http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpghttp://informacjelokalne.pl/images/banners/nbaner01.jpg

Ta ostatnia (handlowa) niedziela

Wyróżniony Ta ostatnia (handlowa) niedziela

Niedziela to była na pewno, 7.  rano bodajże, gdy nagle zacząłem śnić ten dziwny sen… Spałem, cały świat, a właściwie wszechświat, ograniczył się do łóżka, leżącego w poprzek niego (łóżka, nie wszechświata!) mego doczesnego ciała i podświadomości, która generowała tak dziwne, skomplikowane i niedorzeczne obrazy, że świadoma część mózgu, mogła sobie o nich tylko… pomarzyć, a i to tylko w najśmielszych… marzeniach.


Sielankę tę nagle przerwało delikatne skrobanie do drzwi wejściowych. Będąc dokładnie na pograniczu jawy i snu, zanurzony w dziwnej, podświadomej projekcji alternatywnej rzeczywistości, nie do końca uświadamiałem sobie, co się naprawdę dzieje. Z czasem jednak skrobanie zaczęło narastać, by po pewnym czasie przerodzić się w pukanie, następnie walenie, a na samym końcu bezpardonowe łomotanie w drzwi.

Zerwałem się na równe nogi – dobrze, że nie miałem pod ręką noża czy też innego ostrego lub niebezpiecznego przedmiotu – chwiejnym krokiem doszedłem do drzwi i otworzyłem je… Na korytarzu stał sąsiad, masując prawą rękę, uśmiechał się promiennie, po czym zadał najgłupsze pytanie, jakie ostatnio słyszałem: - „Chyba cię nie obudziłem?”

Dialog – „wypikowując” przekleństwa – był mniej więcej taki:
- „No oczywiście PIK, że mnie PIK obudziłeś”! Co mogę PIK PIK PIK robić w niedzielę o 7. rano? I przestań PIK zadawać głupie pytania.”
- „A to przepraszam bardzo, ale trochę cukru chciałem pożyczyć. Szklanka zupełnie wystarczy. Wszystkie sklepy zamknięte, nie wiem, co się porobiło!”
- „Sklepy są PIK pozamykane, bo mamy PIK zakaz handlu w wybrane niedziele, o niczym innym nie mówi się – by nie rzec trąbi – od kilku tygodni. Naprawdę PIK nie słyszałeś o tym?” – uspokajałem się powoli.
    
I wtedy się zaczęło... Sąsiad, nie przebierając w słowach, wyjaśnił mi pokrótce swoją filozofię życiową oraz stosunek do otaczającej nas rzeczywistości. Było tego dużo i było bardzo chaotycznie, niemniej jednak najważniejsze tezy zawierały się w – najogólniej mówiąc – następujących przesłaniach: nikomu nie można już wierzyć (prasa kłamie, radio kłamie, telewizja kłamie, ksiądz kłamie i tylko Cyganka prawdę ci powie); był za, a nawet przeciw (potrzebowaliśmy silną prawicę, żeby pokonać lewicę, teraz musimy wzmocnić lewicę, żeby pokonać wściekłą prawicę, w niedalekiej przyszłości musimy oprzeć się na „partii środka”, która nie dopuści już więcej do władzy żadnej bolszewi, zarówno czerwonej, jak i brunatnej); Ziemia jest płaska, tylko trudno to udowodnić, bo tajemnica ta jest pilnie strzeżona przez kastę wtajemniczonych, którzy rządzą naszą planetą, a ze swej wiedzy czerpią krociowe zyski; Hitler chciał dobrze, ale mu nie pozwolili (źródłem wszelkich nieszczęść tak w Polsce, jak i na świecie są Żydzi i ich niepohamowana żądza do kontroli nad światem, że o ukrzyżowaniu Chrystusa już nie wspominając); szczepienia profilaktyczne to zło (lekarze są w zmowie z firmami farmaceutycznymi i dlatego nigdy nie przyznają, że szczepionki osłabiają układ odpornościowy organizmu i powodują alergie oraz autyzm); Darwin był zwykłym tłumokiem i karierowiczem, a jego teoria ewolucji to wierutna bzdura (prawdziwy i szczegółowy opis stworzenia świata i człowieka oraz jego natury zawarty jest bowiem w Księdze Rodzaju); w  samolocie pod Smoleńskiem wybuchła bomba termobaryczna, którą na pokład wniósł niczego nieświadomy (a może świadomy) nieuleczalnie chory prezydent Kaczorowski; światowy kapitał zmówił się przeciwko Polsce i Polakom, tylko jeszcze nie wiadomo dokładnie dlaczego; Elvis Presley żyje i naprawdę widziano go ostatnio w Memphis; ziemniaki tuczą, cukier krzepi a witaminy tak naprawdę nie istnieją. Ba, niedzielny zakaz handlu jest głupi, bo kilkanaście tysięcy ludzi ma co prawda wolne, ale kilka milionów innych obywateli ma poważny problem z aprowizacją na weekend, o braku konsekwencji nie wspominając, bo niby dlaczego ekspedientki mogą mieć wolne, a pielęgniarki, kelnerki, bileterki, tramwajarki, aktorki, żołnierki itp. nie?! Aha, i jeszcze jedno, ludzie nie bez powodu dzielą się na rasy, z których biała jest oczywiście najlepsza i najdoskonalsza, a pozostałe pełnią funkcje służebne...
    
W tym mniej więcej momencie nie wytrzymałem, przerwałem niezbyt grzecznie, pytając: -”Ile ma być PIK tego cukru?” W odpowiedzi usłyszałem, że najlepiej PIK 1 kg, a także PIK pół chleba, 1 PIK litr mleka i 5 PIK jaj. W totalnym oszołomieniu postanowiłem tylko, że od tej pory – wbrew opinii sąsiada – ludzi będę dzielił tylko na 2 kategorie: zapobiegliwych oraz tych, którzy żerują na sąsiadach.
    
Ledwo tak postanowiłem, usłyszałem delikatne skrobanie do drzwi wejściowych... Z czasem jednak skrobanie zaczęło narastać, by po pewnym czasie przerodzić się w pukanie, następnie walenie, a na samym końcu bezpardonowe łomotanie w drzwi. Zerwałem się na równe nogi...

1 komentarz

  • Piotr Fischer
    Piotr Fischer czwartek, 29, marzec 2018 11:41 Link do komentarza Raportuj

    Kochany Zbiniu, felieton bardzo głupawy i niskich lotów. Nie bardzo wiem, co Auto miał na myśli. Rozumiem PIK, ze nikt nie lubi PIK być budzony w żaden dzień tygodnia, a szczególnie w niedzielę PIK, o siódmej rano. Nie moja wina PIK, ze masz takich sąsiadów. Każdy ma takiego sąsiada na jakiego zasłużył. Trochę więcej Zbychu szacunku dla Śp. Ryszarda Kaczorowskiego. On zrobił w swoim życiu dużo więcej niż TY. Myślę, ze jako byłego działacza Solidarności będzie Cię stać na powiedzenie słowa PRZEPRASZAM, chyba, że jak TWÓJ znajomy Tomasz Budasz nie znasz tego słowa i wyżej Sobie Cenisz Prezydenta Krajowej Rady Narodowej Bolesława Bieruta . Pozdrawiam.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.