http://informacjelokalne.pl/images/banners/skwp_baner.jpg

„Gniezno też jeszcze może zdążyć do Kuczkowskiego”

Cytat w tytule stanowi puentę z artykułu Aleksandra Karwowskiego (z 9 czerwca 2016 r.). Próbuję wierzyć, że Gniezno potrafi zdążyć z czymkolwiek, że zna słownikowe znaczenie terminu dążyć: «mieć wytknięty cel i chcieć go osiągnąć». Ale moje Gniezno, które znam, które obserwuję od dawna, nadal trwoni swoją historię, legendy, ludzi. I odtąd tylko głos Poety nawiedzać będzie to miasto, sprawiedliwie dzieląc żal.

Rada czy Miasto, oto jest pytanie

Uroczystym tytułem polskich miast stołecznych i królewskich posługują się, oprócz Warszawy, także Kraków, Poznań i Płock. Dlaczego Gniezno zadbało o uhonorowanie swojej stołeczności pierwszy raz w historii III RP dopiero w 2012 roku? I dlaczego, jak twierdzą redaktorzy najpoczytniejszej internetowej encyklopedii, tytuł dotyczy wyłącznie Rady Miasta Gniezna a nie Miasta Gniezna, przez co zgodnie z prawem de facto Gniezno nie jest ani stołeczne, ani królewskie?

Gniezno, skansen PRL-u?

Generalizowanie to sztuka po mistrzowsku rozwinięta przez malkontentów i polityków. Dlatego wolę zapytać. I szczerze powiedziawszy nie wiem, czy naprawdę chciałbym usłyszeć odpowiedź. I nie mam tutaj na myśli wyłącznie kultury gospodarczej miasta, która, jeśli istnieje poza papierem, każdy sam potrafi ocenić jej efektywność w wymiarze społecznym. Dlatego przypatrzmy się niezłośliwie gnieźnieńskiemu nazewnictwu, jednemu z reliktów wzbogacających toponomastykę (dział językoznawstwa badający nazwy geograficzne i ich dzieje), który nadal funkcjonuje w sferze publicznej.

„Konia mam w kieszeni, panie poruczniku”

Gdziekolwiek się pojawił siał trwogę wśród wrogów. Przebiegły, inteligenty, bezwzględny, okrzyknięty „Achillesem Polski”. Warto dzisiaj przypomnieć (równo 300 lat po śmierci) prawdziwą legendę – starostę gnieźnieńskiego,  Adama Śmigielskiego (ok. 1650-1716), jednego z najsławniejszych dowódców początku XVIII wieku, który dzięki literaturze pięknej na trwałe wszedł do polskiej kultury. I tu mam mały problem: czy ktokolwiek w Gnieźnie o tym wie?

Zapomniani powstańcy

W tym roku mija 210. rocznica Powstania Wielkopolskiego (1806). Jest to pierwsze w polskiej historii zwycięskie powstanie, dzięki któremu rok później wskrzeszono uzależnione politycznie od napoleońskiej Francji Księstwo Warszawskie. Powstanie Wielkopolskie mogło odnieść sukces, bowiem dawny wojewoda gnieźnieński, Józef Radzimiński (zm. 1820) podpisał słynny uniwersał na ostatnie w dziejach Polski pospolite ruszenie szlachty, a w Gnieźnie powołano staraniem finansowym księcia Sułkowskiego 1 pułk piechoty, którego formowanie wspomagał m.in. poeta legionowy, kpt. adiutant Cyprian Godebski (1765-1809). Późniejsze zwycięstwa powstańczego pułku zawiązanego w Grodzie Lecha przeszły do legendy. Może już czas, aby w Gnieźnie odsłonić tablicę pamiątkową poświęconą wielkopolskim powstańcom z roku 1806?

„Całej Europy ozdobą się stajesz”?

Gdy uchwalono Konstytucję 3 Maja w 1791 roku, w Gnieźnie salwami z armat oraz muszkietów uczczono ten doniosły fakt, nawet miejscowi poeci układali wiersze wierząc, że odtąd dobrobyt i spokój w Rzeczypospolitej będą normą powszechną. Minęło 225 lat, jaki współcześni Polacy mają stosunek do obecnej konstytucji, czy wyciągnęliśmy wnioski z naszej historii?

1153. rocznica „Chrztu Polski”?

To nie błąd w dacie, bowiem już w 1863 r., dzięki inicjatywie Karola Libelta (1807-1875), obchodzono uroczyście milenium „Chrztu Polski”! Według ówczesnych autorytetów świata nauki i kultury, w 863 roku to święci Cyryl i Metody pierwsi ochrzcili część Polan, którzy mieli być odtąd praktykującymi chrześcijanami w obrządku słowiańskim (zastąpionym tylko po 966 r. obrządkiem łacińskim). Jak zatem „chrzciny Polski” uświetniono w XIX wieku?

Co przetrwało po wierzeniach dawnych Gnieźnian?

Przy okazji 1050. rocznicy Chrztu Polski, o której napiszę w następnym felietonie, zacząłem zastanawiać się czy cokolwiek z dawnych wierzeń pogańskich, pomimo przyjęcia chrześcijaństwa, mogło ocaleć w Gnieźnie i okolicy? Okazuje się, że wbrew pozorom aż do XIX w. wśród Gnieźnian zachowała się pokaźna wiedza o dawnych zwyczajach pogańskich, o których wspominano przy okazji uprawiania zabobonów i guseł. Paradoksalnie, najwięcej dowodów na podparcie tej tezy zgromadził w postaci legend i opowieści Niemiec, gnieźnieński profesor gimnazjalny, Otto Knoop (1853-1931).

Subskrybuj to źródło RSS