http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Bieg Europejski

Wyróżniony Bieg Europejski

Miniony weekend był – przynajmniej pod względem sportowym – niezwykle udany dla mieszkańców Gniezna i całej Wielkopolski. Poznański Lech przedłużył swoją bardzo dobrą ostatnio passę i pokonując pewnie zabrskiego Górnika 3:1 (przy jednoczesnej porażce Jagiellonii), objął fotel lidera naszej ekstrak(l)asy po rundzie zasadniczej. Nic zatem dziwnego, że od Złotowa po Ostrzeszów i od Międzyrzecza po Turek rozlega się gromkie: „Lidera mamy, za … go nie oddamy!”.


W Pierwszej Stolicy Polski z kolei zainaugurowany został sezon żużlowy, a miejscowy Start w swym pierwszym w tym sezonie pojedynku wysoko pokonał łotewski Lokomotiv Daugavpils 57:33. Dzień wcześniej natomiast na ulicach Gniezna rozegrany został XVI Bieg Europejski. Motywem przewodnim tegorocznego biegu była… Francja! Francja, która – czy to się komuś podoba, czy nie – jest jednym z najważniejszych i jednocześnie najsympatyczniejszych europejskich krajów. Ta sama Francja, która swego czasu wpływała na losy nie tylko Europy, ale i całego świata; ta Francja wreszcie, która dała światu wyśmienitą kuchnię (z winami włącznie), modę z najwyższej półki (elegancja Francja!), kulturę i sztukę, prawa obywatelskie (wolność, równość, braterstwo), naukę, odkrycia geograficzne i wiele innych, a wszystko to zawsze z najwyższej półki. Krótko mówiąc, taki patron zobowiązuje...

Wracając jednak do biegania, okazuje się, że jest to naprawdę niesamowita sprawa, co od dwóch i pół roku zresztą mogę potwierdzać już osobiście, a Bieg Europejski to świetna i z rozmachem zorganizowana impreza. Wiem co mówię, bo tegoroczny – XVI Bieg Europejski – był trzecim (już/dopiero?), w którym wziąłem udział. Wcześniej kibicowałem tylko własnym dzieciom lub znajomym. Pierwsze i najważniejsze, co rzuciło się mi w oczy (i trochę w uszy), to niesamowita wręcz atmosfera, jaka wokół biegu (przed, w trakcie i po) panowała. Wszyscy się do siebie uśmiechali, wspierali się, a w razie potrzeby, pomagali sobie nawzajem. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że biegacze to nieco inny gatunek człowieka (homo biegatus?!), zdecydowanie bardziej radosny, życzliwy i optymistycznie nastawiony do życia, niż pozostali – „homo leżatus”.

Czołówka biegła po nagrody, niektórzy po swoje życiówki lub przynajmniej dobre czasy, natomiast zdecydowana większość uczestników – z niżej podpisanym włącznie – biegła, bo bieganie po prostu sprawia im (nam) przyjemność. Było to zresztą widać na każdym kroku, tę autentyczną radość z biegania.

Do niedawna jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, jak wielu moich znajomych trenuje biegi. Nie zdziwiło mnie, że zobaczyłem biegnącego Tomka Budasza, Michała Powałowskiego, Marka Pućkę, Wojtka Łąckiego, Lecha Salitę, Zbyszka Sypniewskiego czy Sławka Wierzelewskiego, bo to fanatycy takiej formy ruchu. Zaskoczony, i to nawet  bardzo, byłem natomiast, kiedy pozdrawiali mnie biegnący znajomi, których mogłem podejrzewać o wszystko, tylko nie o bieganie... W sumie to budujące jest!

Na zakończenie, z dziennikarskiego obowiązku, muszę stwierdzić, że zająłem bardzo dobre miejsce w 146 dziesiątce, pokonując wielu rywali, w tym najgorszego i  najważniejszego, którym jest moja słabość, lenistwo i brak ambicji.

I tylko szkoda – patrząc z punktu widzenia uczestnika – że to był to już ostatni w Grodzie Lecha Bieg Europejski. Naprawdę szkoda...

1 komentarz

  • Piotr Fischer
    Piotr Fischer piątek, 13, kwiecień 2018 01:37 Link do komentarza Raportuj

    Zbiniu Kochany - zawsze myślałem,że jesteś miłośnikiem Rosji, Białej lub Czerwonej, a tu okazuje się,że bardziej Kochasz krwawy terror Dantona i Robespierra ( ciekawe, czy byś przeżył w czasach tej tak chwalonej przez Ciebie Rewolucji - gilotyna cięła wtedy równo, to może i Beling by znalazł się na szafocie ) oraz kolorowy i pełen islamskich terrorystów Paryż i inne miasta Francji. Przypomnieć Ci też muszę Drogi Kolego, ze to własnie te cholerne Żabojady do spółki z Angolami wystawiły Nas do wiatru we wrześniu 1939r. Zgadzam się z Tobą natomiast w kwestii wina, bo kuchni francuskiej z żabami to niekoniecznie.Miło mi również jest, że podzieliłeś mój pogląd, co prawda z innego portalu, iż był to ostatni Bieg Europejski w Gnieźnie. W przyszłym roku możesz oczywiście uczestniczyć nawet w Biegu Afrykańskim lub Azjatyckim, ale miasto Gniezno nie dołoży do nich ani grosza. Razem z Tomkiem Budaszem i Michałem Powałowskim możecie oczywiście z własnych pieniędzy sfinansować takowe biegi.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.