocy z 11 na 12 sierpnia. Nie muszę chyba dodawać, że po kiepskim lecie momentalnie rozpoczęła się co najmniej półroczna jesienno-zimowo-wiosenna szaruga, nawiasem mówiąc jesteśmy właśnie w samym jej środku, skutkująca tym, że wszystkie strumyczki i strumyki, rzeczki i rzeki oraz stawy i jeziora występują z brzegów, a nasączona niczym gąbka ziemia, nie przyjmuje już więcej wody.

Innym – jeszcze bardziej dokuczliwym i niebezpiecznym, niż wspomniana „grząskość” nasączonej wodą ziemi – zjawiskiem jest wszechobecny trujący smog. No bo przecież w taką pogodę to można przepalić byle czym, a skoro nie ma silnych mrozów, to i szkoda pieniędzy na drogi węgiel dobrej jakości.

I jeszcze jedno, o walorach krajobrazowych, radości życia, optymizmie, dobrym samopoczucie i tym podobnych stanach czy zjawiskach, w okresie październik – marzec (a często i znacznie dłużej) lepiej zapomnieć. Zresztą, jak można być optymistą w dniach, kiedy jasno robi się o 8.00 rano, a ciemno o 15.30?

I pomyśleć, że wystarczyło tylko, aby Lech był trochę bardziej przebojowy, posiadał większą wyobraźnię i zamiast bawić się w ornitologo-dendrologa, zabrał się z Czechem, a jeszcze lepiej ze Słoweńcem, Serbem lub Chorwatem i mieszkalibyśmy sobie dzisiaj w takim choćby Splicie, gdzie zimą temperatura spada do... + 15 stopni C, mieszkania nie posiadają systemów grzewczych, a śródziemnomorskie palmy często rosną na ruinach starożytnych (rzymskich lub bizantyjskich) założeń architektonicznych. Szczęściarze – oni, a my dalej powtarzamy jak mantrę „Było trzech braci: Lech Czech i Rus, Czech poszedł na południe, Rus na wschód, a Lech.... ho, ho, ho....!

2 komentarzy

  • Piotr
    Piotr czwartek, 25, styczeń 2018 12:22 Link do komentarza Raportuj

    Szanowny Panie, skoro Panu tak źle tutaj, na tej ziemi, za którą wielu naszych rodaków naszych oddało życie, to proszę wyjechać. Proszę poszukać sobie innego, bardziej przyjaznego kraju. Może po kilka latach dostrzeże Pan pozytywne aspekty mieszkania w kraju nad Wisłą? Przymrozki, wichury czy długa jesień to jeszcze nie są dramaty. W innych krajach zdarzają się kilkudziesięciostopniowe mrozy lub upały, burze tropikalne, trąby powietrzne, powodzie i susze. Do tego imigranci uzbrojeni w noże albo z bombami w plecakach. Skoro Panu tak źle, to droga wolna. A jak Pan zechce wrócić to nikt Panu nie zabroni.

  • MARCIN MAJEWSKI
    MARCIN MAJEWSKI czwartek, 25, styczeń 2018 10:26 Link do komentarza Raportuj

    DLACZEGO POLSKA LEŻY TAM GDZIE LEŻY
    TO PAN BÓG WSKAZAŁ PALCEM I NAJBARDZIEJ UMIŁOWANEMU NARODOWI WYBRANEMU NAKAZAŁ ŻYĆ TU POMIĘDZY ŚMIERTELNYMI PLEMIONAMI GERMANÓW RUSINÓW TURKÓW MONGOŁÓW URKÓW WYSOKICH I PROTESTANCKI PLEMION NORDYCKICH
    WYSTARCZY OTWORZYĆ STARY TESTAMENT I POSZUKAĆ O LECHII I NIECH NIKT NIE PRÓBUJE KŁAMAĆ W TEJ SPRAWIE PLEMIĘ LECHITÓW Z LECHII LUB JAK W STAMBULE W NAJWIĘKSZYM MECZECIE NA ŚCIANIE LECHISTANIE RASA PANÓW

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.