http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Dawid Jung nagrodzony!

„Sfotografuj wiersz – Zwierszuj fotografie” to jeden z najważniejszych literacko-fotograficznych konkursów w Polsce. Przedmiotem konkursu jest wykonanie fotografii do wierszy lub napisanie krótkiego tekstu poetyckiego odnoszącego się do jednej z wybranych fotografii. Konkurs skierowany jest do artystów poniżej 40. roku życia.

  • Dział: Kultura

Gniezno i jego „choroba pamięci”

Dosłownie kilkadziesiąt godzin temu zakończył się VI Festiwal Literacki „Preteksty”, festiwal Gnieznu potrzebny, bo dający czytelny przekaz, iż integruje się ciekawe środowisko literackie, i z tego „kulturowego fermentu” może powstać w przyszłości coś trwałego, nie tylko dla samego Gniezna. Na jednym ze spotkań autorskich Aleksandra Domańska, niemalże z filozoficznym pietyzmem, wspominała o współczesnej „chorobie pamięci”. I już nie chodzi o Polaków, Niemców czy Żydów, którzy kiedyś wspólnie w Gnieźnie mieszkali, ale o nas samych, dzisiejszych, jaką pamięć pielęgnujmy, jak definiujemy własne człowieczeństwo, abyśmy nigdy nie musieli być świadkami koloryzowania historii lub, co gorsza, budzenia demonów przeszłości...

Gnieźnianin, którego oklaskiwała cała Europa!

Jak to możliwe, że Gniezno zapomniało jednego z największych muzyków przełomu XIX i XX wieku, który właśnie tutaj przyszedł na świat, tutaj dorastał, miał rodzinę, znajomych, na gnieźnieńskich ulicach pierwszy raz w życiu nucił dziecięce melodie... Solista największych teatrów operowych świata, w którym ponoć podkochiwała się nawet madame Desirée Artôt, niedoszła żona Piotra Czajkowskiego, jak to możliwe, że w swoim rodzinnym mieście nikt dzisiaj nie wie o jego istnieniu? Światowy rozgłos zyskał jako Werner Alberti, chociaż urodził się w Gnieźnie jako... Wojciech Krzywonos.

Polska, ulubiona masochistka Europy

Ostatnio byłem na spotkaniu Lecha Wałęsy z gnieźnianami. Chciałem zrozumieć, bo wciąż szukam odpowiedzi, co dalej z Polską? W którym sorcie jestem, jeśli gdziekolwiek być można? I ogarnął mnie smutek, bo znowu wraca moda na akceptację radykalizowania publicznej narracji, na żarty o wypadaniu z okien, o domowej wojence, o podziale na światło- i ciemnogrodzkich. I prawdę powiedziawszy, choć Wałęsie instynktu politycznego odmówić nie można, trudno mi opowiedzieć się po jakiejkolwiek stronie, trudno mi ulec pokusie czyjejkolwiek ortodoksji. Bo najwyraźniej nadszedł już ten czas, w którym neutralność i niedeklaratywność już sama w sobie staje się podejrzana dla innych, a więc nieprzyjazna. Czy naprawdę o to nam chodzi, o dwie zwalczające się Polski, o repetowanie z historii? A może jednej Polski nigdy nie było, i nadal czeka na stworzenie właściwej, bo bezpiecznej dla wszystkich, historiozofii, aksjologii? Pytam naiwnie, wiem.

Św. Emeryk był... Gnieźnianinem?

Postać węgierskiego królewicza, syna Stefana I Świętego i bł. Gizeli została przez współczesnych Gnieźnian zapomniana. A szkoda, bo zgodnie z legendą św. Emeryk mieszkał przez wiele lat w Gnieźnie na monarszym dworze, gdzie bezpośrednio u Bolesława Chrobrego uczył się trudnej sztuki rządzenia państwem. Legenda opowiada również, iż św. Emerykowi zawdzięczają Polacy nazwę gór... Świętokrzyskich. Warto zatem bliżej poznać dawną opowieść.

„Zespół natręctw rocznicowych”

Pamięć... Jedno z najważniejszych słów. Wymagające, dla wielu uciążliwe, czasem nawet stresujące. Bez pamięci możemy zatracić indywidualnie lub zbiorowo naszą tożsamość, historię lub kulturę. A wtedy nie posiadając własnej pamięci, zmuszeni będziemy kopiować cudzą, naśladować. Ile już razy w naszej historii byliśmy „papugą narodów”, nad czym ubolewał Słowacki? Ile jeszcze będziemy, lub jak długo? I czym jest pamięć dzisiaj, jak z niej korzystać, kto ma prawo nazywać siebie jej kustoszem, strzec ją dla dobra kolejnych pokoleń, hierarchizować?

Starosta gnieźnieński, który został... królem

Gniezno to prawdopodobnie jedno z najbardziej tajemniczych miast w tej części Europy. Nie znam innego miejsca na świecie, które posiada w sobie tyle paradoksów i piękna, które z taką nonszalancją potrafi zapomnieć najwspanialsze momenty własnej historii. Dlatego dzisiaj chciałbym przypomnieć pewną opowieść o staroście gnieźnieńskim, który został królem, a Polska zawdzięcza mu początek „złotego wieku”. I to wcale nie jest legenda...  

Gniezno w XVIII wieku - zapomniany kawałek muzycznej Europy

Państwo wybaczą, ale ten felieton musiał przybrać formę rozbudowaną, niemalże naukową – otóż posprzeczałem się ostatnio z pewnym krakowskim znanym muzykiem. Ów ortodoksyjny wyznawca teorii, iż wszystko co najlepsze w muzyce polskiej pochodzi z Krakowa wyśmiał „muzyczne Gniezno”, traktując złośliwie ten zwrot jako oksymoron. A że rozmowa dotyczyła XVIII wieku, proszę bardzo – niech Krakus czyta.  

Subskrybuj to źródło RSS