„Trochę lata w grudniu”

Wyróżniony „Trochę lata w grudniu”

Ta wystawa jest pewnego rodzaju lekarstwem na smutki wynikające z braku słońca i długich zimowych wieczorów, które dają się we znaki szczególnie w grudniowe popołudnia. Wystawa poplenerowa członków pracowni malarstwa „Akwarelki” oraz Klubu Plastyka jest stałym elementem kalendarza kulturalnego. Tym razem jednak na jej odsłonę poczekać musieliśmy aż do tytułowego grudnia właśnie.


Autorami prac są członkowie pracowni malarskich, a tym razem znajdziemy na nich widoki okolic Skorzęcina. Kilkadziesiąt obrazów od dziś zdobi ściany holu głównego Miejskiego Ośrodka Kultury w Gnieźnie. - Wystawa powstawała w trakcie lata i jest efektem wyjazdu plenerowego. Było to wejście w naturę z białym blejtramem, a powrót z pięknymi szkicami. Potem już tylko pozostało dokończenie pracy w Miejskim Ośrodku Kultury albo w domowych zaciszach autorów obrazów – mówi Iwona Wiśniewska, szefowa Dużej Galerii w MOK-u i jak dodaje tego typu wystawy cieszą najbardziej. – Plener to  praca w zespole, podczas wspólnego wyjazdu, kiedy plastycy mobilizują się w okresie letnim, skrzykują, zabierają ze sobą farby. Czasami jest to wyjazd kilkudniowy, a czasami jednodniowy, ale podejmują wyzwanie wychodząc w naturę i szukają pięknych miejsc. Przyjeżdżają potem do nas z obrazami gotowymi i bardzo ciekawymi, przedstawiając urokliwe polskie pola, łąki, architekturę i jeziora. Czasami pojawiają się także górskie pejzaże z wyjazdów indywidualnych – zauważa I. Wiśniewska..

W pracowni na co dzień malują seniorzy, a jest ich całkiem spora grupka. - Tegoroczny plener odbył się w Skorzęcinie, a gościł nas tam klub „Wehikuł Czasu”, który odwiedziliśmy w czerwcu. I to są właśnie poplony tego wyjazdu – opowiada Kazimierz Muszyński, szef pracowni malarstwa „Akwarelki” w Miejskim Ośrodku Kultury. – To jest przede wszystkim: las, woda i to wszystko, co latem można tam zobaczyć – dopowiada.

A jak wygląda takie plenerowe malowanie? – Od rana bierzemy się do pracy i cały dzień właściwie, a wieczorem jest kawka i piwo ewentualnie. Wszędzie chodzimy sobie razem i nikt się tam raczej nie wybiera zbyt daleko, a zresztą Skorzęcin jest takim pięknym miejscem, że gdzie się człowiek nie obróci, tam można malować i tak właśnie robiliśmy, inspiracji nie trzeba było daleko szukać – przekonuje K. Muszyński.

Autorkę jednego z ciekawszych widoków, który uwieczniono na obrazie  zapytaliśmy o to, skąd czerpie inspirację. - To jest dom na wsi i na pewno nie jest to jezioro, tylko raczej stawek i takie różne rzeczy zielone, czyli wiadomo, że trochę kwiatów i trochę drzew. Po prostu jest tak jak na wsi, jest wiejska posiadłość, to jest autentyczne z natury i to tak faktycznie tak tam wyglądało – opowiada Urszula Perczyńska, która uczęszcza na zajęcia pracowni od 17 lat. – To jest obraz olejny. Ja maluję dość długo, bo powoli nakładam farby jedną na drugą. No więc trochę u mnie trwa namalowanie takiego obrazu – zauważa malarka.

Czy poprzez malowanie artysta spełnia swoje marzenia? - Zawsze chciałam malować i miałam właściwie od dziecka zdolności, ale później jakoś życie się ułożyło inaczej, a tu maluję od roku 2000. Sam obraz to też jest spełnienie jakiegoś marzenia, bo ja lubię bardzo takie posiadłości. Lubię takie wiejskie, stare domy, z jakimś ogródkiem i takim stawkiem, jeszcze zwierzątek tylko brakuje, ale też mam zamiar ich więcej malować na swoich obrazach – zapowiada U. Perczyńska.

Więcej w tej kategorii: « 121 fantastycznych bombek w MOK-u

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.