http://informacjelokalne.pl/images/banners/baner01a.jpg

Stachura i intuicjonizm w stylu Bergsona

Wyróżniony Stachura i intuicjonizm w stylu Bergsona

„Czytelnia na Piętrze” I Liceum Ogólnokształcącego w Gnieźnie zorganizowała kolejne czytania rocznicowe, które tym razem poświęcono Edwardowi Stachurze, poecie i pieśniarzowi, który przetrwał w pamięci potomnych m. in. dzięki  piosenkom zespołu Stare Dobre Małżeństwo. Uczestnicy spotkania najpierw wysłuchali wspomnienia o artyście, które przygotowała i poprowadziła Irmina Kosmala, a potem sami recytowali swoje ulubione fragmenty twórczości STED-a.


Okazją do tego spotkania była przypadająca na początek kwietnia 46. rocznica ukazania się słynnej powieści Edwarda Stachury pt. „Siekierezada”, ale trzeba pamiętać jednocześnie, że w tym roku przypada także 80. rocznica urodzin tego niewątpliwie wybitnego artysty. Prowadząca spotkanie na początku przypomniała kilka faktów z życia poety, dom rodzinny, w którym się wychował i dorastał, a także zapomniany już nieco pseudonim artystyczny – STED, którym się długo posługiwał. - STED, to jest skrót dwóch pierwszych dwóch literek jego nazwiska i imienia, tak zwracali się do niego przyjaciele – opowiada Irmina Kosmala z Kuźni Literackiej, która po raz kolejny wystąpiła w roli prowadzącej całe spotkanie.

Do prelekcji na temat artysty, o którym wszyscy dużo wiedzą, chyba trzeba przygotować się lepiej niż w przypadku, gdy mówimy o kimś mało znanym. - Ja do tego spotkania przygotowałam się w ten sposób, że przeczytałam takie tomiszcze Mariana Buchowskiego pt. „Buty Ikara”. Już sam tytuł mnie zafrapował, bo dlaczego mowa jest o butach Ikara, skoro powszechnie wiadomo, że mamy skrzydła Ikara. Tak samo jest przecież w przypadku Stachury, który ginie w taki „ikaryjski” sposób, popełnia samobójstwo i jest odnaleziony dopiero po czasie w swoim mieszkaniu przy ulicy Rębkowskiej w Warszawie i zostaje odcięty od liny, na której się powiesił. Wiemy, że od dwóch lat cierpiał na chorobę psychiczną i to jest przyczyną jego śmierci samobójczej – tłumaczy I. Kosmala.

Dlaczego przez dziesiątki kolejnych lat Edward Stachura pozostał postacią tak bardzo cenioną, a wręcz uwielbianą? - Poezja nie jest nośnym tematem w czasach współczesnych, bo nikt w zasadzie nie chce się już w nią wsłuchiwać. Stachura jest chyba popularny przez to, że ta jego poezja jest śpiewna i że w ten sposób reklamuje się sama przez siebie. W tym czasach łatwiej wchodzi nam coś w ucho, co jest śpiewane, a nie czytane. On sam przecież przychodził na swoje spotkania poetyckie z gitarą i, pomimo jąkania się, braku głosu i talentu muzycznego, bo znał jedynie cztery akordy na krzyż, on już wtedy tworzył takie spotkania, które miały charakter słowno-muzyczny. Tak został podchwycony ten temat i tak artyści śpiewają go do dziś – przypomina nasza rozmówczyni

Sam sposób tworzenia, nazywany popularnie „życiopisaniem” lub „pisaniem w drodze”, to także określenia, które dodają legendy. - To stąd porównanie do Ikara, który cały czas był w locie i dzięki temu o nim pamiętamy. Taka sama jest jego twórczość, jego jeszcze nazywano „twórcą poezji czynnej” - mówi I. Kosmala, która wskazuje, że Stachura odwoływał się zawsze do poezji Skamandrytów. - To jest pewna bezprogramowość, całkowita wolność dla twórcy i wyzwolenie z okowów myślowego schematyzmu. On pisał o tym, co mu w danym momencie przychodziło na myśl, co mu leżało na sercu i to opierał na takiej filozofii bergsonowskiej. Bergson zawsze mawiał, że prowadzimy intuicjonizm, wprowadził nawet takie pojęcie. W ten sposób można interpretować Edwarda Stachurę – podsumowuje Irmina Kosmala.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.