http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

Co przetrwało po wierzeniach dawnych Gnieźnian?

Przy okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski, o której napiszę w następnym felietonie, zacząłem zastanawiać się czy cokolwiek z dawnych wierzeń pogańskich, pomimo przyjęcia chrześcijaństwa, mogło ocaleć w Gnieźnie i okolicy? Okazuje się, że wbrew pozorom aż do XIX w. wśród Gnieźnian zachowała się pokaźna wiedza o dawnych zwyczajach pogańskich, o których wspominano przy okazji uprawiania zabobonów i guseł. Paradoksalnie, najwięcej dowodów na podparcie tej tezy zgromadził w postaci legend i opowieści Niemiec, gnieźnieński profesor gimnazjalny, Otto Knoop (1853-1931).

Klemens Janicki wielkim poetą był!

Miło mi powitać Państwa w pierwszym felietonie. Moje wypowiedzi będą dotyczyć wyłącznie kultury królewskiego miasta Gniezna, bez politycznego ferworu, do którego przyzwyczaiła nas współczesność. Niemniej trudno mi będzie nie komentować dzisiejszych kontekstów, jak choćby ostatnia sprawa, nazwijmy ją „Awantura o Janickiego”, która rozegrała się w magistracie.

O cudownym źródełku świętej Jolenty

Zdarzyło się razu pewnego, iż węgierska królewna Jolenta, żona księcia Bolesława Pobożnego, który lokował miasto Kłecko, odwiedziła mieszczan. A właśnie w okolicy był pomór, ludzie uciekali do lasu i na przyległe pola, bo w murach miejskich grasowało morowe powietrze.

Więcej

Muza Salvadore Dali urodziła się w Witkowie!

Światowej sławy sopran, gwiazda operowa osiągająca największe sukcesy na początku XX wieku, śpiewała m.in. z Enrico Caruso; Salvador Dali sportretował ją na obrazie „Melancholia”. A urodziła się 2 sierpnia 1885 r. w... Witkowie pod Gnieznem. Claire Dux urodziła się pod Gnieznem, w Witkowie, jako Clara Auguste. Siostra matki Claire Dux, Klara z domu Wieck (1819-1896), była żoną Roberta Schumanna (1810-1856). Spod Gniezna wraz z rodziną przeprowadziła się do Bydgoszczy, gdzie pobierała pierwsze lekcje śpiewu. Tam też, mając zaledwie 12 lat, zadebiutowała w amatorskim przedstawieniu „Hänsel und Gretel” Humperdincka.


Więcej

  • Dział: Kultura

O kłeckim pokutniku

Razu pewnego, w słoneczny dzień, święty Wojciech przechadzał się po Kłecku. Aż nagle, w grodzie larum i krzątanina, bo schwytano groźnego rzezimieszka, który grasował w okolicy i pod sąd go prowadzono, do komesa. Komes wysłuchawszy skrzywdzonych ludzi, ani myślał o ułaskawieniu opryszka, tylko topór kazał przygotować na śmierć okrutną przez ćwiartowanie. Za każdą skradzioną rzecz – odcinać miano kawałeczek ciała.


Więcej

O świętej winorośli i wojciechowym kamieniu

W słoneczny dzień święty Wojciech, który apostołował w okolicy, przysiadł zmęczony na kamieniu. Będąc głodny i spragniony poprosił przechodzącą kobietę o pomoc. Ta nie namyślając się długo okazała życzliwość częstując gościa najlepszym kłeckim miodem, chlebem i piwem. Święty  pobłogosławił podarowane jadło na wielkim kamieniu, gdzie odpoczywał. Przykląkł i modląc się zatracił w rozmowie z Panem. W tym czasie widzący to zdarzenie przestraszyli się, bo masywny kamień pod wędrowcem zaczął skwierczeć, topnieć jak śnieg, aż odcisnęła się na nim stopa świętego, która znakiem prawdy i pobożności jest po dziś dzień.

Więcej

O kłeckich dębach

Działo się w dawnych czasach, gdy panem tych ziem był pogański książę Siemomysł, syn Lestka, władca potężny. Nocy pewnej we śnie ukazała się księciu świetlista postać oznajmiając: „Jeden jest Bóg i chwała wielka imieniu Jego. Przychodzę do Ciebie książę, bo Pan Zastępów mój, a wkrótce i potomków Twoich, wybrał Ciebie na założyciela wielkiego kraju, zanim to jednak nastąpi znaleźć musisz w swojej krainie biały dąb, który póki żyć będzie, póki trwać będzie potęga Twoja i Twoich potomnych”.


Więcej

Subskrybuj to źródło RSS